katowanie Wajda

Nasz tutejszy Instytut Polski organizuje Polski Tydzien na Uniwersytecie Srodkowoeuropejskim. Prawie sie ciesze. Prawie, bo znowu katowac beda publicznosc Wajda i innymi skarbami kultury polskiej. Bedzie Czlowiek z marmuru, bedzie Przypadek Kieslowskiego. Dobre filmy, tylko ile razy mozna znow sprowadzac kulture polska wlasnie do Wajdy, Kieslowskiego czy tez plakatu polskiego (nader czesto gosci w Instytucie, zawsze przy tym jest to zloty okres lat siedemdziesiatych i osiemdziesiatych)? Wajde i Kieslowskiego znaja tu swietnie, Wegrzy ogolnie bardzo interesuja sie kultura polska, czy naprawde tak malo sie w Polsce wydarzylo od Czlowieka z marmuru, ze nie ma niczego innego do pokazywania? Prawda, ze w ramach tygodnia bedzie rowniez Edi jak i Katedra, ale ten niesmiertelny Wajda w programie to jednak dla mnie przyklad impotencji ekspertow od promocji kultury polskiej.

Zeby byc moze bardziej konstruktywnym wyliczylbym moze co, przy moim dosc ograniczonym obecnie dostepie do kultury polskiej, uwazam, ze warto byloby pokazac. Po pierwsze, komiks artystyczny, rzeczy jak Achtung Zelig czy tez Mikropolis (przy okazji dzieki dla kolegow, ktorzy pomysleli o mnie i mi te i inne komiksy sprezentowali!) Dalej Swietliki. Marzy mi ich koncert z tlumaczeniami tekstow rzucanymi na tlo tak, zeby publicznosc mogla je rozumiec. Instytut moglby zorganizowac tlumaczenie tekstow jako odrebny projekt artystyczny moze razem z wydzialem polonistyki na tutejszym uniwersytecie. Albo tez, wykorzystujac, ze Polska to jedna ze swiatowych poteg blogowych (tak!) zrobic wirtualny projekt prezentujacy pare najlepszych blogow z tej okazji z tlumaczeniami najlepszych wpisow albo po prostu tlumaczeniami przez jakis czas (tydzien-dwa) wszystkiego jak leci w tym takze na polski komentarzy wegierskich czytelnikow?

ksieza agenci na Wegrzech

Jest taki dowcip, dziewczynka pyta mamy: Mamo, czy to prawda, ze ksieza
nie robia siusiu? Jej mama mowi: Robia, robia, ale rzadziej jak inni
ludzie. Cos sie powoli okazuje, ze ksieza jednak siusiu robia podobnie
jak inni ludzie, ale trudno im sie do tego przyznac. Po ostatniej fali
roznych list agentow, ktore pojawily sie na Wegrzech i na ktorych
niejednokrotnie znalezc mozna bylo nazwiska ksiezy i biskupow, koscioly
zaczynaja zajmowac stanowiska w tej sprawie. Kosciol ewangelicki
wyrazil skruche i przeprosil ofiary dzialalnosci pastorow-agentow.
Powolal tez komisje do zbadania tego w jaki sposob kosciol ten jest
sprawa agentow dotkniety. Kosciol katolicki dla odmiany zdaje sie uwazac, ze
dolegliwosci zwiazane z pecherzem moczowym dotycza pojedynczych
zaledwie ksiezy i nie sa warte zachodu. Poza sluszna uwaga, ze przede
wszystkim sa winni ci, ktorzy system tajnej policji i jej agentury
stworzyli, biskupi wybaczyli wszystkim agentom w kosciele, stwierdzili,
ze wogole wszystkim agentom nalezy sie wybaczenie a ich oswiadczenie sprawe zamyka, moczowodami wiecej sie zajmowac nie beda.

Podobnie jak w przypadku biskupa Petza dla kosciola problemem byc zdaja sie wylacznie moralne rozterki winnych oraz, a moze przede wszystkim, "dobre imie kosciola", pokrzywdzonymi nikt sie nie przejmuje. Ciekaw jestem na ile takie stanowisko bedzie powtorzone w Polsce.