W Budapeszcie druga tura dla Trzaskowskiego

Druga tura wyborów prezydenckich zakończyła się, podobnie jak pierwsza, zwycięstwem Rafała Trzaskowskiego. Uzyskał on 749 (72.23%) głosów podczas gdy na Andrzeja Dudę oddano 288 (27.77%) głosów. W sumie oddano rekordowe chyba 1037 głosów (dla porównania: w pierwszej turze było ich 650). Źródło: protokół komisji wyborczej w ambasadzie.

Pięć lat temu również zwyciężył oponent Andrzeja Dudy, Bronisław Komorowski dostał tu wtedy 415 głosów (60.67%) wobec 269 głosów (39.33%) oddanych na obecnego prezydenta.

Dziesięć lat temu Komorowski wygrał wybory zdobywając w Budapeszcie 635 głosów (67%), jego ówczesny oponent Jarosław Kaczyński zdobył 312 głosów (33%).

Tak więc tym razem niepisowski kandydat zwyciężył w Budapeszcie wyjątkowo wysoko.

Radio Polonia Węgierska – 12. odcinek podcastu/ żubry

W najnowszym odcinku audycji mówię o żubrach na Węgrzech.

Pełen program podcastu:

1. Powitanie – 00:00
2. Serwis informacji polonijnych – 01:33
3. Autorski Przegląd Polskich Tygodników przygotowany przez Roberta Rajczyka – 03:38
4. Jeż Węgierski w eterze czyli felieton Jerzego Celichowskiego – 09:54
5. Rozmowa z Marzeną Kruk, dyrektor Archiwum IPN – 16:43
6. Książka na Głos – 48:20
7. Urywki historii i tekst Izabeli Gass o hungarikach w Warszawie – 58:33
8. Pożegnanie – 01:01:34

radiopoloniawegierska1-1
Czy zwierzę może mieć narodowy charakter? Czy istnieją polskie zwierzęta? Jeśli tak to murowanymy kandydatem byłby żubr.

Pamiętam kiedy żubry – z Polski – przybyły kilka lat temu do parku dzikich zwierząt (Vadaspark) w Budakeszi. Polonia Nova zorganizowała wycieczkę by je zobaczyć. Zwierzęta prezentowały się wspaniale, podchodziły do ogrodzenia, można je było z bliska obejrzeć i oczywiście zrobić im zdjęcie.

Przewodniczka powiedziała nam, że mimo swojej poczciwości żubry są niebezpieczne. Obok rysi i niedźwiedzi są jedynymi zwierzętami, do których zagrody nie wolno było wchodzić personelowi. Chodziło o to, że przy swojej masie mogą one niechcący zgnieść człowieka.

Zabiegi o przysłanie żubrów trwały ponad rok. Białowieski Park Narodowy starannie sprawdzał czy zwierzęta będą tu miałe odpowiednie warunki. Gdyby samiec i samica, które tu przekazali rozmnożyły się, potomstwo wróciłoby do Polski w celu dalszego krzyżowania i rozmnażania w ramach programu odbudowy populacji żubrów.

Zwierzęta, niezaskakująco, sponsorował producent wódki Bols, który jest dystrybutorem żubrówki na Węgrzech.

Rok temu zabrałem do parku gości z Holandii by pokazać im żubry. Tych jednak tam nie było – okazało się, że nie czuły się dobrze w niewoli, nie chciały się rozmażać więc w 2014 roku przeniesiono je do parku narodowego Körös-Maros, gdzie, jak mnie poinformowano w vadasparku, żyje im się dobrze i się rozmnażają.

To jednak nie koniec historii bo żubry w tej chwili żyją też w parku narodowym w
Őrség. To stado pochodzi akurat ze Słowacji, trafiło ono tam w 2017 roku.

Park narodowy Körös-Maros leży na samym wschodzie Węgier a Őrség przy granicy austriackiej. Żubry więc oddalone są od siebie tak bardzo jak to tylko możliwe na Węgrzech. Może kiedyś na tyle się rozmnożą, że będzie można spotkać je na całym terytorium kraju? Przestałyby wtedy być „polskim” zwierzęciem, ale nie byłoby czego żałować.

zubr2

Radio Polonia Węgierska – 11. odcinek podcastu/ po pierwszej turze wyborów prezydenckich

W najnowszym odcinku audycji mówię przebiegu pierwszej tury wyborów prezydenckich w Budapeszcie.

Pełen program podcastu:

1. Powitanie – 00:00
2. Autorski przegląd polskich tygodników Roberta Rajczyka – 07:49
3. Jeż Węgierski w eterze czyli felieton radiowy Jerzego Celichowskiego – 17:45
4. Prezentacja laureatów nagród polonijnych z okazji Dnia świętego Władysława – 24:17
5. Rozmowa z ks. Krzysztofem Grzelakiem, proboszczem nagrodzonej Nagrodą św. Władysława polskiej parafii personalnej w Budapeszcie – 33:20
6. Książka na Głos – 01:01:08
7. Urywki historii – 01:06:02
8. Pożegnanie – 01:11:18

radiopoloniawegierska1-1

Zakończyła się właśnie pierwsza tura wyborów prezydenckich. W Budapeszcie wygrał ją zdecydowanie Rafał Trzaskowski, który zdobył ponad 47% głosów, drugie miejsce zajął urzędujący prezydent Andrzej Duda otrzymując ponad 22% głosów.

To odwrotność sytuacji w Polsce, gdzie kandydat PiS-u zwyciężył. Nie pierwszy raz tak się dzieje, że zwycięża kandydat Platformy. W poprzednich wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski wygrał z Andrzejem Dudą różnicą ponad 20% a przedtem, w 2010 roku, również z Jarosławem Kaczyńskim, tym razem już różnicą 34% głosów. Jak wiadomo, choć Komorowski wygrał z Kaczyńskim także w Polsce, to jednak Dudzie pięć lat temu uległ.

To jest tutaj trend. Wyborcy w Budapeszcie preferują szeroko rozumiany obóz PO nie lubiąc specjalnie PiS-u. Platforma wygrywa tutaj nawet wtedy kiedy w Polsce bierze baty. Stosunkowo dobrze wypadają kandydaci lewicy: w ostatnich wyborach europejskich kandydaci Wiosny dostali więcej głosów niż kandydaci Prawa i Sprawiedliwości.

Ciekawostką jest fakt, że Jacek Rostowski, długoletni minister finansów z PO, na stanowisko trafił z Budapesztu gdyż to tu wtedy pracował na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim czyli CEU.

Relatywnie stabilna jest liczba głosujących. Zwykle to ponad 500 osób, rzadko więcej (w poprzednich wyborach prezydenckich w drugie turze padło niemal 700 głosów) tylko w ostatnich wyborach parlamentarnych w głosowaniu wzięło niespodziewanie ponad 1700 osób – mówi się o autokarach turystycznych, które przywiozły wyborców wracających skądś z wakacji.

W tym kontekście warto przypomnieć, że w wyborach mniejszościowych na Węgrzech na samorząd krajowy padło ostatnio 2014 głosów. Mimo faktu, że w jakiejś tam części oddali je zaprzyjaźnieni Węgrzy, z grubsza taka jest zapewne liczba społecznie zaangażowanych Polaków z obywatelstwem węgierskim.

Tak więc na Węgrzech mamy nieco ponad 500 osób z polskimi paszportami i ciut ponad 2000 Polaków z węgierskimi paszportami, którzy angażują się w sprawy publiczne poprzez udział w wyborach. To niespecjalnie dużo, ale tylu nas tu jest.

w Budapeszcie wygrywa Trzaskowski

Są wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich w komisji wyborczej w Budapeszcie.

głosówprocent
BIEDROŃ Robert406.15%
BOSAK Krzysztof446.77%
DUDA Andrzej Sebastian14722.62%
HOŁOWNIA Szymon Franciszek9314.31%
JAKUBIAK Marek00.00%
KOSINIAK-KAMYSZ Władysław Marcin121.85%
PIOTROWSKI Mirosław Mariusz30.46%
TANAJNO Paweł Jan10.15%
TRZASKOWSKI Rafał Kazimierz30747.23%
WITKOWSKI Waldemar Włodzimierz20.31%
ŻÓŁTEK Stanisław Józef10.15%

Oddano 650 ważnych głosów, jest to mniej więcej taka frekwencja jak zwykle. Protokół komisji do obejrzenia tu.

Tradycyjnie już jest to wysokie zwycięstwo kandydata Platformy Obywatelskiej i słaby wynik kandydata PiS-u. W poprzednich wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski wygrał w Budapeszcie w pierwszej turze (zobacz tu i tu).

W porównaniu z Polską nieźle poszło Biedroniowi, czyli budapeszteńska lewica się trzyma. Rezultaty pozostałych kandydatów nie odbiegają od ich wyników w Polsce.

Tusk nie jest Polakiem

Według Konrada Sutarskiego. (Dla nieznających go: to działacz polonijny, były przewodniczący krajowego samorządu mniejszości polskiej na Węgrzech, były dyrektor Instytutu Polskiego, poeta). Napisał on komentarz dla Magyar Nemzet, w którym, “w imieniu Polaków o poczucie narodowym, którzy od wieków są wielkimi przyjacielami narodu węgierskiego” przeprosił “za obrażające wszystkich Węgrów słowa, które Donald Tusk skierował do premiera Węgier, Viktora Orbána.”

Jakie to słowa? Ano nie jest to do końca jasne, bo nie znalazłem ostatnio wypowiedzi Tuska, która skierowana byłaby bezpośrednio do Orbána. Możliwe, że Sutarskiemu chodzi o niedawny list, który Donald Tusk napisał do przywódców europejskich chadecji a przeciw któremu zaprotestował Viktor Orbán. Przytaczam jego fragment gdyby ktoś nie znał tego listu.

W czasach zarazy kluczowe jest zaufanie obywateli do państwa, transparentność, prawdziwa informacja, samodyscyplina. Potrzebne są wówczas środki nadzwyczajne, często ograniczające demokrację. Pandemia usprawiedliwia ich stosowanie, ale nie usprawiedliwia ich nadużywania. Stan wyjątkowy albo stan zagrożenia muszą służyć rządom w walce z wirusem, a nie umacnianiu ich władzy nad obywatelami. Wykorzystywanie pandemii do budowy państwa stanu wyjątkowego jest politycznie niebezpieczne, a moralnie niedopuszczalne.

Dlatego tyle pytań i niepokoju budzi sytuacja na Węgrzech, gdzie według wielu ocen wprowadzono nieproporcjonalne i nieadekwatne środki nadzwyczajne i w dodatku na czas nieokreślony.

Wielu z was, krytykując premiera Orbána za jego poprzednie decyzje, nie zgadzało się do tej pory na usunięcie Fideszu z naszej politycznej rodziny. Dziś mamy oczywiście ważniejsze sprawy, naszym najwyższym priorytetem jest walka z pandemią. Ale przyjdzie niedługo czas, kiedy będziecie musieli na nowo przemyśleć swoje stanowisko.

Albo o niedawny wywiad Tuska dla Spiegla, w którym oświadczył on, że Carl Schmitt byłby z Viktora Orbána dumny.

Sam Orbán w liście rozesłanym tym samym adresatom napisał między innymi:

[w ostatnich tygodniach byliśmy świadkami] „bezprecedensowego ataku i kampanii dezinformacji skierowanej przeciwko Węgrom. W czasach, gdy zabiegany o skuteczne działania przeciwko epidemii koronawirusa na całym świecie, kiedy zagrożone jest życie ludzi, rozpoczął się skoordynowany, bezpodstawny atak na nas. Ja i mój kraj byliśmy w przeszłości niesprawiedliwie atakowani na podstawie stronniczej, ideologicznej propagandy, ale obecny atak jest najpodlejszy i najbardziej cyniczny, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. Celowo zignorowano fakt, że rząd, który jest celem ataku w tej chwili pracuje nad ratowaniem życia.”

„Krążyły plotki, że Parlament był zamknięty, choć spotyka się regularnie i jest miejscem gorących debat. Twierdzono także, że zdobyłem dla siebie nieograniczoną władzę. Nie jest tak, uprawnienia Zgromadzenia Narodowego zostały rozszerzone na koszt rządu. Zgromadzenie Narodowe zyskało prawo do zakończenia stanu wyjątkowego, co więcej, ma prawo do wycofania dowolnych środków nadzwyczajnych”, napisał, dodając w odniesieniu do Tuska, że „niestety nie tylko nasi oficjalni przeciwnicy polityczni, ale także niektórzy politycy EPL byli aktywnie zaangażowani w rozpowszechnianie fałszywych wiadomości.”

Orbán oburzył się też na słowa o Schmitcie.

Sutarski tłumaczy: przez jakiś czas „uważaliśmy, że Tusk jest Polakiem.” Wygrał wybory, spotykał się z Orbánem, wymieniali się prezentami. Aż nadeszła katastrofa smoleńska i „drogi narodu polskiego i Tuska się rozeszły.” Ten ostatni zachowywał się jak marionetka rosyjska podczas gdy coraz więcej wskazuje na to, że były tam wybuchy i zamach. „Tuska w Polsce uważa się za zdrajcę” i gdyby nie to, że zajął stanowisko „w liberalnej Unii Europejskiej” nie uniknąłby odpowiedzialności.

Obecnie Tusk stanął „po drugiej stronie barykady” współpracując z liberalnymi elitami nad zniszczeniem chrześcijańskiej Europy, w tym i „naszych krajów” podczas gdy premier Węgier, wraz z PiSem, broni wspólnych tradycji i suwerenności. W dodatku Tusk używając obraźliwych wyrażeń wobec Orbána pokazał co znaczy dla niego przyjaźń z premierem. Ergo, Tusk nie jest Polakiem. Gorzej, jest Europejczykiem.

Przytaczam ten nader interesujący tok rozumowania, który w skrócie brzmi tak: jak ktoś lubi Orbána Polakiem jest, jak nie, to już Polakiem przestaje być. A decyduje o tym Konrad Sutarski.

***

W międzyczasie dalej czekam cierpliwie na raport podkomisji Macierewicza, która już ponad pięć lat, przy pełnym poparciu władz, „dochodzi do prawdy” w sprawie katastrofy smoleńskiej. Z pewnością przedstawione będą w nim niepodważalne dowody na to, co do tej pory jest tylko przedmiotem insynuacji.

Oraz na wyjaśnienie dlaczego Orbán, który jasno powiedział, że za swoje wzory uważa szereg autorytarnych państw (Chiny, Rosja, Singapur czy Turcję) a dziś chętniej spotyka się z Putinem niż przywódcami innych krajów unijnych powinien się obrażać za nazywanie go autokratą.

Lub też czym miało by urażać odniesienie do Carla Schmitta, o którym pozytywnie, choć nie bez zastrzeżeń, wyrażał się Jarosław Kaczyński?

No i na odpowiedź dlaczego Orbán pomagał Tuskowi w ucieczce do liberalnej Europy dwukrotnie popierając jego kandydaturą na stanowiska prezydenta EU.

Radio Polonia Węgierska – pierwszy odcinek podcastu

Z inicjatywy Piotrka Piętki powstał podcast o nazwie Radio Polonia Węgierska. Mam przyjemność być jednym z zaproszonych do jego współtworzenia. Poniżej zamieszczam krótki tekst, który czytam w pierwszym odcinku.

Dzień przyjaźni polsko-węgierskiej jest, na ile wiem, unikalnym świętem. W innych krajach go nie ma.

Dobrze więc byłoby je świętować w odpowiednio unikalny sposób. Jeśli zastanowić się nad przyjaźnią polsko-węgierską to poza spontaniczną sympatią, którą Węgrzy odczuwają do Polaków a Polacy do Węgrzy, zwykle wspomina się udzielaną sobie nawzajem pomoc. Polacy z generałem Bemem na czele walczyli w powstaniu 1848 roku, Węgrzy posłali amunicję armii polskiej walczącej z bolszewikami w 1920 roku, Węgrzy przyjęli uchodźców w 1939 a potem wspomagali powstańców warszawskich, Polacy zbierali pieniądze i oddawali krew w 1956 roku, co mniej znane, węgierscy opozycjoniści zorganizowali kolonie dla dzieci polskich w czasie stanu wojennego. I tak dalej i tak dalej.

Jak warto więc świętować te akty sympatii i pomocy? Niekoniecznie tradycyjnymi obchodami typu akademia, składanie kwiatów, msza, uroczysty koncert czy wystawa a może raczej właśnie poprzez praktykowanie tej przyjaźni konkretnymi aktami pomocy.

Parę lat temu Instytut Polski zorganizował w dzień przyjaźni polsko-węgierskiej akcję krwiodawstwa. Połączenie konkretności oddania krwi z symboliką tego działania – krew można było przelać dosłownie, nawiązanie do pomocy z 1956 roku, umożliwienie indywidualnego zaangażowania, wszystko to pokazuje jak takie obchody mogłyby wyglądać.

W tym roku z inicjatywy Marzeny Jagielskiej oraz grupy zaangażowanej w organizację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy udało się, pomimo obecnej pandemii, zorganizować internetową zbiórkę na najpilniejsze potrzeby bezdomnych, pieniądze zostały przekazane do wykorzystania uznanej organizacji Budapest Bike Maffia.

To tylko przykłady pokazujące, że da się. Warto każdego roku spróbować wymyślić coś nowego by takie obchody zachowały świeży charakter, a przyjaźń polsko-węgierska pozostała żywa i unikła instytucjonalnego skostnienia.

Polonia Nova dobrze wypada w wyborach mniejszościowych

W ostatnią niedzielę poza wyborami do sejmu oraz samorządowymi na Węgrzech odbyły się również wybory do tutejszych samorządów mniejszościowych. W tych ostatnich na poziomie krajowym oraz Budapesztu można głosować na listy zgłaszane przez polonijne organizacje, co jeśli nawet nie nadaje im charakteru bezpośrednio partyjnego to i tak stwarza atmosferę rywalizacji między uczestniczącymi organizacjami – i daje możliwość do oceny wyników tej rywalizacji. Przejrzałem sobie rezultaty wyborów (zrobić to może każdy – zachęcam – tu) i wydaje mi się, chociaż brak jednoznacznych kryteriów oceny, że najlepiej wypadła moja ulubiona Polonia Nova.

No to jedziemy po kolei: samorząd krajowy – 5 mandatów (628 głosów) dla Polonii Novej, 4 (575 głosów) dla Stowarzyszenia Bema, 4 dla Magyar-Lengyel B.K. Egyesület, Lengyel-Magar Sto Lat Egyesület Nyíregyháza (nie tłumaczę tej nazwy bo nie mam aż tyle czasu, 527 głosów) oraz dwa dla Stowarzyszenia św. Wojciecha (239 głosów).

Samorząd stoleczny: 4 mandaty dla Polonii Novej (375 głosów) 3 dla Bema (247 głosów).
Dzielnice Budapesztu: 1, 2, 4, 19 i 22 dla Polonii Novej, 3, 8, 12 i 21 dla Bema, 5, 13 i 17 pół na pół dla PN i Bema, 7 dla Magyar-Lengyel B.K. Egyesület, Lengyel-Magar Sto Lat Egyesület Nyíregyháza (naprawdę, cóż za nazwa!), 10 dla Bema, PN i Stowarzyszenia św. Wojciecha, 11 dla Bema i św. Wojciecha, 14 dla św. Wojciecha.

Prowincji nie jestem w stanie sprawdzić (poza Nyíregyházą, gdzie, tak, zgadliście, wybory wygrali kandydaci Magyar-Lengyel B.K. Egyesület, Lengyel-Magar Sto Lat Egyesület Nyíregyházya (założę się, że nawet jej członkowie nie są w stanie wymówić jej bezbłędnie, zwłaszcza tego B.K.)

Głosów na samorząd krajowy padło 2014 i, mimo faktu, że w jakiejś tam części oddali je zaprzyjaźnieni Węgrzy, z grubsza taka jest zapewne liczba społecznie zaangażowanych Polaków z obywatelstwem węgierskim.

Polonii Novej a także wszystkim nowowybranym gratuluję i życzę masy świetnych pomysłów na działalność oraz energii do ich realizacji.

KO znów wygrywa, PiS znów sensacyjnie przegrywa w Budapeszcie

W niedzielę mieliśmy powtórkę z wyborów europejskich: Koalicja Obywatelska (nazwisko panieńskie Koalicja Europejska) wygrała, drugi był Sojusz Lewicy Demokratycznej a triumfujące w Polsce Prawo i Sprawiedliwość zaledwie trzecie. Kolejność jest zatem ta sama choć wyniki procentowe nie są dokładnie takie same. Jeśli dodać do wyniku KO głosy, które padły na PSL (ugrupowania te startowały razem w wyborach europejskich), to wypadły one nieco lepiej niż w maju (wtedy 46.19%, teraz 40.87% plus 6.70%), również PiS-owi poszło lepiej (wtedy 17.30%, teraz 21.75%). W maju lewicę reprezentowały Wiosna (20.82%) oraz KKW Lewica Razem (4.11%), teraz SLD dostało 22.44% czyli trochę gorzej jeśli zsumować poprzednie rezultaty lewicy.

Komitet wyborczygłosówprocent
Koalicja Obywatelska71440.87%
Sojusz Lewicy Demokratycznej39222.44%
Prawo i Sprawiedliwość38021.75%
PSL1176.70%
Konfederacja1448.24%

Wyniki wyborów do senatu potwierdzają brak popularności PiS na Węgrzech: kandydat tej partii Marek Rudnicki otrzymał 25.03% głosów podczas gdy Kazimierz Michał Ujazdowski z KO głosów dostał 58.19% a Paweł Kasprzak z Obywateli RP 16.78%.

Te rezultaty wpisują się w trwały trend popularności obozu demokratycznego tutaj (o poprzednich wyborach można poczytać tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu, czy tu).

Warto zauważyć rekordowo wysoką frekwencję: ważnych głosów w wyborach do sejmu oddano 1747 a do senatu 1710.

kolejka do głosowania przed ambasadą

Dlaczego zagłosuję na Polonię Novą

W zbliżających się wyborach do samorządów mniejszościowych oddam swój głos na kandydatów Polonii Novej. Dla mnie reprezentuje ona najsensowniejsze podejście do sytuacji Polaków na Węgrzech, czy to osiedlonych tu na stałe czy to przebywających tu, mniej lub bardziej, tymczasowo.

W działaniach Polonii Novej widzę, że nie chce polskości traktować jako czegoś danego z zewnątrz co można jedynie odtwarzać i to w dodatku opierając się na zwietrzałym często kanonie polskości, na który składają się rocznice, pierogi, msze okolicznościowe, taniec ludowy, Bolek i Lolek oraz plakaty polskie, ale jako coś co można współtworzyć także mieszkając poza Polską. (Swoją drogą iluż to znaczących postaci w historii Polski miało doświadczenie wielokulturowości czy życia na emigracji).

Z jednej strony Polonia Nova współtworzy współczesną polską kulturę jak choćby przez działania teatru Zebra z drugiej angażuje się w innowacyjne działania, które na nowo definiują to co oznacza być Polakiem jak narodowe dyktando. Wykładowcy sprowadzanim z Polski pozwala na podtrzymanie nie tylko emocjonalnej ale i, jakże ważnej, intelektualnej więzi z krajem. Stowarzyszenie nie ignoruje przy tym faktu, że żyjemy na Węgrzech, i że i z tym krajem mnóstwo nas łączy. W tej dziedzinie pięknym działaniem a także bardzo cool symbolem jest akcja sadzenia drzew – zapuszczania korzeni.

Głosuję więc na Połonię Novą. I wiem, że będę jednym z wielu.

tajemnice wyborów mniejszościowych

Wybory do samorządów mniejszościowych, w tym i polskich (nota bene tego samego dnia co wybory parlamentarne w Polsce!), zbliżają się a informacji na ich temat znaleźć na stronach polonijnych trudno.

Dalej nie chciało mi się sprawdzać.

źródło: fortepan, adományozó: Péterffy István

Czego szukałem a nie znalazłem? Tego w jaki sposób można wziąć udział w wyborach. A także jacy są kandydaci.

Ponieważ organizacje polonijne mi nie pomogły informacje wyszukałem sobie sam. Dzielę się teraz nimi i zachęcam wspomniane wyżej i wszelkie inne organizacje do ich rozpowszechniania.

W wyborach wziąć udział mogą obywatele węgierscy. Trzeba się uprzednio zarejestrować, termin to 27 września. Najprościej jest to zrobić w internecie ale można też posłać list do swojego biura wyborczego albo zrobić to tam osobiście, szczegóły odnośnie rejestracji tu.

Ważna rzecz: przy rejestracji trzeba zdecydować czy ma się ona odnosić tylko do wyborów samorządowych oraz mniejszościowych czy też także do wyborów parlamentarnych. W pierwszym przypadku głosuje się na samorząd lokalny ORAZ na samorząd mniejszościowy, w drugim na listę krajową partii LUB na rzecznika mniejszości.

Listę kandydatów do wszystkich samorządów mniejszościowych (nie tylko polskiego) można sobie ściągnąć stąd. Dla ułatwienia przefiltrowałem ją by tylko zawierała kandydatów do samorządów polskich uszeregowanych według miejscowości, taką listę można sobie ściągnąć stąd.

Przy okazji szacunek dla Polonii Novej za używanie terminu „Samorząd Mniejszości Polskiej” zamiast „Samorząd Narodowościowy”, który, moim zdaniem błędnie, niestety, jest w powszechnym użyciu wśród polonii węgierskiej. Tak że brawo i tylko tak dalej!