polskie przedszkole Chlopaka

Co sobote jest w Stowarzyszeniu Bema przedszkole polskie. Polega to na tym, ze mozna przyprowadzic dziecko gdzie przez jakies trzy godziny bedzie sie ono bawilo z innymi dziecmi po polsku. Jest polska przedszkolanka, rodzice sie czasem wlaczaja, robia tez jedzenie dla dzieci. Same dzieci zwykle mowia po polsku nie najlepiej tak, ze milo bylem zdziwiony poziomem polskiego Chlopaka, ktory bedac prawie najmniejszy klopotow jezykowych nie ma wcale.

Nie przepadam za stowarzyszeniami polonijnymi. Przegladam ukazujaca sie prase polonijna i staram sie wiedziec co sie dzieje, ale malo mnie pociaga nieustanne obchodzenie rocznic, msze oraz celebrowanie bigosu. Nie czuje sie czlonkiem polonii ale raczej Polakiem na Wegrzech, co stanowi dla mnie spora roznice.

Do przedszkola chodzimy z dwoch powodow. Po pierwsze Chlopaka namowila na przedszkole pani Katarzyna, ktora go przyprowadza z przedszkola (wegierskiego). Pani Katarzyna jest Polka i aktywnie sie udziela w Bemie. Napisze jeszcze kiedys o niej, jest dosc niesamowita. Tak wiec Chlopak nabral ochoty. Po drugie, ciagle a to w ksiazce a to na kasecie co rusz sie napotykamy na Starego niedzwiedzia albo zabawe a berka czy tez ciuciubabke no i jak mam sam zademonstrowac Chlopakowi jak sie w to bawic? Chodzimy wiec jak jestesmy akurat wolni, i tak mnie ta nauka polskiego spowrotem ciagnie do Polakow.