Radio Polonia Węgierska – 16. odcinek podcastu/ Via Carpatia Szczerka

W najnowszym odcinku audycji mówię o książce Ziemowita Szczerka pt. Via Carpatia.

Pełen program podcastu:

1. Powitanie – 00:00
2. Serwis polonijny- Iga Kolasińska- 03:12
3. Jeż Węgierski w eterze – Jerzy Celichowski – 05:03
4. Urywki historii – Izabela Gass – 09:25
5. Konferencja PIBM – dr Robert Rajczyk – 15:08

radiopoloniawegierska1-1

Wyliczyłem, że w ciągu ostatnich dziesięciu-piętnastu lat ukazało się w Polsce co najmniej pięć książek o współczesnych Węgrzech: trylogia Krzysztofa Vargi Gulasz z turula, Czardasz z mangalicą oraz Langosz w jurcie, napisana przez Igora Janke biografia Viktora Orbána pt. Napastnik oraz Via Carpatia Ziemowita Szczerka, którą właśnie skończyłem czytać.

Ta ostatnia to zapiski, jak głosi podtytuł, z podróży po Węgrzech i Basenie Karpackim autora. W ich ramach odwiedza on dość nieturystyczne miejsca wybierając do tego często kiepskie drogi. Nie jest to więc przewodnik turystyczny a raczej reportaż polityczny i literacki. Interesują go nie lokalne atrakcje co raczej dusza Węgier oraz szeroko pojętej całej Europy Środkowej.

szczerek_blog

Zagląda do takich miejsc jak Felcsút, Oroszlány, Várpalota, Ózd czy też osławione osiedle Luník IX w Koszycach, Oradea, Timisoara, Targu Mures, Chust, Mukaczewo, Czop, Subotica oraz Nowy Sad ale w książce pojawiają się również Gruzja, Macedonia a także Austria – cały nasz region.

Szczerek podróżuje, rozmawia z napotkanymi ludźmi, robi wywiady z prominentnymi politykami i wszystko to opisuje. Robi to cudownie bogatym językiem nie stroniącym od potoczności. Czuje się, że to brat-łata, który dogada się z każdym – osiedlowym gopnikiem, facetem z warsztatu samochodowego czy też wielkomiejskim blogerem – nawet jeśli nie całkiem zna ich język.

Nie raz wychodzi poza prostą relację z podróży i spotkań opisując zachodzące na Węgrzech czy też w innych kraju procesy. Nie ukrywa, że jest z przekonania liberałem ale nie unika rozmów z osobami stojących gdzie indziej ideowo. Potrafi wykazać empatię wobec tego, co usłyszy a także wytykać słabe punkty w poglądach bliskich mu rozmówców.

Szczerka kręcą wszelkie przejawy nacjonalizmu, resentymentów narodowych, pojawiający się między wierszami rewizjonizm, nemzeti rock, czy też dziwaczne teorie jak ta, w myśl której Jezus był w zasadzie Węgrem. Wyszukuje je, opisuje, pokazuje jak wpływają na bieżącą politykę. Przygląda się „wstawianiu z kolan”, które, jak pokazuje, nie jest ani polską ani węgierską specjalnością ale raczej przejawem napięcia między peryferiami a centrum, co jest przewodnim motywem tesktu.

To subiektywna ale fascynująca książka wspisująca się w szeroki nurt reportażu literackiego, który ma się w Polsce dobrze.

Wspomniane książki Vargi i Jankego wydano po węgiersku, prawdopodobnie także Via Carpatia ukaże się tutaj. Ciekawe a zarazem szkoda, że brak podobnych pozycji po stronie węgierskiej. Chciałoby się poczytać jak Węgrzy doświadczają Polski.

Na zachodzie kawa wciąż smaczniejsza

No i jest naukowe potwierdzenie obserwacji, o której pisałem kiedyś na tym blogu. Chodzi o to, że (teoretycznie) te same produkty spożywcze mają różny smak w różnych krajach. Potwierdzenie pochodzi od Słowackiego Stowarzysznia Konsumentów, które przebadało produkty tych samych marek zakupione w ośmiu krajach unijnych: Austrii, Bułgarii, Czechach, Niemczech, Polsce, Słowacji, Rumunii i Węgrzech (tekst artykułu na ten temat po angielsku tu, PowerPoint po słowacku tu).

Moja obserwacja dotyczyła herbaty Yellow Label, której smak zmienia się z kraju na kraj. Słowacy zajęli się szerszą gamą towarów: Coca Colą, czekoladą Milka, pieprzem i papryką Kotanyi, kawą Nescafé Gold, Jacobs Kronung oraz Tchibo. Okazało się, że poza Milką oferowała identyczną jakość produktu niezależnie od kraju podczas gdy przyprawy Kotanyi wykazywały największe różnice przy czym produkty firmy były wyraźnie gorsze w krajach wschodnioeuropejskich w porównaniu z krajami na zachodzie.

Jeśli chodzi o Coca Colę to okazało się, że w Bułgarii, na Słowacji, w Rumunii i na Węgrzech zawiera ona isoglukozę, która jest tańsza, niż zwykły cukier dodawany do napoju w Austrii, Czechach, Niemczech i Polsce. Producenci neski bronili się tym, że smak kawy dostosowywany jest do lokalnych gustów.

Jakby ktoś sobie chciał poczytać o reakcjach na raport na Słowacji to może to zrobić tutaj (w sktrócie: nie są zjawiskiem zachwyceni).

Zły jestem na tych producentów (poza Milką rzecz jasna). Jeśli już muszą koniecznie „dostosowywać swój produkt do lokalnych gustów” to niech to jasno napiszą, np. kawa Nescafé, smak słowacki. A obok na półce niech stoi ta sama kawa w smaku austriackim a już sobie wybiorę według mojego, lokalnego gustu.

wszędzie nowe kościoły, cerkwie i meczety

Będąc niedawno w Belgradzie odwiedziłem budowaną tam cerkiew św. Sawy. Rzecz spora, ciężarówki z materiałami budaowlanymi wjeżdzają sobie po prostu do środka. Całość z zewnątrz pokryta białym alabastrem, w środku jednak jeszcze w stanie raczej surowym. Budynek raczej duży niż ładny. Znajomi Serbowie aż się gotują: państwo daje na to pieniądze, to przejaw zwiększania wpływu cerkwi na państwo, oburzające. I faktycznie, ta monumentalna cerkiew ma o wiele bardziej charakter polityczny niż religijny.

svsava1








Zastanowiłem się. Rzecz nie ograniczona bynajmniej do Serbii, gdzie swoja drogą pokazano mi też inną cerkiew, ufundowaną przez policję. Najbardziej może znanym przykładem takich politycznych świątyń hołubionych przez państwo jest cerkiew Chrystusa Zbawiciela w Moskwie, budowie której patronował jeszcze Jelcyn. Najbardziej egzotycznym przykładem jest może meczet zbudowany na kremlu w Kazaniu, stolicy Tatarstanu.




Ciekaw jestem, czy świątynia Opatrzności Bożej budowana obecnie w Warszawie będzie ewokowała podobne wrażenia co te cerkwie i meczet. Na razie wygląda na to, że jest ku temu spora szansa.

Krecik i kreciki

Chlopak zazyczyl sobie byc krecikiem na przedszkolna zabawe karnawalowa (jak pisalem juz wczesniej miala ona miejsce dzis, czyli grubo w wielkim poscie, ale kogo to tutaj rusza). Sliwka wziela sie wiec i uszyla mu maske krecika. Zrobila takze maske sobie, bo rodzice tez mieli sie przebrac na zabawe, taka byla umowa. Wzieli ze soba krecika, ktorego kiedys przywiozlem Chlopakowi z Pragi, gdzie pare godzin spedzilem na lotnisku wiec w efekcie do przedszkola poszly dzis trzy kreciki, rzecz jasna w niebieskich spodniach wygladajac tak:

Dla zainteresowanych zdjecie sklepu z lotniska sprzedajacego kreciki, ten okaz ma jakies dwa metry wysokosci:

Bohaterowie kreskowek dla dzieci czyli te rozne kreciki, Bolki i Lolki, itp. to dzis juz jeden z ostatnich czynnikow podzialu na Europe wschodnia i zachodnia. Nosimy podobne ubrania, znamy te same jezyki, jezdzimy samochodami tych samych marek, prowadzimy podobny tryb zycia, ale kiedy rozmowa zejdzie na bohaterow dziecinstwa widac, ze do zjednoczenia jeszcze daleko. Dalismy niedawno DVD z krecikiem dziecku znajomych z Paryza, Amelie uprzejmie podziekowala ale Kostia, ktory jest Bulgarem, rozpromienil sie: “krtek!”, jakos tak zawolal, on go rzecz jasna znal (a Amelie nie). Podobnie rzecz ma sie Winnetou oraz Karolem Mayem, ktory mimo, ze byl Niemcem sprzed podzialu znany jest swietnie na wschodzie ale zupelnie nie na zachodzie (wiem, bo spytalem kiedys Franki, ktora jest Niemka zachodnia). Amerykanie biedacy nie maja nawet pojecia jakie popularne byly te jugoslowianskie westerny …