sałatka

W pracy w porze obiadowej na ogół robię sobie sałatkę ze świeżych jarzyn. Pracuję w śródmieściu i wszędzie jest drogo a że nie chcę codziennie jeść gyrosa czy chińszczyzny więc na początku tygodnia kupuję sobie worek jarzyn i codziennie nieco ich zjadam. Nie nudzi mi się.

W każde południe kroję więc sobie w kuchni pomidory, ogórki, sałatę, jabłko, rzodkiewki, papryki – co mi akurat w sklepie w ręce wpadło. Co wejdzie jakiś węgierski kolega czy też koleżanka reakcja jest zawsze identyczna. Albo pytają: na diecie jesteś? albo rzucają (z uznaniem): ty to się dopiero zdrowo odżywiasz! Nikomu do głowy nie przychodzi, że taką sałatkę ze świeżych jarzyn można po prostu lubić. Sporo mi te ich komentarze mówią o węgierskiej kuchni tutejszym stylu odżywiania.