Mimo tak obiecującego tytułu ta wystawa w Műcsarnok mnie rozczarowała. Temat fascynujący, oczekiwałem, że wystawione tam prace mnie zaskoczą, zdziwią, zainteresują, zamiast tego zobaczyłem głównie obrazy oparte na wyświechtanych kliszach lub prace, co do których nie wiedziałem czemu je wystawiono, ciekawych rzeczy było mało.
Zaczęło się nieźle: stojący naprzeciw wejście Węgierski księżyc zapowiadał subtelność artystyczną, wyluzowanie woec tematu i świeżość. Potem było jednak gorzej: legendy węgierskie, w tym i współcześni Hunowie, sala na temat cech węgierskich (ten pesymizm), itd.

takiego zastanowienia i wsłuchania się jak u tego jeźdzca za dużo na wystawie nie było
Widać pewne nawiązania do współczesności jak w rzeźbie trubadurów rockowych (tak ją nazywam bo nie pamiętam tytułu) czy w Turulu ale nic powalającego, raczej poziom karykatury w gazecie.

trubadurzy rockowi

Turul
Instalacja cytatów znanych pisarzy na temat węgierskości zajmująca osobną salę była chyba trochę nie na miejscu na wystawie sztuk plastycznych ale niech tam będzie. Przynajmniej wiedziałem o co chodzi. Gorzej z rzeczam, których po prostu nie rozumiałem, na przykład związek samej w sobie fajnej serii zdjęć Anny Fabricius pt. Standard węgierski (Magyar szabvány) z tematem wystawy pozostał dla mnie tajemnicą. Że Węgrzy zawsze wszystko muszą tak samo robić i nie są indywidualistami? Nie wiem.

standard węgierski

znów Standard węgierski – swoją drogą zdjęcie zrobione w Łodzi?

wóz, niekoniecznie pomaga zrozumieć jacy są Węgrzy

tak, przyszła mi do głowy Złota jedenastka, co dalej?
Zabrakło mi głębszego spojrzenia na rolę historii w określeniu węgierskości. Węgrzy mają z jednej strony obsesję historii a z drugiej przecież unikają konfrontacji z niektórymi aspektami swojej przeszłości. Poza serią niepokojących zdjęć Gábora Gerhesa pokazujących domy, w których tutajsza esbecja miała swoje tajne lokale (pisałem o tym tu) niewiele było tu do oglądania.

kształt dzisiejszych i wielkich Węgier – bywa, że komuś wszystko się z jednym kojarzy
No i wiadomo, że charakter narodowy najlepiej określa się przez podkreślenie kim – w odróżnieniu od sąsiadów – się nie jest, tym tropem wystawa też nie poszła.
Żałuję tego wszystkiego, bo temat mnie bardzo ciekawi a ponadto miałem już okazję zetknąć się z szeregiem znacznie ciekawszych prób odpowiedzi na tytułowe pytanie jak choćby wystawa Jacy są Finowie, Subiektywny atlas Węgier czy też nawet narodowy test Rorschacha. Nie mogą uwierzyć, że nie można mnie już niczym w kwestii jacy są Węgrzy zaskoczyć:)
Wystawa jest otwarta do 14 października.