fortepan.hu

Pięć tysięcy (póki co) amatorskich fotografii węgierskich z lat 1900-1990 przy czym wszystko dostępne pod licencją Creative Commons z możliwością załadowania zdjęć w wysokiej rozdzielczości – strona fortepan.hu została oficjalnie odpalona.

Zdjęcia inne niż oficjalna dokumentacja. Uwiecznione są nieznane osoby, prywatne miejsca, nieistotne zdarzenia. Ale mimo to jest to dokument epoki świetnie oddający jej klimat. Co fotografowano, jak, przedmioty, miny, pozy, sytuacje, wszystko to dużo mówi o ludziach, którzy wówczas żyli. Detale przywołują świat, którzy przeminął.

Autorzy kolekcji – Ákos Szepessy i Miklós Tamási – od lat zbierają zdjęcia wśród śmieci lomtalanítás, od znajomych, itd. Do wystawionej części kolekcji włączyli zdjęcia kierując się tylko ich jakością. Czas zanonimizował fotografie, na ogół nic nie wiadomo o ich autorach ani kogo przedstawiają.

Sama nazwa pochodzi od fabryki wyrobów fotograficznych Forte w Vác, która w swoim czasie zaopatrywały fotoamatorów w filmy i papiery.

Zdjęcia można ustawić na automatyczny slide show albo na ręczne przeglądanie. Nie mają tagów a szkoda, szkoda też, że nie można ich samemu dodawać. Rzecz to jednak do poprawienia, sama kolekcja to i tak cudo. Poniżej parę szybko wybranych próbek.

grzeszny Budapeszt

Bardzo proszę osoby nielubiące kryminały Marka Krajewskiego i opuszczenie bloga. Tak, teraz. Proszę sobie iść poczytać chwilowo inne, lepsze blogi, np. Moje wypieki czy Kominka. Wszyscy już wyszli? To zaczynam.

Dziś będzie o węgierskim Marku Krajewskim, który nazywa się Vilmos Kondor. Jest autorem kryminalnej trylogii dziejącej się w wojennym Budapeszcie. Dotąd przeczytałem sobie Bűnos Budapest czyli właśnie Grzeszny Budapeszt (pozostałe książki to Budapest Noir i Budapesti kém – Budapeszteński szpieg) i polecam.

Polecam nie tylko do przeczytania osobom znającym węgierski ale także
wydawnictwom do przetłumaczenia. Książka poza swoim urokiem jest warta
uwagi także dlatego, że pojawia się w niej wątek polski.

Jest wrzesień 1939 roku. Komitet polski działający w Budapeszcie organizuje transport morfiny i kokainy dla walczącej polskiej armii. Transport zostaje wysłany a po wkroczeniu Rosjan 17 września zawrócony – i ginie. Emerytowany detektyw Sándor Nemes zostaje wynajęty do wyjaśnienia jego losu.

Więcej na temat akcji książki nie piszę, sami podenerwujcie się czytając. Poza wątkiem kryminalnym można jednak, zupełnie autonomicznie, podelektowć się i tłem wydarzeń, opisanym z pieczołowitością i znajomością ówczesnych realiów godną Krajewskiego. Budapeszt ożywa przed nami, dowiadujemy się, którędy jeździły tramwaje, jak wyglądała konferencja prasowa w gmachu policji, co podawano w – tak – barze mlecznym, w jakie gry karciane grano i, co mnie szczególnie zainteresowało, jaka była atmosfera polityczna. Świetnie czyta się o rosnących wpływach skrajnej prawicy, analogie nasuwają się same.

W odróżnieniu od Krajewskiego mało jest tutaj kobiet o wąskich biodrach i kołyszących się ciężkich piersiach bo Nemes to jednak już emeryt w dodatku z bolącym kolanem.

Autor ma niestety na sumieniu jeden grzech. Podjął się za wątek polski a robi błędy w polskich imionach. Pisze Wytold zamiast Witolda (str. 7) oraz Jozef zamiast Józefa (str. 28). Błąd w sumie jednak niewielki na szczęście do poprawienia w następnych wydaniach czy tłumaczeniu.

A może by tak kiedyś Nemes w jakiejś następnej książce natknął się na Eberhadta Mocka czy też Edwarda Popielskiego? Na pewno dobrze by się im współpracowało.

obiecamy cokolwiek!

Zbliżają się wybory samorządowe i okazało się, że wystartuje w nich Węgierska Partia Psa o Dwóch Ogonach (Magyar Kétfarkú Kutya Párt MKKP), o której miałem już przyjemność pisać wcześniej. Zobaczymy czy tak wesoło jak w Islandii, gdzie wybory w Rejkjawiku wygrała Najlepsza Partia, ale na pewno się pośmiejemy.

MKKP wystawia kandydatów na burmistrzów w Budapeszcie (Zsolt Viktora), Szegedzie (Gergely Kovács) i … naszej siódmej dzielnicy (Dániel Mogács)! Obiecują ile wlezie zgodnie z jednym ze swych plakatów „Obiecamy cokolwiek!”.

MKKPobiecamy_cokolwiek

Co też nam obiecują dla naszej dzielnicy:

  • w 3089 roku GDP dzielnicy przewyższy GDP Budapesztu
  • w 2999 dzielnica uzyska niezależność
  • w 2980 powstanie bezpośrednie połączenie między Marsem i placem Madácha
  • w 2800 roku letnia temperatura zostanie obniżona o 5 stopni a zimowa podwyższona o 4
  • w ramach programu Bolyaiego numery dzielnicy zaczniemy pisać cyframi arabskimi a nie – jak dotąd – rzymskimi
  • będzie personalna unia z ósmą dzielnicą
  • dojdzie do wymiany terytorium ze Wzgórzem róż (Rózsa domb)
  • i zajmiemy sąsiednie dzielnice bo będziemy mieli własną armię
  • facebook będzie bezpłatny
  • Roman Polański – uwaga, element polski – uzyska w naszej dzielnicy azyl

I tak dalej, i tak dalej. A to wszystko zaledwie nasza dzielnica. Wyobraźni i humoru chłopakom (wszyscy kandydaci to faceci) nie brakuje.

Z plakatami wyszli na ulice pierwsi przed innymi partiami i tak nie sposób ich nie zauważyć. Oto parę przykładów. Jak coś ciekawego wywiną to znów o nich napiszę.

MKKPbedziecie_szczesliwi

Będziecie szczęśliwi!

MKKPpopularnosc

wykres pokazujący popularność MKKP wobec „innych partii”

MKKPwieczne_zycie

Żeby nie było trzeba pracować a piwo było bezpłatne oraz Wieczne życie, bezpłatne piwo, obniżenie podatków

MKKP93procent

93% szansy, że nie będziemy kraść!

MKKPwszystko_lepiej

Niech wszystko będzie lepiej! oraz Rozdawnictwa pieniędzy!

MKKPrelaks

Zrelaksował się. Patrzy mi w oczy. Głosuje na nas.

pomnik Lecha Kaczyńskiego na Węgrzech

Dwie osoby napisały do mnie z pytaniem w tej sprawie stąd i ja się dowiedziałem: w Tatabánya 1 sierpnia odsłonięto pomnik zmarłego prezydenta. Upamiętnia on zarazem ofiary Katynia. Skromny bo skromny – ma postać drewnianego nagrobka słupowego – ale, jak to podkreśla portal Niepoprawni, jest to pierwszy na świecie pomnik związany z katastrofą smoleńską.

źródło: portal Niepoprawni.pl