Nieprzyjaciele Polaków

W 70 odcinku podcastu Radio Polonia Węgierska, głosem syna (padło mi gardło), mówię o niuansach przyjaźni polsko-węgierskiej czyli o tym małozaskakującym fakcie, że wśród Węgrów są zarówno przyjaciele Polaków jak i ci, którzy Polakom dobrze nie życzą (29:50).

  1. Powitanie
  2. Serwis informacyjny
  3. Przegląd prasy węgierskiej
  4. Przegląd prasy polskiej
  5. Jeż Węgierski w eterze
  6. Urywki historii
  7. Pożegnanie
    Autorzy: R.Rajczyk, I.Balázs, J.Celichowski, E.Celichowski, P.Piętka

Kiedy mowa jest o przyjaźni polsko-węgierskiej używa się zwykle uogólnień: Polacy lubią Węgrów, Węgrzy lubią Polaków. Kto choć ciut lepiej zna oba kraje wie, że takie wielkie kwantifikatory zniekształcają rzeczywistość: Polacy czy Węgrzy bywają różni, są tacy i owacy, i jest to naturalne.

Weżmy klasyczny przykład: Węgrzy pomogli polskim uchodźcom w czasie drugiej wojny światowej. Węgrzy – tak, ale jacy Węgrzy? Ówcześnie rządząca elita – owszem, ale byli też Węgrzy, którym taka pomoc była nie w smak.

Przejrzałem niedawno protokoły posiedzeń węgierskiego parlamentu w okresie wojny. Sprawa polskich uchodźców pojawiała się tam nieraz. W zapisach dyskusji można znaleźć wiele dowodów sympatii dla Polski i uchodźców ale też i głosy krytyczne. Wygłaszający takie opinie posłowie opisywali brak dyscypliny wśród uchodźców, podkreślali obciążenie, jakim dla państwa węgierskiego jest ich utrzymanie, zarzucali im niemoralne prowadzenie się czy też alkoholizm, do którego przyczyniać się miało tanie węgierskie wino. Co bardziej krewcy posłowie odmawiali używania terminu uchodźca (menekült) preferując zamiast niego słowo dezerter (szökevény). Namawiano do wydania Polaków Niemcom a także ubolewano nad faktem przymykania przez rząd oczu nad ucieczkami żołnierzy na Zachód by kontynuować walkę przeciw, jak to określano, sojusznikom Węgier. Miało to być sprzeczne z węgierską racją stanu.

Takie opinie pojawiały się wśród parlamentarzystów partii strzałokrzyżowców. Choć była to partia skrajnie prawicowa to jednak dalece nie marginalna. W wyborach w 1939 roku skrajna prawica zdobyła niemal 20% głosów. Można więc powiedzieć, że atakując polskich uchodźców reprezentowała ta partia opinie co piątego Węgra.

Czy to jakoś podważa tezę o przyjaźni polsko-węgierskiej? Nie, jedynie ją urealnia. W każdym społeczeństwie istnieje gama poglądów, choć pewne z nich są bardziej a inne mniej popularne, to jednak ten pluralizm jest czymś oczywistym.

I w tym kontekście pomoc udzielana uchodźcom przez zaangażowanych w nią Węgrów nabiera szczególnego znaczenia. Nie było to coś automatycznego, wymagało wyboru wobec istniejącej alternatywy reprezentowanej przez strzałokrzyżowców. Tym bardziej można być tym przyjaciołom Polaków wdzięcznym.

Warto też pamiętać, że wśród nawiązujących do tradycji węgierskiej skrajnej prawicy przyjaciół Polaków szukać nie ma co.