antyterroryści łapią Luke’a Skywalkera i czemu jest to zarazem i śmieszne i nie

Mój drogi czytelnik KAILIO w komentarzu pod wpisem o najlepiej strzeżonym sekrecie Budapesztu poprosił o wpis na temat tej historii. JużJ

Historia wygląda tak (link z relacją od KAILIO tu): student przyszedł na zajęcia przebrany za Luke’a Skywalkera i przyniósł ze sobą imitację pistoletu. Był to początek roku akademickiego kiedy tu takie rzeczy się robi. Jeden z jego kolegów uznał, że pistolet może być prawdziwy, wezwano policję, przyjechali antyterroryści, opróżnili budynek, Luke’a Skywalkera zatrzymali – a potem puścili.

Komiczność sytuacji, w której antyterroryści prowadzą Luke’a Skywalkera była oczywista i internet zaryczał ze śmiechu. Pojawił się szereg memów (do obejrzenia tu i tu) a gazety a w gazetach pojawiły się zgryźliwe komentarze pod adresem antyterrorystów.

TEK

wyjaśnienie co oznacza TEK poniżej za chwilę

I to by było tyle gdyby nie parę faktów, które powodują, że sytuacja jestr trochę bardziej skomplikowana. Z jednej strony, co ważne, nie tak dawno w Peczu miał miejsce przypadek kiedy student uniwersytetu zaczął na zajęciach strzelać z prawdziwego pistoletu zabijając 1 osobę i raniąc 3 dalsze (link do artykułu gazetowego na ten temat tu [HU]). Rozumiem więc osobę, która wezwała policję na Luke’a Skywalkera, czasami lepiej dmuchać na zimne.

Z drugiej strony rozumiem jednak i tych, którzy obśmiewają antyterrorystów (Terror Elhárítási Központ, TEK, Ośrodek Antyterrorystyczny). Ta formacja powstała niedawno, już po ostatnich wyborach, które wyniosły Fidesz do władzy, i jak dotąd nie zdołała jeszcze wypracować sobie szacunku dla siebie a raczej wręcz przeciwnie.

Służba posiada szerokie, zdaniem wielu, zbyt szerokie, poddane minimalnej tylko  kontroli uprawnienia co powoduje pytania czy nie jest to prywatna armia Viktora Orbána raczej niż faktyczna jednostka antyterrorystyczna (wyczerpująca analiza uprawnień TEK-u tu [EN]).

Historia jej dotychczasowego użycia jest też nieco dziwna. TEK łapał już raz uciekającego zabójcę, bynajmniej nie terrorystę, innym razem zorganizował obławę na dilerów narkotykowych, znów domorosłych raczej niż z jakiejś poważnej mafii. TEK doprowadził też do uwolnienia i sprowadzenia na kraju trzech porwanych w Syrii Węgrów. Smaczku tej skądinąd prostej historii nadaje fakt, że cała trójka to byli policjanci, którzy utrzymują, że do Syrii pojechali na wakacje, a nie po to by, jak utrzymywali rebelianci, którzy ich porwali, służyć jako instruktorzy dla sił reżimu Assada. Kiedy na konferencji prasowej z uwolnionymi niewyłączony mikrofon nagłośnił słowa szefa TEK-u instruującego byłych policjantów „mów mniej to nie będą się mogli przyczepić” cały kraj zarżał ze śmiechu (wideo do obejrzenia tu [HU]).

Ze Lukem Skywalkerem dali sobie radę, by zobaczyć jakby poszło TEK-owi z prawdziwymi terrorystami musimy jeszcze zaczekać.