Radio Polonia Węgierska 32/ słowacka kolęda z Derenka

W najnowszym odcinku audycji opowiadam o zaskakującym rezultacie moich prób dowiedzenia się czegoś o derenckiej kolędzie pt. Kedė jaszna gjozda. Jest ona nieznana w Polsce a popularna na Słowacji – i to także wśród Łemków (nagrania tu, tu, tu i tu, to ostatnie jest łemkowskie). Swoje badania będę dalej prowadził i jeśli czegoś więcej się dowiem na pewno to napiszę.

Pełen program podcastu poniżej, jeszcze niżej mój tekst (a w podcaście od 23:30).

1. Powitanie
2. Serwis informacyjny
3. Przegląd polskich tygodników
4. Jeż węgierski w eterze
5. Urywki historii
6. Robert Rajczyk o węgierskim futbolu
7. Pożegnanie

Ładnych parę lat temu, tak jak teraz przed świętami, szkołę polską przy ambasadzie odwiedziły panie z Derenka. Opowiadały uczniom o wsi, swoje historie, jedna z pań pokazała dowód osobisty, w którym Derenk widniał jako miejsce urodzenia. Zaśpiewały parę piosenek bo dwie z nich to członkinie zespołu Drenka Polska.

Wśród tego co zaśpiewały była pastorałka pod tytułem Kedė jaszna gjozda. Ma ona piękną melodię i jest bardzo bożonarodzeniowa w charakterze. Od pań dostałem jej tekst w dziwnej nieco pisowni, głównie opartej na węgierskiej transkrypcji ale też zawierającej “e” z kropeczką. Jest on w dużej mierze zrozumiały, czasem dlatego, że językowo bliski jest współczesnej polszczyźnie, a czasem po prostu dzięki kontekstowi bo o czym w końcu może być mowa w pastorałce?

Pomyślałem, że to niezwykłe, że niewielka polonia węgierska ma przez to swoją własną kolędę. Postanowiłem spróbować się więcej o niej dowiedzieć. Napisałem w tej sprawie do dwóch muzykologów zajmujących się muzyką Podhala – to stamtąd trafili na Węgry derenczanie. Żaden z nich nie potrafił o niej niczego powiedzieć a sprawdzali nawet w źródłach dziewiętnastowiecznych. Jeden wspomniał jednak, że warto sprawdzić w słowackiej części Spiszu.

Napisałem więc do znajomej znajomego, która tam mieszka i która natychmiast ją rozpoznała. To je slovenská koleda! napisała i dałączyła szereg linków do jej nagrań. Zresztą nie tylko po słowacku (bądź też w lokalnej gwarze – tego nie jestem w stanie ocenić) ale w gwarze łemkowskiej.

Zamierzam dalej drążyć temat bo sprawa jest intrygująca. Już teraz jednak wygląda na to że, jak to nader często w kulturze bywa, ta pastorałka nie jest częścią jednej tylko kultury ale dzielona jest przez kilka z nich, w tym wypadku kulturę polską, słowacką, spiską jak i łemkowską. I jako taka ma też potencjał by ludzi żyjących w tych kulturach łączyć.

Powracając do naszej polonii i obecnego przedświątecznego okresu: warto, uważam, tę kolędę kultywować. Jest unikalna i piękna. Cóż więcej potrzeba.

Strajk kobiet – druga demonstracja w Budapeszcie

Kiedy ogłoszono, że odbędzie się druga demonstracja poparcia dla polskich kobiet (o pierwszej było tu) a wczoraj, na kiedy podano jej termin, cały dzień padał uporczywie deszcze spodziewałem się przed ambasadą spotkać dwudziestu znajomych. Znajomi byli ale poza nimi przyszło też sporo innych ludzi, w tym wielu Węgrów. Mimo deszczu tych ponad dwustu ludzi zrobiło porządną demonstrację. Policja zmuszona była nawet zamknąć Fasor bo nie mieścili się wszyscy na chodnikach.

Uczestnicy demonstracji, parasolki nie są tu w celach symbolicznych. Na budynku ambasady plakat To jest wojna.

Co ciekawe, element węgierski był silniej zaakcentowany jak poprzednio. Parę przemówień było po węgiersku, poza wyrazami solidarności z kobietami w Polsce mowa w nich była o tutejszych problemach tak jakby ta „polska” demonstracja poruszyła coś wśród Węgrów.

Znane z wielu demonstracji (np. tej) hasło „Wolny kraj, wolny uniwersytet” zaktualizowane na „Wolna kobieta, wolny kraj”
Jak widać, byli tam nie tylko Polacy i Węgrzy
Transparentów było mniej bo rozmywał je deszcz, ten też niedługo po sfotografowaniu spadł nasiąknięty wodą

Technicznie demonstracja tym razem lepiej wypadła niż tydzień temu. Nagłośnienie było znacznie silniejsze i był nawet projektor, z którego leciały strajowe plakaty na budynek ambasady. Jacyś mili węgierscy wolontariusze przywieźli na wózku herbatę (węgierską, ulepek), którą częstowali moknących uczestników.

Ekipa z herbatą
Scena, ta folia chroniła sprzęt techniczny

Na koniec zabrzmiał wspólny przebój Erica Prydza i Cypisa, do wykonania którego żywo włączyli się dość mokrzy zebrani.

Jak poprzednio, protest opisała część węgierskiej prasy: 444 i Mérce.

Znów czuję, że to nie ostatnia demonstracja w tej sprawie.

Radio Polonia Węgierska 24/ cudowni młodzi dwujęzyczni

W najnowszym odcinku audycji opowiadam o niezwykłych dwujęzycznych dzieciach i młodych ludziach. Pełen tekst poniżej.

W sobotę odbyło się zakończenie projektu szkoły polskiej działającej przy ambasadzie, w ramach którego stworzono dwa przewodniki turystyczne: po Węgrzech w języku polskim i po Polsce w języku węgierskim. Oba napisały, w większości dwujęzyczne, tam chodzące dzieci.

Sama szkoła poprzednio zorganizowała kilka innych projektów dla swoich dwujęzycznych uczniów. Te projekty mają w sobie to wspólnego, że łączą oba światy, polski i węgierski, uczestników. Dwa lata temu nastolatkowie przetłumaczyli wspólnie książkę Anny Onichimowskiej pt. Dziesięć stron świata – do dziś do dostania w tutejszych księgarniach. A ostatnio zrobili węgierskie napisy do dwóch filmów, z których jeden (Córka trenera) akurat pokazano w ramach jesiennej Wiosny Filmowej organizowanej przez Instytut Polski.

Sukces tych projektów pokazuje parę rzeczy. Pierwsza to to, że te dzieci bądź też nastolatki są w stanie robić „dorosłe” rzeczy: napisać książkę, tłumaczyć literaturę, tworzyć napisy do filmów. Zwykle uważamy, że można robić je dopiero po osiągnięciu dorosłości, zdobyciu wiedzy i doświadczenia a oni demonstrują, że wiek nie jest tu ograniczeniem.

Druga natomiast to to, że ich dwujęzyczność i dwukulturowość ma ogromny potencjał. Tradycyjnie szkoła polska zajmuje się wychowaniem małych Polaków – a szkoła węgierska, do której równolegle uczęszczają, wychowaniem małych Węgrów. Upraszczając nieco, od polsko-węgierskich uczniów oczekuje się, że w każdej ze szkół przybiorą odpowiednią tożsamość ignorując tę drugą część swojej osobowości.

W ramach wspomnianych projektów jednak te ich osobne zwykle tożsamości zostały połączone owocując sukcesem tych ambitnych przecież przedsięwzięć.

Sądzę, że wskazuje to potencjalny kierunek dla polskiej oświaty na Węgrzech. Otwarcie się na dwujęzyczność i dwukulturowość uczniów powinno wśród nich rezonować, umożliwić im działania wykraczające poza horyzont szkolny, zwiększyć atrakcyjność polskiej kultury a także pomóc im w przyszłości bardziej angażować się w działania na styku dwóch języków i kultur.

Brawo dla szkoły polskiej za otwartość na ten kierunek. No i wielki szacunek dla wszystkich, małych i dużych, uczestników tych projektów, ich osiągnięcia są bardziej niż imponujące – i dają dużo do myślenia.

W Budapeszcie druga tura dla Trzaskowskiego

Druga tura wyborów prezydenckich zakończyła się, podobnie jak pierwsza, zwycięstwem Rafała Trzaskowskiego. Uzyskał on 749 (72.23%) głosów podczas gdy na Andrzeja Dudę oddano 288 (27.77%) głosów. W sumie oddano rekordowe chyba 1037 głosów (dla porównania: w pierwszej turze było ich 650). Źródło: protokół komisji wyborczej w ambasadzie.

Pięć lat temu również zwyciężył oponent Andrzeja Dudy, Bronisław Komorowski dostał tu wtedy 415 głosów (60.67%) wobec 269 głosów (39.33%) oddanych na obecnego prezydenta.

Dziesięć lat temu Komorowski wygrał wybory zdobywając w Budapeszcie 635 głosów (67%), jego ówczesny oponent Jarosław Kaczyński zdobył 312 głosów (33%).

Tak więc tym razem niepisowski kandydat zwyciężył w Budapeszcie wyjątkowo wysoko.

Radio Polonia Węgierska – 12. odcinek podcastu/ żubry

W najnowszym odcinku audycji mówię o żubrach na Węgrzech.

Pełen program podcastu:

1. Powitanie – 00:00
2. Serwis informacji polonijnych – 01:33
3. Autorski Przegląd Polskich Tygodników przygotowany przez Roberta Rajczyka – 03:38
4. Jeż Węgierski w eterze czyli felieton Jerzego Celichowskiego – 09:54
5. Rozmowa z Marzeną Kruk, dyrektor Archiwum IPN – 16:43
6. Książka na Głos – 48:20
7. Urywki historii i tekst Izabeli Gass o hungarikach w Warszawie – 58:33
8. Pożegnanie – 01:01:34

radiopoloniawegierska1-1
Czy zwierzę może mieć narodowy charakter? Czy istnieją polskie zwierzęta? Jeśli tak to murowanymy kandydatem byłby żubr.

Pamiętam kiedy żubry – z Polski – przybyły kilka lat temu do parku dzikich zwierząt (Vadaspark) w Budakeszi. Polonia Nova zorganizowała wycieczkę by je zobaczyć. Zwierzęta prezentowały się wspaniale, podchodziły do ogrodzenia, można je było z bliska obejrzeć i oczywiście zrobić im zdjęcie.

Przewodniczka powiedziała nam, że mimo swojej poczciwości żubry są niebezpieczne. Obok rysi i niedźwiedzi są jedynymi zwierzętami, do których zagrody nie wolno było wchodzić personelowi. Chodziło o to, że przy swojej masie mogą one niechcący zgnieść człowieka.

Zabiegi o przysłanie żubrów trwały ponad rok. Białowieski Park Narodowy starannie sprawdzał czy zwierzęta będą tu miałe odpowiednie warunki. Gdyby samiec i samica, które tu przekazali rozmnożyły się, potomstwo wróciłoby do Polski w celu dalszego krzyżowania i rozmnażania w ramach programu odbudowy populacji żubrów.

Zwierzęta, niezaskakująco, sponsorował producent wódki Bols, który jest dystrybutorem żubrówki na Węgrzech.

Rok temu zabrałem do parku gości z Holandii by pokazać im żubry. Tych jednak tam nie było – okazało się, że nie czuły się dobrze w niewoli, nie chciały się rozmażać więc w 2014 roku przeniesiono je do parku narodowego Körös-Maros, gdzie, jak mnie poinformowano w vadasparku, żyje im się dobrze i się rozmnażają.

To jednak nie koniec historii bo żubry w tej chwili żyją też w parku narodowym w
Őrség. To stado pochodzi akurat ze Słowacji, trafiło ono tam w 2017 roku.

Park narodowy Körös-Maros leży na samym wschodzie Węgier a Őrség przy granicy austriackiej. Żubry więc oddalone są od siebie tak bardzo jak to tylko możliwe na Węgrzech. Może kiedyś na tyle się rozmnożą, że będzie można spotkać je na całym terytorium kraju? Przestałyby wtedy być „polskim” zwierzęciem, ale nie byłoby czego żałować.

zubr2

Radio Polonia Węgierska – 11. odcinek podcastu/ po pierwszej turze wyborów prezydenckich

W najnowszym odcinku audycji mówię przebiegu pierwszej tury wyborów prezydenckich w Budapeszcie.

Pełen program podcastu:

1. Powitanie – 00:00
2. Autorski przegląd polskich tygodników Roberta Rajczyka – 07:49
3. Jeż Węgierski w eterze czyli felieton radiowy Jerzego Celichowskiego – 17:45
4. Prezentacja laureatów nagród polonijnych z okazji Dnia świętego Władysława – 24:17
5. Rozmowa z ks. Krzysztofem Grzelakiem, proboszczem nagrodzonej Nagrodą św. Władysława polskiej parafii personalnej w Budapeszcie – 33:20
6. Książka na Głos – 01:01:08
7. Urywki historii – 01:06:02
8. Pożegnanie – 01:11:18

radiopoloniawegierska1-1

Zakończyła się właśnie pierwsza tura wyborów prezydenckich. W Budapeszcie wygrał ją zdecydowanie Rafał Trzaskowski, który zdobył ponad 47% głosów, drugie miejsce zajął urzędujący prezydent Andrzej Duda otrzymując ponad 22% głosów.

To odwrotność sytuacji w Polsce, gdzie kandydat PiS-u zwyciężył. Nie pierwszy raz tak się dzieje, że zwycięża kandydat Platformy. W poprzednich wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski wygrał z Andrzejem Dudą różnicą ponad 20% a przedtem, w 2010 roku, również z Jarosławem Kaczyńskim, tym razem już różnicą 34% głosów. Jak wiadomo, choć Komorowski wygrał z Kaczyńskim także w Polsce, to jednak Dudzie pięć lat temu uległ.

To jest tutaj trend. Wyborcy w Budapeszcie preferują szeroko rozumiany obóz PO nie lubiąc specjalnie PiS-u. Platforma wygrywa tutaj nawet wtedy kiedy w Polsce bierze baty. Stosunkowo dobrze wypadają kandydaci lewicy: w ostatnich wyborach europejskich kandydaci Wiosny dostali więcej głosów niż kandydaci Prawa i Sprawiedliwości.

Ciekawostką jest fakt, że Jacek Rostowski, długoletni minister finansów z PO, na stanowisko trafił z Budapesztu gdyż to tu wtedy pracował na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim czyli CEU.

Relatywnie stabilna jest liczba głosujących. Zwykle to ponad 500 osób, rzadko więcej (w poprzednich wyborach prezydenckich w drugie turze padło niemal 700 głosów) tylko w ostatnich wyborach parlamentarnych w głosowaniu wzięło niespodziewanie ponad 1700 osób – mówi się o autokarach turystycznych, które przywiozły wyborców wracających skądś z wakacji.

W tym kontekście warto przypomnieć, że w wyborach mniejszościowych na Węgrzech na samorząd krajowy padło ostatnio 2014 głosów. Mimo faktu, że w jakiejś tam części oddali je zaprzyjaźnieni Węgrzy, z grubsza taka jest zapewne liczba społecznie zaangażowanych Polaków z obywatelstwem węgierskim.

Tak więc na Węgrzech mamy nieco ponad 500 osób z polskimi paszportami i ciut ponad 2000 Polaków z węgierskimi paszportami, którzy angażują się w sprawy publiczne poprzez udział w wyborach. To niespecjalnie dużo, ale tylu nas tu jest.

w Budapeszcie wygrywa Trzaskowski

Są wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich w komisji wyborczej w Budapeszcie.

głosówprocent
BIEDROŃ Robert406.15%
BOSAK Krzysztof446.77%
DUDA Andrzej Sebastian14722.62%
HOŁOWNIA Szymon Franciszek9314.31%
JAKUBIAK Marek00.00%
KOSINIAK-KAMYSZ Władysław Marcin121.85%
PIOTROWSKI Mirosław Mariusz30.46%
TANAJNO Paweł Jan10.15%
TRZASKOWSKI Rafał Kazimierz30747.23%
WITKOWSKI Waldemar Włodzimierz20.31%
ŻÓŁTEK Stanisław Józef10.15%

Oddano 650 ważnych głosów, jest to mniej więcej taka frekwencja jak zwykle. Protokół komisji do obejrzenia tu.

Tradycyjnie już jest to wysokie zwycięstwo kandydata Platformy Obywatelskiej i słaby wynik kandydata PiS-u. W poprzednich wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski wygrał w Budapeszcie w pierwszej turze (zobacz tu i tu).

W porównaniu z Polską nieźle poszło Biedroniowi, czyli budapeszteńska lewica się trzyma. Rezultaty pozostałych kandydatów nie odbiegają od ich wyników w Polsce.

Tusk nie jest Polakiem

Według Konrada Sutarskiego. (Dla nieznających go: to działacz polonijny, były przewodniczący krajowego samorządu mniejszości polskiej na Węgrzech, były dyrektor Instytutu Polskiego, poeta). Napisał on komentarz dla Magyar Nemzet, w którym, “w imieniu Polaków o poczucie narodowym, którzy od wieków są wielkimi przyjacielami narodu węgierskiego” przeprosił “za obrażające wszystkich Węgrów słowa, które Donald Tusk skierował do premiera Węgier, Viktora Orbána.”

Jakie to słowa? Ano nie jest to do końca jasne, bo nie znalazłem ostatnio wypowiedzi Tuska, która skierowana byłaby bezpośrednio do Orbána. Możliwe, że Sutarskiemu chodzi o niedawny list, który Donald Tusk napisał do przywódców europejskich chadecji a przeciw któremu zaprotestował Viktor Orbán. Przytaczam jego fragment gdyby ktoś nie znał tego listu.

W czasach zarazy kluczowe jest zaufanie obywateli do państwa, transparentność, prawdziwa informacja, samodyscyplina. Potrzebne są wówczas środki nadzwyczajne, często ograniczające demokrację. Pandemia usprawiedliwia ich stosowanie, ale nie usprawiedliwia ich nadużywania. Stan wyjątkowy albo stan zagrożenia muszą służyć rządom w walce z wirusem, a nie umacnianiu ich władzy nad obywatelami. Wykorzystywanie pandemii do budowy państwa stanu wyjątkowego jest politycznie niebezpieczne, a moralnie niedopuszczalne.

Dlatego tyle pytań i niepokoju budzi sytuacja na Węgrzech, gdzie według wielu ocen wprowadzono nieproporcjonalne i nieadekwatne środki nadzwyczajne i w dodatku na czas nieokreślony.

Wielu z was, krytykując premiera Orbána za jego poprzednie decyzje, nie zgadzało się do tej pory na usunięcie Fideszu z naszej politycznej rodziny. Dziś mamy oczywiście ważniejsze sprawy, naszym najwyższym priorytetem jest walka z pandemią. Ale przyjdzie niedługo czas, kiedy będziecie musieli na nowo przemyśleć swoje stanowisko.

Albo o niedawny wywiad Tuska dla Spiegla, w którym oświadczył on, że Carl Schmitt byłby z Viktora Orbána dumny.

Sam Orbán w liście rozesłanym tym samym adresatom napisał między innymi:

[w ostatnich tygodniach byliśmy świadkami] „bezprecedensowego ataku i kampanii dezinformacji skierowanej przeciwko Węgrom. W czasach, gdy zabiegany o skuteczne działania przeciwko epidemii koronawirusa na całym świecie, kiedy zagrożone jest życie ludzi, rozpoczął się skoordynowany, bezpodstawny atak na nas. Ja i mój kraj byliśmy w przeszłości niesprawiedliwie atakowani na podstawie stronniczej, ideologicznej propagandy, ale obecny atak jest najpodlejszy i najbardziej cyniczny, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. Celowo zignorowano fakt, że rząd, który jest celem ataku w tej chwili pracuje nad ratowaniem życia.”

„Krążyły plotki, że Parlament był zamknięty, choć spotyka się regularnie i jest miejscem gorących debat. Twierdzono także, że zdobyłem dla siebie nieograniczoną władzę. Nie jest tak, uprawnienia Zgromadzenia Narodowego zostały rozszerzone na koszt rządu. Zgromadzenie Narodowe zyskało prawo do zakończenia stanu wyjątkowego, co więcej, ma prawo do wycofania dowolnych środków nadzwyczajnych”, napisał, dodając w odniesieniu do Tuska, że „niestety nie tylko nasi oficjalni przeciwnicy polityczni, ale także niektórzy politycy EPL byli aktywnie zaangażowani w rozpowszechnianie fałszywych wiadomości.”

Orbán oburzył się też na słowa o Schmitcie.

Sutarski tłumaczy: przez jakiś czas „uważaliśmy, że Tusk jest Polakiem.” Wygrał wybory, spotykał się z Orbánem, wymieniali się prezentami. Aż nadeszła katastrofa smoleńska i „drogi narodu polskiego i Tuska się rozeszły.” Ten ostatni zachowywał się jak marionetka rosyjska podczas gdy coraz więcej wskazuje na to, że były tam wybuchy i zamach. „Tuska w Polsce uważa się za zdrajcę” i gdyby nie to, że zajął stanowisko „w liberalnej Unii Europejskiej” nie uniknąłby odpowiedzialności.

Obecnie Tusk stanął „po drugiej stronie barykady” współpracując z liberalnymi elitami nad zniszczeniem chrześcijańskiej Europy, w tym i „naszych krajów” podczas gdy premier Węgier, wraz z PiSem, broni wspólnych tradycji i suwerenności. W dodatku Tusk używając obraźliwych wyrażeń wobec Orbána pokazał co znaczy dla niego przyjaźń z premierem. Ergo, Tusk nie jest Polakiem. Gorzej, jest Europejczykiem.

Przytaczam ten nader interesujący tok rozumowania, który w skrócie brzmi tak: jak ktoś lubi Orbána Polakiem jest, jak nie, to już Polakiem przestaje być. A decyduje o tym Konrad Sutarski.

***

W międzyczasie dalej czekam cierpliwie na raport podkomisji Macierewicza, która już ponad pięć lat, przy pełnym poparciu władz, „dochodzi do prawdy” w sprawie katastrofy smoleńskiej. Z pewnością przedstawione będą w nim niepodważalne dowody na to, co do tej pory jest tylko przedmiotem insynuacji.

Oraz na wyjaśnienie dlaczego Orbán, który jasno powiedział, że za swoje wzory uważa szereg autorytarnych państw (Chiny, Rosja, Singapur czy Turcję) a dziś chętniej spotyka się z Putinem niż przywódcami innych krajów unijnych powinien się obrażać za nazywanie go autokratą.

Lub też czym miało by urażać odniesienie do Carla Schmitta, o którym pozytywnie, choć nie bez zastrzeżeń, wyrażał się Jarosław Kaczyński?

No i na odpowiedź dlaczego Orbán pomagał Tuskowi w ucieczce do liberalnej Europy dwukrotnie popierając jego kandydaturą na stanowiska prezydenta EU.

Radio Polonia Węgierska – pierwszy odcinek podcastu

Z inicjatywy Piotrka Piętki powstał podcast o nazwie Radio Polonia Węgierska. Mam przyjemność być jednym z zaproszonych do jego współtworzenia. Poniżej zamieszczam krótki tekst, który czytam w pierwszym odcinku.

Dzień przyjaźni polsko-węgierskiej jest, na ile wiem, unikalnym świętem. W innych krajach go nie ma.

Dobrze więc byłoby je świętować w odpowiednio unikalny sposób. Jeśli zastanowić się nad przyjaźnią polsko-węgierską to poza spontaniczną sympatią, którą Węgrzy odczuwają do Polaków a Polacy do Węgrzy, zwykle wspomina się udzielaną sobie nawzajem pomoc. Polacy z generałem Bemem na czele walczyli w powstaniu 1848 roku, Węgrzy posłali amunicję armii polskiej walczącej z bolszewikami w 1920 roku, Węgrzy przyjęli uchodźców w 1939 a potem wspomagali powstańców warszawskich, Polacy zbierali pieniądze i oddawali krew w 1956 roku, co mniej znane, węgierscy opozycjoniści zorganizowali kolonie dla dzieci polskich w czasie stanu wojennego. I tak dalej i tak dalej.

Jak warto więc świętować te akty sympatii i pomocy? Niekoniecznie tradycyjnymi obchodami typu akademia, składanie kwiatów, msza, uroczysty koncert czy wystawa a może raczej właśnie poprzez praktykowanie tej przyjaźni konkretnymi aktami pomocy.

Parę lat temu Instytut Polski zorganizował w dzień przyjaźni polsko-węgierskiej akcję krwiodawstwa. Połączenie konkretności oddania krwi z symboliką tego działania – krew można było przelać dosłownie, nawiązanie do pomocy z 1956 roku, umożliwienie indywidualnego zaangażowania, wszystko to pokazuje jak takie obchody mogłyby wyglądać.

W tym roku z inicjatywy Marzeny Jagielskiej oraz grupy zaangażowanej w organizację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy udało się, pomimo obecnej pandemii, zorganizować internetową zbiórkę na najpilniejsze potrzeby bezdomnych, pieniądze zostały przekazane do wykorzystania uznanej organizacji Budapest Bike Maffia.

To tylko przykłady pokazujące, że da się. Warto każdego roku spróbować wymyślić coś nowego by takie obchody zachowały świeży charakter, a przyjaźń polsko-węgierska pozostała żywa i unikła instytucjonalnego skostnienia.

Polonia Nova dobrze wypada w wyborach mniejszościowych

W ostatnią niedzielę poza wyborami do sejmu oraz samorządowymi na Węgrzech odbyły się również wybory do tutejszych samorządów mniejszościowych. W tych ostatnich na poziomie krajowym oraz Budapesztu można głosować na listy zgłaszane przez polonijne organizacje, co jeśli nawet nie nadaje im charakteru bezpośrednio partyjnego to i tak stwarza atmosferę rywalizacji między uczestniczącymi organizacjami – i daje możliwość do oceny wyników tej rywalizacji. Przejrzałem sobie rezultaty wyborów (zrobić to może każdy – zachęcam – tu) i wydaje mi się, chociaż brak jednoznacznych kryteriów oceny, że najlepiej wypadła moja ulubiona Polonia Nova.

No to jedziemy po kolei: samorząd krajowy – 5 mandatów (628 głosów) dla Polonii Novej, 4 (575 głosów) dla Stowarzyszenia Bema, 4 dla Magyar-Lengyel B.K. Egyesület, Lengyel-Magar Sto Lat Egyesület Nyíregyháza (nie tłumaczę tej nazwy bo nie mam aż tyle czasu, 527 głosów) oraz dwa dla Stowarzyszenia św. Wojciecha (239 głosów).

Samorząd stoleczny: 4 mandaty dla Polonii Novej (375 głosów) 3 dla Bema (247 głosów).
Dzielnice Budapesztu: 1, 2, 4, 19 i 22 dla Polonii Novej, 3, 8, 12 i 21 dla Bema, 5, 13 i 17 pół na pół dla PN i Bema, 7 dla Magyar-Lengyel B.K. Egyesület, Lengyel-Magar Sto Lat Egyesület Nyíregyháza (naprawdę, cóż za nazwa!), 10 dla Bema, PN i Stowarzyszenia św. Wojciecha, 11 dla Bema i św. Wojciecha, 14 dla św. Wojciecha.

Prowincji nie jestem w stanie sprawdzić (poza Nyíregyházą, gdzie, tak, zgadliście, wybory wygrali kandydaci Magyar-Lengyel B.K. Egyesület, Lengyel-Magar Sto Lat Egyesület Nyíregyházya (założę się, że nawet jej członkowie nie są w stanie wymówić jej bezbłędnie, zwłaszcza tego B.K.)

Głosów na samorząd krajowy padło 2014 i, mimo faktu, że w jakiejś tam części oddali je zaprzyjaźnieni Węgrzy, z grubsza taka jest zapewne liczba społecznie zaangażowanych Polaków z obywatelstwem węgierskim.

Polonii Novej a także wszystkim nowowybranym gratuluję i życzę masy świetnych pomysłów na działalność oraz energii do ich realizacji.