zaniedbany Fukier

Byłem niedawno w restauracji U Fukiera w Warszawie i wielkie rozczarowanie. Rozczarowanie bo poczytałem sobie przedtem na świetnym blogu Blisko Tokaju o historii Fukierów i miałem świadomość, że idę do pomnika przyjaźni polsko-węgierskiej (mało zorientowanym powiem tylko, że kiedyś w tym miejscu mieścił się największy na świecie zbiór starych win tokajskich i że jeszcze w 1939 roku były tam wina z 1606 roku!) a na miejscu w zasadzie śladów tego nie było.

Restaurację prowadzi Magda Gessler i poza wzmianką o Fukierach w menu – no i samą nazwą restauracji – wszystko pozostałe kręci się raczej wokół niej samej.

A szkoda bo w Warszawie, a może i w Polsce, trudno o miejsce bardziej wymownie uosabiające przyjaźń polsko-węgierską, a przynajmniej jej istotny, tokajski aspekt. Żal, że mało jest tam na ten temat informacji, że ta przeszłość nie jest kultywowana. 

Oczyma duszy wyobraziłem sobie imprezy polsko-węgierskie, rutynowe odwiedziny węgierskich oficjeli, menu po węgiersku, najlepszy w Polsce wybór tokaji, może półeczkę z książkami pisarzy węgierskich. Wszystko to mogłoby być – a może kiedyś i będzie.