Zwykle w czasie wyborów gdy na ulicach pojawia się masa plakatów promujących poszczególnych kandydatów kolejny raz przypomina mi się węgierski zwyczaj podawania tytułu dr. przed nazwiskiem bo nazwiska sporej część kandydatów takie dr. zawierają. Jak mi tłumaczono, to nie tylko tytuł naukowy jak prof. czy doc. ale część nazwiska. Wiele razy próbowałem czegoś na ten temat się dowiedzieć ale nikt nie był w stanie mi niczego pewnego powiedzieć. Ostatnio jednak spytałem chata gpt a ten okazał się pomocny.



Zwyczaj ten nie jest ograniczony do Węgier. Spotkać się z nim można na terenie byłej monarchii Austro-Węgierskiej, a zwłaszcza w Austrii. Istotą jego jest rozróżnienie między tytułem naukowym (doktorat) a statusem społecznym. Kiedyś ukończenie prawa lub medycyny oznaczało wstąpienie do elity społecznej i upoważniało to używania tytułu doktor, który to oznaczał. Funkcjonował on wtedy podobnie do tytułów arystokratycznych jak książę czy hrabia.
W tej chwili tytuł doktora, który można wpisać do dokumentów tożsamości, przynależy się absolwentom prawa, nauk o państwie, medycyny, stomatologii, farmacji i weterynarii (dla lubiących czytać ustawy podaję link do stosownego aktu prawnego).
Taki dowód osobisty wygląda wtedy, na przykład, tak:

A tacy doktorzy przedstawiając się mówią właśnie „jestem doktor Péter Kovács”. Robią to także w sytuacjach, w których ich profesja jest zupełnie nieistotna, np. składając zamówienie w cukierni na tort.
Teoretycznie osoba z doktoratem, dajmy na to, z fizyki, też może używać tytułu dr., i nie da się jej takiego doktora odróżnić od, powiedzmy, prawnika. Zazwyczaj jednak osoby z doktoratem raczej swoich tytułów nie używają w życiu codziennym.
Ciekawie się robi w przypadkach gdy ktoś z tytułem doktora należnym z racji ukończonych studiów zrobi też doktorat. Będzie wtedy to, na przykład, tak: dr. Kovács Péter PhD.
Jeszcze ciekawiej jest w przypadku kobiet z tytułem doktora, które wyszły z osobę z tytułem i używają też nazwiska męża. Będzie wtedy to tak: dr. Kovács Péterné dr. Takács Anikó.
Rzecz jasna, jeśli zrobiła ona w międzyczasie doktorat to będzie to, zgadliście, dr. Kovács Péterné dr. Takács Anikó PhD.
A teraz historyjka. Znajoma – rzecz jasna, dr. – miała polecieć samolotem do jednego z krajów azjatyckich. Omal jej się to nie udało, bo na bilecie miała po prostu nazwisko i imię a w paszporcie dodatkowo jeszcze dr. no i według systemów używanych przy rejestracji były to dwie inne osoby. Problem udało się rozwiązać ale widać, że życie osób z dr. przed nazwiskiem niekiedy niesie ze sobą dreszczyk emocji.













































































