Opowiedzieć to, do czego brakuje słów: gwałty wojenne na Węgrzech

Andrea Pető w swojej książce pt. Elmondani az elmondhatatlant. A nemi erőszak Magyarországon a II. Világháború alatt czyli, w wolnym tłumaczeniu, właśnie Opowiedzieć to, do czego brakuje słów. Przemoc seksualna na Węgrzech podczas II Wojny Światowej podjęła podwójne wyzwanie. Z jednej strony było to opowiedzieć przemilczaną w dużej mierze do tej pory kwestię gwałtów wojennych a z drugiej stworzyć ramy i język dla narracji odnoszącej się do tej kwestii. Jest to więc praca pionierska.

Gwałty wojenne dokonywane przez Armię Czerwoną na Węgrzech były przemilczane z wielu powodów. W okresie gdy występowało ich największe nasilenie nie było instacji, do której można było się zwracać o interwencję i wymierzenie sprawiedliwości. W rodzinach o tym nie mówiono by ofiary mogły zachować status „porządnej kobiety” – bywało, że to je obwiniano za gwałt („czemu to akurat ciebie zgwałcono? Inne potrafiły się jakoś ukryć”) – a mężczyznom by oszczędzić wstydu. Tematu unikano też na poziomie narodowym gdyż potęgował poczucie przegranej i poniżenia. Kobiety o poglądach lewicowych dodatkowo nie potrafiły mówić o czymś co było sprzeczne z ich przekonaniami. W przypadkach gdy zgwałcone zmuszone były zdać relację z tego, co się stało (na przykład w szpitalu) doświadczały one braku języka uciekając się do oględnych, wiele nie mówiących fraz. A w oficjalnym dyskursie miejsce było tylko dla bohaterstwa żołnierzy radzieckich, którzy przynieśli wyzwolenie.

Taka sytuacja była charakterystyczna zresztą nie tylko dla Węgier. Andrea Pető w książce wielokrotnie wychodzi poza doświadczenie węgierskie sięgając po przykłady z innych krajów i innych wojen. Sporo nawiązań jest do Polski, co czyni książkę potencjalnie ciekawą i dla polskiego czytelnika. To wszystko podnosi wartość tej pracy i nadaje je uniwersalny charakter.

Na ogół pierwszym pytaniem, które pada w odniesieniu do gwałtów wojennych jest ile ich było. Licytacja na liczby jest jednak często elementem współzawodnictwa o to, kto wycierpiał najwięcej a także służy do stymulacji nienawiści do narodu sprawców.

Autorka odrzuca to podejście jako zbyt powierzchowne. Bez analizy głębszych przyczyn przemocy seksualnej ta historia staje się pornografią, pisze. W odniesieniu do gwałtów wojennych istnieją dwa podejścia. Jedno je etnicyzuje: „sowieccy żołnierze” zgwałcili „węgierskie kobiety” (intencjonalizṃ̣**), druga podkreśla widzi w nich element przemocy skierowanej przeciwko kobietom, część spektrum, w którym mieści się także przemoc domowa (strukturalizm). Andrea Pető skłania się ku tej drugiej narracji.

To wszystko nie oznacza jednak, że w książce omawiane są jedynie kwestie metodologiczne. Autorka podaje wiele faktów, w tym i wspomniane liczby, choć podkreśla, że to grube szacunki bo obok braku danych nie wiadomo jak oceniać dane przypadki. Na przykład, jak liczyć gwałt popełniony przez kilku żołnierzy na jednej kobiecie? Jako jeden czy kilka gwałtów?

Poczyniwszy te zastrzeżenia możemy podać, że na Węgrzech według szacunków ofiarami gwałtów padło pomiędzy 80 a 250 tysięcy kobiet. W Niemczech szacunki wynoszą 20-500 tysięcy ofiar żołnierzy radzieckich, choć szeroko przyjęła się liczba dwóch milionów. Gwałtów dokonanych przez żołnierzy amerykańskich miało być 14 tysięcy.

W porównaniu do innych krajów wschodnioeuropejskich (Jugosławii, Bułgarii, Czechosłowacji) szacuje się, że na Węgrzech do gwałtów dochodziło częściej. Powodem miało być to, że dowództwo radzieckie mniej zachęcało do tej formy przemocy w innych krajach uznając je za państwa przyjazne, Węgry traktowane były natomiast jako wrogie terytorium. Gdzie indziej dodatkowo słowiańskie języki ułatwiały komunikację.

Na Węgrzech walczyło więcej żołnierzy (jeden milion) niż w Jugosławii (300 000), więcej też zginęło (140 000 wobec 7 889 w Jugosławii i 26 000 w Austrii), w końcu też walki trwały dłużej (na Węgrzech dziesięc miesięcy, w Austrii trzy). Silny więc był też motyw zemsty, który obok motywu rekreacyjnego („żołnierze po wyczerpujących walkach muszą się zabawić”, tłumaczył Stalin protestującemu przeciwko zachowaniu żołnierzy radzieckich Dżilasowi) jest jednym z głównych czynników przyczyniających się do intensywności zjawiska wojennej przemocy seksualnej kobiet.

Fala gwałtów miała wielorakie skutki. Wiele kobiet zmarło, miały miejsce przypadki samobójstw a także zabójstw dokonywanych przez członków rodziny, którzy te gwałty uważali za utratę honoru. Te kobiety, które przeżyły doświadczały urazów fizycznych i psychicznych a także chorób wenerycznych. Według różnych badań wynika, że pomiędzy 30% (okolice Melku w Austrii) do 50% (Mazury) zgwałconych kobiet zostało nimi zakażonych. Szacuje się, że w Niemczech około 10-20% ofiar gwałtów zaszło w ciążę, 5% urodzonych w tym okresie dzieci było ich skutkiem.

Kryzys związany z masowymi gwałtami spowodował zmianę nastawienia do aborcji. Na Węgrzech zawieszono na kilka miesięcy prawo, które jej zakazywało. Podobnie było w Austrii. W Polsce list biskupów przestrzegający przez „rozpowszechnieniem się grzechu aborcji” wskazuje na to, że i tu jej skala się zwiększyła. Wzrosła też liczba znajdowanych nieżywych niemowląt.

Tymczasowa de facto legalizacja aborcji, oraz fakt, że kobiety mogły same decydować o swoim ciele stały się ważnymi precedensami.

Po wojnie na temat gwałtów zapadło długie milczenie, które przerwał w zasadzie dopiero koniec zimnej wojny. Ciekawa jest porównanie jakie przeprowadza autorka odnośnie sytuacji w tym okresie w Korei i na Węgrzech, gdzie na początku lat dziewięćdziesiątych nastąpiły istotne zmiany. W tym pierwszym poluźnił się zimnowojenny sojusz z Japonią, w drugim skończyła się dominacja radziecka.

Jednak tak jak w Korei ruch kobiecy przeprowadził kampanię mającą na celu upamiętnienie kobiet-ofiar wojennej przemocy seksualnej a także zdobycia dla nich kompensacji za ich cierpienia (przypomnijmy: 80-200 tysięcy Koreanek trzymano jako niewolnice seksualne wykorzystywane przez żołnierzy japońskich), tak na Węgrzech z powodu słabości tego ruchu do niczego takiego nie doszło.

W Korei powstały pomniki i muzeum, które wywołały protesty ze strony Japonii. Ostatnie żyjące ofiary uzyskały odszkodowania. Kwestia gwałtów została połączona z dyskursem kolonizacji, co oddało kobietom godność. Na Węgrzech zbrodnie wojenne popełniane przez wojska węgierskie na terenie Białorusi i Ukrainy uniemożliwiły stworzenie takiego dyskursu.

Andrea Pető uważa, i jest jedyny moment w książce, w którym formułuje jakieś postulaty, że na Węgrzech potrzebne byłyby komitety sprawiedliwości, które organizowałyby się oddolnie i działały poza strukturami prawnymi jako, że nie ma już możliwości na formalne zadośćuczynienie. Najważniejszym ich zadaniem byłoby stworzenie nowych ram dyskursu odnośnie gwałtów wojennych. Opierałyby się na formach działania dziennikarstwa śledczego. Autorka uważa jednak, że ich powstanie jest mało prawdopodobne ze względu na słabość ruchu kobiecego.

Choć na Węgrzech niewiele się stało by przerwać milczenie wokół tego tematu, trzeba jednak wspomnieć poruszającą książkę Alaine Polcz pt. Kobieta na froncie, która jest unikalną relacją ofiary wielokrotnych gwałtów. Ukazała się ona na Węgrzech w 1991, a potem w szeregu innych języków (po polsku dwukrotnie), a nawet w Rosji, w 2004 roku.

Ważny jest ostatni rozdział traktujący o „brakującej stronie tej historii” czyli Rosji. Archiwa w tym kraju są zamknięte dla badaczy, pozostaje więc śledzić internetowe publikacje w tym temacie. Autorka analizuje zarówno je same jak i komentarze zamieszczane pod nimi. Choć wokół gwałtów popełnianych przez Armię Czerwoną dominuje cisza, widać, że powoli pojawia się zainteresowanie tematem. *

„Możemy powtórzyć” – ta popularna w Rosji naklejka samochodowa sugeruje, że świadomość gwałtów Armii Czerwonej nie jest tak ograniczona jak by się mogła wydawać – i że nie ma specjalnie negatywnych konotacji. Źródło: avtonaklejki.ru

Dla polskiego czytelnika ciekawe będą informacje odnośnie nawiązań do gwałtów wojennych w polskiej kulturze. Są to filmy Róża Wojtka Smarzowskiego i Niewinne Anne Fontaine. Tematyka pojawia się też w książkach, Janiny Surynowej-Wyczółkowskiej (Teresa, dziecko nieudane), Zofii Posmysz (Do wolności, do śmierci, do życia) czy też autobiografii Budzimiry Wojtalewicz-Winke. Okazuje się, że kontrowersyjna rzeźba Jerzego Bohdana Szumczyka Frau, komm, która przez parę dni stała w Gdańsku była dotąd jedynym pomnikiem ofiar przemocy seksualnej w Europie.

Tę książkę warto wydać po polsku. I w Polsce pomogła przełamywać milczenie.

Dodane 2 lipca 2019:

* Autorka zwraca uwagę, że to tabu kontrastuje w Rosji w podejściem do Katynia. Memoriał zrobił ogromnie dużo by jak najwięcej informacji na ten temat zostało opublikowane a sama zbrodnia przebiła się do świadomości społecznej, sprawa gwałtów wojennych nie doczekała się podobnych działań ze strony żadnej z organizacji rosyjskich.

** Etnicyzacja przemocy wobec kobiet znakomicie jest pokazana w skeczu Grzegorza Halamy W obronie kobiety.

5 myśli na temat “Opowiedzieć to, do czego brakuje słów: gwałty wojenne na Węgrzech

  1. Dzień dobry, w artykule wspominasz o zbrodniach wojennych popełnionych przez węgierskich żołnierzy na terenie dawnego ZSRR. Czy mógłbyś podać jakieś bliższe informacje. Powiem szczerze że nigdy się nie spotkałem z tym zagadnieniem a polski internet niestety o tym milczy.

    Polubienie

  2. Dzień dobry, tak krótko: siły węgierskie pełniły na terenach obecnej Białorusi i Ukrainy funkcje okupacyjne. Formalnie oznaczało to zwalczanie partyzantki, w rzeczywistości nie raz łączyło się ze zbrodniami popełnianymi podczas pacyfikacji wsi (rozstrzelania, gwałty, rabunki, palenie domów, itp.)

    Jeśli znasz węgierski to polecam książkę Krisztiána Ungváryego pt. Magyar megszálló csapatok a Szovjetunióban, 1941-1944 – Esemény – Elbeszélés – Utóélet. Pod niemal takim samym tytułem ukazała się też książka pod redakcją Tamása Krausza: A magyar megszálló csapatok a Szovjetunióban: Levéltári dokumentumok 1941–1947. Polskich źródeł niestety nie znam.

    Polubienie

    1. Dzień dobry, dziękuje za informacje. Niestety węgierskiego nie znam ale poszukam coś po angielsku, może są artykuły nawiązujące do tych książek. Temat jest dla mnie zaskakujący bo wojska węgierskie stacjonujące na terenach Polski były raczej przedstawiane bardzo pozytywnie. Dlatego informacja o tym że na terenach Ukrainy i Białorusi wyglądało to inaczej była dla mnie dużą niespodzianką.

      Polubienie

  3. To wszystko było jednocześnie. Węgrzy przejawili ogromną życzliwość wobec Polaków nie pozwalając na atak na Polskę z terytorium Węgier, czego chcieli Niemcy, przyjmując ponad sto tysięcy uchodźców a potem niemal przyłączając się do Powstania Warszawskiego (były toczone na ten temat rozmowy). Jednocześnie na wschodzie dopuszczali się zbrodni a żądania Niemców dotyczące deportacji Zydów do Auschwitz wykonali z gorliwością, która zdumiała Eichmanna. Było i to, o wszytkim trzeba pamiętać a odwoływać do pozytywnych elementów w historii.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s