Plakaty anty-antyimigranckie

Rządowa kampania antyimigrancka na ulicach widoczna była dzięki billboardom z hasłami “Jeśli przybywasz na Węgry nie możesz odbierać Węgrom pracy”, “Jeśli przybywasz na Węgry musisz szanować naszą kulturę” oraz “Jeśli przybywasz na Węgry musisz szanować nasze prawa”. Warto zauważyć, że wogóle niezwracająca w kontekście polskim uwagi forma “ty” w języku węgierskim nie jest używana w reklamach (w tym i na billboardach), gdzie używa się formy “pan-pani”, na ty mówi się do dzieci – i do cudzoziemców – co w obu przypadkach jest protekcjonalne.

Na odpowiedź nie trzeba było czekać długo. Aktywiści zaczęli je zrywać i zamalowywać – a policja ich ścigać. W internecie pojawiła się masa prześmiewczych memów (plakaty wersji oryginalnej i zaatakowane oraz memy można oglądać tu).

Najambitniejszą inicjatywą jednak odznaczył się blog Vastag bőr oraz Partia Psa o Dwóch Ogonach (pisałem o niej już tu, tu i tu), które rzuciły wyzwanie: zbierzmy trzy miliony fonritów i powieśmy nasze antyplakaty.

Kampania udała się świetnie: zamiast trzech milionów zebrano ich ponad trzydzieści trzy. Z tych pieniędzy zaczęto rozmieszczać w całym kraju – i niektórych miastach za granicą – anty-antyimigranckie plakaty. Zebrałem je, poniżej podaję ich tłumaczenia.

Come to Hungary, we’ve got jobs in London!
Zapraszamy na Węgry, my mamy pracę w Londynie
Nawiązanie do innego niedawnego ruchu migracyjnego: Węgrów na zachód

Sorry about our Prime Minister!
Przepraszamy na naszego premiera

Welcome to Hungary (closed on Sundays)
Witamy na Węgrzech (nieczynne w niedziele)
Nawiązanie do niedawno wprowadzonego zakazu handlu w niedzielę

Én jönnni Magyarország, nem elvenni tied munka
Ja przyjechać na Węgry, nie zabierać praca twoja

A bevándorlók nem dolgoznak és elveszik elölünk a munkát!
Immigranci nie pracują i zabierają nam pracę

“Az egy nyelvű és egy szokású ország gyenge és esendő”
Szent István intelmei Imre herzeghez
“Kraj z jednym językiem i jednolitymi obyczajami jest słaby i łatwo może upaść”
Przestrogi świętego Istvána dla księcia Imrego

Ha Magyaroszág miniszterelnöke vagy, be kell tartanod a törvenyeinket!”
Jeśli jesteś premierem Węgier musisz przestrzegać szanować nasze prawa

“Mert éhes voltam, és ti ennem adtatok; mert szomjas voltam és ti innom adtatok; idegen voltam, és ti befogadtatok” Mt. 25.35
“Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” Mt. 25.35
Złośliwe nawiązanie do oficjalnie głoszonego chrześcijańskiego charakteru Węgier

BTK 332. §
Aki nagy nyilvánosság előtt
a) a magyar nemzet ellen,
b) valamely nemzeti, etnikai, faji, vallási csoport ellen, vagy
c) a lakosság egyes csoportjai ellen – különösen fogyatékosságra, nemi identitásra, szexuális irányultságra tekintettel –
gyűlöletre uszít, bűntett miatt három évig terjedő szabadságvesztéssel büntetendő.

Kodeks Karny § 332
Osoby nawołujące publicznie do nienawiści wobec
a) narodu węgierskiego,
b) dowolnej grupy narodowościowej etnicznej, rasowej, wyznaniowej lub
c) dowolnej grupy społecznej – ze szczególnym uwzględnieniem niepełnosprawności, tożsamości płciowej, orientacji seksualnej
podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

Konzultáljunk!
Paks2?
Ügynökakták?

Prowadźmy konsultacje!
Paks 2?
Akta agentów?
Nawiązanie do niekonsultowanej decyzji rządu by rozbudować elektrownię atomową w Paksie przy pomocy Rosji oraz niechęć wszystkich dotychczasowych rządów by udostępnić dostęp do akt tutejszej bezpieki

Kampania plakatowa pokazuje siłę sprzeciwu przeciwko judzeniu antymigranckiemu, humor oraz nieraz intelektualną błyskotliwość. Niestety także i to, że jak poprzednio to rząd zwykle narzuca tematy, na które toczy się dyskurs publiczny. 

A co do samej opozycyjnej kampanii plakatowej to szykują się już nowe. Często od razu zrobione są jak memy albo plakaty przemalowane, można je oglądać tu [HU].

Węgierska rockowa alternatywa lat 80-tych w poparciu Solidarności

Zespół Kontroll nie jest pewnie znany szerokim rzeszom Polaków. Nie zna go też zbyt wielu Węgrów, bo z jednej strony ta alternatywna grupa aktywna była dawno, w latach 80-tych, z drugiej zaś, jako że należała do kategorii “tolerowane” (w kulturze były wówczas trzy takie kategorie: popierane, tolerowane, zakazywane, co się po węgiersku ładnie aliteruje támogatott, tűrt, tiltott) jej pierwsza płyta ukazała się dopiero w latach 90-tych. W ówczesnej kulturze zdecydowanie należała do nurtu opozycyjnego.

A jednak to ta właśnie grupa zrobiła coś co Polacy powinni dostrzeć i docenić. Na początku lat 80-tych, “kiedy jeszcze nie było wolno”, wykonywała dwie piosenki popierające Solidarność, jedną z nich w dodatku całkowicie po polsku!

A więc po kolei, pierwsza piosenka to Polak-Wenger (tak się po węgiersku zapisuje ten tytuł). Tekst ma następujący:

Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk!

Polak-Węgier dwa bratanki
I do szabli i do szklanki

Dobzse, dobzse, dobzse, dobzse, dobzse

Tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak

“Dobrze” zapisuję jako “dobzse” bo tak się to słowo pisze w węgierskim od czasów króla László Dobzse🙂

Ciekawe, że utwór wykonywał też co najmniej jeszcze jeden zespół a mianowicie Pál Utcai Fiúk czyli Chłopcy z placu Broni.

Nie znam innej piosenki napisanej i wykonywanej przez zagraniczny zespół po polsku.

Druga piosenka to wykonywana a capella Szeretlek (Kocham cię).

Tekst, autorstwa Pétera Ivána Müllera) jest po węgiersku, podaję go poniżej z tłumaczeniem.

Nem ír az újság rólad már
Élszz-e még vagy meghaltál
Nem engednek, nem engednek hozzád
Nem engednek
A tavalyi év embere
Szeretlek-lek-Lech-Lech-Lech-Lech

Nie pisze gazeta o tobie
Czy żyjesz jeszcze czy umarłeś
Nie puszczają, nie puszczają do ciebie
Nie puszczają
Zeszłoroczny człowiek roku
Kocham cię Lechu, Lechu, Lechu

Dla mnie niezwykła historia – nie zapomnijmy, że mowa jest o początku lat 80-tych, który były tu dużo brutalniejsze niż w Polsce, takie piosenki wymagały nie byle jakiej odwagi.

Postanowiłem dowiedzieć się więcej na temat tych piosenek i spotkałem się z Ági Bárdos Deák, współzałożycielką i wokalistką Kontroll (na zdjęciu w pierwszym klipie stoi pośrodku). Opowiedziała mi o obu utworach i kontekście ich powstania.

Ági, jak wielu Węgrów wówczas, była zakochana w Polsce – i jak w przypadku wielu Węgrów wówczas ta forma uczucia spersonifikowała się w postaci polskiego ukochanego. Do Polski jeździli chętnie i dużo, podróżowali autostopem, nie mogli się nasycić polską atmosferą. Ági jako aktorkę teatru alternatywnego interesowała polski teatr eksperymentalny, jeździła do Wrocławia na spektakle Grotowskiego. Fascynowali się Szajną, jazzem. Przy okazji łapali język, przede wszystkim powtarzane przez wielu powiedzonko Polak-Węgier.

Zespół Kontroll założyli w 1980, pierwszy koncert miał w sylwestra tego roku w domu ef. Istvána Zámbó w Pomázie. Tam po raz pierwszy też zaśpiewali piosenkę Polak-Wenger, jeden spośród pięciu utworów wówczas wykonanych. Ági jest autorką tekstu, muzykę napisała razem z Csabą Hajnóczym. Hajnóczy wykonywał napisaną w 1982 roku piosenkę Szeretlek.

Występować mogli tylko w domach kultury, bywało, że gdy o koncercie dowiedział się ktoś z miejscowego komitetu to go zakazywano. Dlatego niekiedy występowali pod pseudonimem Ági és a fiúk czyli Ági i chłopaki, który mniej rzucał się w oczy. Zespół jakoś tolerowano ale na ich występy przychodziła milicja niejednokrotnie bijąc uczestników. Na takich koncertach wykonywali, ku wielkiemu aplauzowi publiczności, te dwie polskie piosenki.

Płyty wydać nie mogli, ale w domu kultury Ikarusz w Angyalföld, gdzie często występowali bo ich muzykę lubił tamtejszy kierownik, profesjonalnie nagrywano ich koncerty. Zespół dostawał te nagrania, które potem rozchodziły się w kopiach magnetofonowych, stąd też obecnie dobrej jakości klipy na youtubie.

Spytałem Ági, czy doczekali się jakiejś reakcji ze strony Polaków, wtedy czy też obecnie. Opowiedziała mi, że w 2008 roku zaproszono ją by wykonała Polak-Wenger w Instytucie Polskim, co było dla niej wzruszającym przeżyciem, poza tym w żaden sposób ich za ten gest solidarności i odwagi nie uhonorowano. Wiem, że Rok Wolności dobiegł już końca ale może można by to zrobić teraz. Zasługują na to. 

Mocny film wczoraj widziałem

Dwa filmy ostatnio widziałem, które zrobiły na mnie wrażenie, jakiego dawno nie doświadczyłem wobec filmów węgierskich (o innych ciekawych, choć nie aż tak, filmach pisałem tu).

saulfiafilmplakat_OK

Pierwszy to oskarowy Syn Szawła (Saul fia, reż. László Nemes). Opowiada historię więźnia obozu koncentracyjnego pracującego w krematoryjnym sonderkomandzie. W pewnym momencie postanawia pochować młodego chłopaka, który przeżył gazowanie i został potem uduszony przez Niemca. Utrzymuje, że to jego (tytułowy) syn. W międzyczasie szykuje się bunt więźniów: wiedzą, że wkrótce na nich przyjdzie pora i poza powstaniem nie widzą dla siebie żadnej szansy (najwyraźniej historia nawiązująca do wydarzeń w Sosiborze). Powstanie wybucha, więźniowie uciekają, nasz bohater jednak ginie, nie udaje mu się też dokonać pochówku chłopaka, którego zwłoki zabiera ze sobą podczas ucieczki. Nie ocala życia, nie ratuje też, symbolicznie, godności mordowanych dając choć jednemu z nich pogrzeb.

Ten film w przejmujący sposób pozwala przeżyć tragedię obozów koncentracyjnych, wczuć się w tam cierpiących więźniów. Głównie oddziaływuje sugestywnymi zdjęciami (Mátyás Erdély) i grą głównego aktora (Géza Röhrig). Po takich filmach z kina wychodzi się w milczeniu, trudno się o nich pisze.

Zupełnie inaczej zadziałał na mnie Biały bóg (Fehér isten, reż. Kornél Mundruczó). Jego akcja dzieje się w Budapeszcie dziś choć to inne miasto niż jak je znamy. Ważnym elementem tła jest kampania przeciwko kundlom: za ich posiadanie płaci się wysokie kary, na ulicach łowią je hycle, powszechnie są nienawidzone. Dziewczynka, która z powodu wyjazdu matki trafia na trzy miesiące do ojca, z którym jej matka się rozeszła, posiada właśnie takiego kundla-owczarka, jej wielkiego przyjaciela. Gwałtowny i nie potrafiący nawiązać kontaktu z nastoletnią córką ojciec, wyrzuca go na ulicę, Lili wpada w rozpacz. Losy wyrzucone psa i historia jego poszukiwań przez Lili stanowią treść filmu.

Mundruczó nie stroni od trudnych tematów – jako reżyser teatralny zajmował się handlem kobietami, eutanazją, chorobami psychicznymi – i nie boi się mówić o nich brutalnym jak one językiem (o jednym z jego spektakli pisałem tu). I tym razem widzimy przemoc, psychiczną i fizyczną, bezwzględność, a nade wszystko przerażające społeczeństwo, które temu patronuje.

Pies, o wagnerowskim imieniu Hagen, unika schwytania przez hyclów tylko po to by trafić w ręce trenującego do walk psy mężczyzny. Przechodzi przez piekło takich przygotować i w walce zagryza przeciwnika. W zamieszaniu ucieka, ale jego wolność jest krótka bo łapią go hycle.

W podejrzanym schronisku dla psów po selekcji, w wyniku której trafia do “gorszej” grupy zwierząt (można tylko zgadywać co je czeka) staje na czele buntu. Banda psów wybiega do miasta i zabiera się za systematyczne mordowanie swoich uprzednich ciemiężycieli. Przeciwko nim mobilizowana jest policja strzelająca ostrymi kulami.

W ostatniej scenie Lili i Hagen się spotykają. Pies się zmienił: warczy na swoją dawną panią, szczerzy zęby i szykuje się do ataku. Ta w ostatniej chwili wyciąga trąbkę (gra w orkiestrze młodzieżowej) i – jak kiedyś – grą uspokaja Hagena i zebraną za nim psią bandę.

Film przeraża jako alegoria. Oglądając go w trakcie rządowej kampanii nienawiści wobec imigrantów nie sposób nie odczytać go jako opowieści o zbiorowym Woyzecku: groźny bunt ze strony poniżanej, dręczonej dotąd bezkarnie, zdawałoby niezdolnej do takiego buntu, grupy społecznej. Te psy to nie ludzie, można powiedzieć – o ilu grupach w społeczeństwie panuje taka opinia? Akurat pisałem o żydach, dla nazistów podludziach, a są przecież są i Cyganie, są migranci, są i inne grupy, które, tak jak psy, nie przychodzą nam do głowy jako odczuwające – i zdolne do rebelii. Ten film to profecja, nie wiadomo tylko jak zostanie wypełniona.

Zwykle narzekam, że kino węgierskie cierpi od pięknoduchostwa i niezdolne jest by opowiedzieć coś o rzeczywistości. Biały bóg, choć przedstawia ją w zniekształconej postaci, mnóstwo nam o niej mówi.

tajemnica znikających gołębi

Spacerując niedawno po obrzeżach Szolnoku zauważyłem gołębnik nad zagrodą. Popatrz, powiedziałem do Śliwki. A tak, ona na to, kiedyś wszyscy trzymali gołębie i wszyscy gołębie jedli. Był rosół, zawsze jedliśmy ją u dziadków, były też faszerowane gołębie.

znikający składnik kuchni węgierskiej

Zdziwiło mnie to bo gołębnik to widziałem chyba po raz pierwszy od kiedy mieszkam na Węgrzech. Wygląda na to, że w ciągu jednego pokolenia gołąb znikł zupełnie z kuchni węgierskiej. I to nie mam tu na myśli jakich pańskich frykasów ale normalne, może nie codzienne ale przynajmniej niedzielne, danie zupełnie zwykłych ludzi żyjących na wsi. Dlaczego tak się stało – pojęcia nie mam. To kolejny niestety przykład zubożenia kuchni węgierskiej w ostatnim stuleciu.

Na pociechę podaję dwa przepisy na danie z gołębia z książki kucharskiej Mariski Vízvári. Ta aktorka grająca do lat 50-tych napisała też to kultowe dzieło. Niestety nie ma tu proporcji składników ale w miarę można je odgadnąć.

Duszone gołębie

Młode, tłuste gołębie oczyścić, starannie umyć, posolić i rozkroić na połówki. Włożyć do rondla i zalać gorącym smalcem lub masłem. Na każde trzy gołębie wlać po 100 ml białego wina lub wody. Kiedy gołębie będą już niemal całkiem miękkie dodać grzyby pokrojone na plasterki i dalej gotować aż do niemal całkowitego wygotowania sosu. Wyjąć gołębie, dodać mąkę, dusić aż złapie kolor, dodać pokrojoną natkę pietruszki oraz rosół i ponownie włożyć gołębie. Gotować aż sos zgęstnieje. Podawać ze śmietaną.

Gołąb w śmietanie z cytryną

Oczyścić cztery młode gołębie. Posolić i pozawijać w cieńkie plasterki bekonu. W rondlu rozgrzać smalec, włożyć gołębie i zalać je ½ dl białego wina z cytryną. Gotować po przykryciem aż zmiękną. Przełożyć wówczas do naczynia do pieczenia, dodać 2 dl śmietany i włożyć do rozgrzanego piekarnika aż się zrumienią. Podawać z ryżem z grzybami.

Köszönet Andreának a receptek beszkenneléséért!