polskie palmy i prawicowe taksówki

Dwa plakaty z dzisiejszego łażenia po mieście. Pozdrowienia z Polski! (Üdvözlet Lengyelországból!) to praca Marcina Polaka zamieszczona na billboardzie na placu Lövölde, służącym jako uliczna galeria Stowarzyszenia Studio Młodych Plastyków (Fiatal Képzőművészek Stúdiója Egyesület) pod nazwą 1×1 tábla.

Jak podaje oficjalny komentarz do pracy, nawiązuje ona do palmy Rajkowskiej a także do kiczowatych palm coraz częściej pojawiających się w przestrzeniach publicznych w Polsce. A mnie  po prostu podoba się nieco absurdalny humor plakatu.

Zupełnie inny – znacznie poważniejszy – jest nieduży plakat reklamujący nową firmę taksówkarską Jobb Taxi.

Nazwa kojarzy się natychmiast ze skrajnie prawicową partią Jobbik, mniej rozgarniętym w zrozumieniu charakteru firmy pomoże dyskretnie umieszczony na plakacie kształt Wielkich Węgier.

Tekst na stronie internetowej firmy w nieco niejasny sposób przekonuje do konieczności jedności wśród Węgrów, nawołuje do wytrwałości w budowanie "piękniejszej przyszłości" (zawołanie piękniejszej przyszłości!szebb jövőt! jest hasłem radykalnej prawicy jeszcze z czasów drugiej wojny) i do pokazania, że "zdolni jesteśmy do zmiany". Yes, we can!

nowe pomniki w Budapeszcie

No, może nie całkiem nowe ale z pewnością tegoroczne.

Pomnik Żelaznej kurtyny postawiono w sierpniu przez Domem Terroru na ulicy Andrássy. Zaprojektował go laureat nagrody Kossutha, takie rzeczy się na Węgrzech skrupulatnie zawsze podaje, Attila F. Kovács. Ma postać kawałka ściany zbudowanej ze zwisających pordzewiałych łańcuchów. Mnie ta nachalna dosłowność znaczeniowa, jeśli można tak powiedzieć w przypadku dzieła wizualnego, nieco zniechęciła mimo, że łańcuchy same w sobie są mocne i niezłe.

Po bokach, zapewne by wszystko na pewno było jasne na wypadek, gdyby ktoś przekazu nie zrozumiał, tabliczki z napisami. Z lewej po węgiersku, z prawej po angielsku. Jest cytat z Petöfiego (będziemy wolni czy niewolnikami?) i poetycki przekaz nieznanego autora (nie podejmuję się przekładu, boję się, że nie dałbym rady właściwie oddać myśli poety):

It isolated the East from the West
It split Europe and the World in two
It held us in captivity and fear
It tormented and humiliated us
And finally we tore it DOWN

U podnóża biegnie fraza żelazna kurtyna  w szeregu języków wschodnioeuropejskich, na poniższym zdjęciu napis po polsku jest z prawej.

Żal mi, że tylko tak udało się upamiętnić tragedię Żelaznej kurtyny.

Odświeżający w porównaniu z tym pomnikiem jest pomnik Żydów służących w czasie drugiej wojny w oddziałach Służby pracy (Munkaszolgálat), będących czymś w rodzaju kompanii karnych. Służący w nich często ginęli, jak na przykład Jenő Rejtő, o którym kiedyś pisałem. Autorem tego pomnika są Tamás Baráz z zespołem.

Tutaj nie ma już przegadania. Pomnik jest oszczędny i prosty w formie. Zbiegające się ściany przywodzą na myśl spędzanie ludzi, betonowa ściana – bramę obozu czy ścianę do rozstrzeliwań. Jest też alegoryczne, bezlistne drzewo oraz gwiazda Dawida.

mr2

Państwowe radio muzyczne lepsze niż stacje komercyjne? Owszem. Nazywa się MR2 czyli Magyar Rádió 2, po polsku powiedzieliśmy program drugi. Gra muzykę i w zasadzie prawie wyłącznie muzykę. Co godzina są wiadomości, co jakiś czas reklama, zapowiedzi są krótkie – i tyle, reszta to już muzyka. Rozrywkowa i raczej ciekawa. Nie ma szlagierów (dodam, że od tego mamy tu Sláger Rádió – nazwy nie tłumaczę), są za to rzeczy nowe, których gdzie indziej się raczej nie słyszy. Starają się puszczać też węgierskich wykonawców ale nie przesadzają z nimi.

Słucha się (nam) tego radia świetnie i to zarówno Śliwce, Chłopakowi jak i mnie. W samochodzie ostatnio jest prawie tylko MR2. Doszło do tego, że Chłopak w trakcie jazdy z głowy mówi podaje częstotliwości, gdzie można je złapać.

Co jakiś czas coś z rzeczy, które usłyszymy nas bardziej zainteresuje. Śliwce na przykład wpadł w ucho The Age of Revolution wykonywany przez the Duckworth Lewis Method a mnie Jungle Drum Emiliany Torrini.

Swoim charakterem radio budzi kontrowersje. Powstaje bowiem pytanie czy publiczne media powinny się do tego stopnia zajmować rozrywką co MR2, czy nie jest nadużywaniem ich statusu albo nieuczciwą konkurencją z nadawcami komercyjnymi.

Tego interesującego pytania nie musimy jednak, na szczęście, rozstrzygać. Radio, ponieważ tak mało w nim gadają, świetnie nadaje się dla cudzoziemców i wszystkim je, zwłaszcza do samochodu, polecam. Częstotliwości można znaleźć tu, a jak ktoś chce sobie posłuchać w internecie to niech klika na Élő adás na stronie radia.

„od feminizmu w stronę faszyzmu” 1

Napisałem dla Wysokich obcasów artykuł
o Krisztinie Morvai, liderce listy partii Jobbik w wyborach do
Parlamentu Europejskiego, ale mimo, że początkowo go chcieli to jednak
wydaje się, że nie chcą go jakoś opublikować. W takich wypadkach
pozostaje blog. Miłej lektury!

***

PS Tekst usuwam bo się właśnie dowiedziałem, że się jednak ukaże za jakiś tydzień (hura), odsyłam więc do Wysokich obcasów

polski wrzesień na Węgrzech

Z pewnym opóźnieniem odnotowuję "polski wrzesień" czyli cykl imprez organizowanych przez, o ile dobrze wiem, Instytut Polski i ambasadę z okazji siedemdziesiątej rocznicy przyjęcia przez Węgry polskich uchodźców wojennych (mało zorientowanym w temacie polecam artykuł na ten temat, który wyszperał dla mnie Don Dario autor świetnego bloga na temat Bułgarii Raport z raju). W swoim czasie na tym blogu ogłosiłem swój genialny pomysł w tej sprawie (duży koncert w Budapeszcie) ale organizatorzy polskiego września mnie nie posłuchali – i dobrze.

W ramach polskiego września niemal codziennie miejsce miały imprezy w różnych miejscowościach, które w czasie wojny przyjęły Polaków. W programie znajdziemy wszystko od Budapesztu i słynnego Balatonboglár po w zasadzie nieznane Fertőszentmiklós czy Mórahalom. Głównie odsłanianie pomników i tablic, banalne patrząc stąd ale w lokalnej perspektywie szalenie ważne.

Na tym jednak nie koniec. Jako wyraz wdzięczności w stosunku do Węgrów niedługo przyjedzie tutaj Dama z łasiczką jako jedna z głównych atrakcji wystawy Od Botticellego do Tycjana, która ma być otwarta 28 października w Muzeum Sztuk Pięknych. Obraz, który bardzo rzadko podróżuje, zostanie wypożyczony na zasadzie wyjątku i za niższą niż zwykle cenę. Szkoda, że tylko napomyka o tym artykuł w Wyborczej. Mam nadzieję, że na wystawie gdzie będzie pokazywany będzie o tym jakaś informacja.

„Gulasz z turula” budzi emocje na Węgrzech

Blog Lengyelország ma (Polska dzisiaj) podał informację o ukazaniu się po węgiersku książki Krzystofa Vargi Gulasz z turula, o której już kiedyś pisałem. Notka w zasadzie krótka, rzeczowa: książka wyszła a w Polsce dostała właśnie Nike, jest też zdjęcie  Vargi.

Pod tekstem rozgorzała dyskusja dotąd przynosząca 141 komentarzy, czyli nieźle jak na temat i dość suchy styl notki. Dyskusja fajna, ożywiana interesującymi bluzgami, więc podaję najważniejsze motywy.
-ci parszywi Żydzi
-ci Cyganie
-na Słowacji nienawidzą Węgrów
-kurwa
-Varga jest liberal-bolszewikiem
-paskudzicie we własne gniazdo – czemu, inne narody tego nie robią!
-jesteście oszołomami
-parszywi Węgrzy
-czemu nam próbujecie zohydzać węgierskość?
-kurwa
-kutas
-nie znasz się

Z czasem jednak dyskusja traci na energii i robi się mniej ciekawa bo pojawiają się tacy, co książkę przeczytali i coś tam bełkocą na temat autoironii, poczuciu humoru i zmyśle obserwacyjnym autora. Niestety, taki już jest ten internet, takich osobników nie da się uniknąć nawet w najciekawszych dyskusjach.

Węgrzy nie cieszą się z końca socjalizmu

Zaledwie 14% Węgrów uważa, że zyskało na tym, że zakończył się socjalizm. Z artykułu w Indexie, który omawia wyniki niedawnych badań publicznych Ipsosu nad stosunkiem Węgrów do końca socjalizmu wykonanach z okazji dwudziestolecia tego wydarzenia dowiedziałem się też, że co trzeci badany nie uważa, by jego położenie zmieniło się w wyniku tego wydarzenia.

Jeśli chodzi o ocenę położenia Węgier to 56% badanych uważa, że kraj stracił na, jak to się tutaj mówi, zmianie ustroju wobec 19% procent, które uważa, ża zyskał.

Za względnych wygranych końca socjalizmu można uważać pokolenie wykształconych 38-45latków (20 lat temu 18-25latków) z Budapesztu, ze też środkowych Węgier oraz Transdanubii bo tam "aż" 20-25% procent zapytanych pozytywnie kojarzy koniec socjalizmu, większość i tak wiąże z tym poczucie straty.

Za przegranych uważają się przede wszystkim kobiety, obecni 46-55latkowie a także osoby starsze, niż 65 lat, ponadto mieszkańcy wschodnich Węgier. W tych grupach społecznych jako przegranych identyfikuje się 54-68% zapytanach.

Fascynujące dane.

***

Nieoceniony Maggs zwrócił moją uwagę na to, że jedną z najstarszych osób w Polsce, które wciąż pracują jest Węgier, dziewięćdziesięciodwuletni pan Stefan, tłumacz przysięgły w sądzie. Artykuł o tym uroczym człowieku do przeczytania tu.

„Besarabia to Rumunia”

Będąc niedawno w Bukareszcie moje wytrenowane na kształcie Wielkich Węgier oko (zobacz tu, tu i tu) spostrzegło na ulicy następujące graffiti:

Besarabia, czyli Mołdawia, to Rumunia. Znajoma Mołdawianka, której pokazałem zdjęcie zdziwiła się. "W Bukareszcie? Ciekawe. To malują głównie w Mołdawii. Na pewno zrobił to jakiś student stamtąd".

Muszę powiedzieć, że nieco odetchnąłem. Więc nie tylko Wielkie Węgry ale i Wielka Rumunia. Więc nie tylko tutaj mamy takich fajnych miłośników zabaw kartograficznych (inna sprawa, że razem nie powinni się bawić bo zabrakłoby miejsca, żeby wszystkich zaspokić), są oni też gdzie indziej. Choć szkoda, że już tylko tak muszę się pocieszać.

Węgry: najsłabsze w językach, droższe niż Polska

Troszkę statystyk z Eurostatu. Dowiedziałem się niedawno, że Węgry zamykają listę krajów Unii jeśli chodzi o znajomość języków obcych. Wśród dorosłych trzy czwarte utrzymuje, że nie zna żadnego języka obcego. Jeden zna 17.6% (w Unii 36%), 7.6% natomiast zna co najmniej dwa języki (w unii 28%). Lepiej jest wśród uczniów szkół średnich, gdzie 41% zna co najmniej dwa języki, średnia Unii to jednak 60%.

Z raportu na temat kosztów życia w Europie w końcu poznałem odpowiedź na często zadawane mi pytanie: czy taniej jest w Polsce czy na Węgrzech? Odpowiedź brzmi: w Polsce. Koszyk wydatków domowych kształtuje się tam na poziomie 69% przeciętnej unijnej podczas gdy na Węgrzech jest to 70%. Różnica niewielka ale jest.