zerowa tolerancja wobec kierowców

Napisałem mały artykuł dla Wyborczej na temat niedawno wprowadzonej zerowej tolerancji wobec kierowców i jej skutków ale jakoś się nie spodobał. Co zrobić, publikuję go tutaj, bo sprawa moim zdaniem ciekawa.

Bezpieczniej na węgieskich drogach

O 38% procent mniej ludzi zginęło w wypadkach drogowych na Węgrzech w ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku. To rezulat wprowadzonego niedawno zaostrzenia przepisów.

Na początku roku pojawiła się zerowa tolerancja wobec pijących. Kierowcy, u którego sonda wykaże nawet ślad alkoholu, policjant może na miejscu odebrać prawo jazdy. Pawo nie jest malowane: w pierwszym miesiącu od wprowadzenia tej zasady czasowo z prawem jazdy pożegnało się niemal dziewięćset kierowców.

Drugą ważną zmianą jest wprowadzona od początku maja odpowiedzialność właściciela pojazdu za złamane przepisy czy spowodowane wypadki. Kończy to bezkarność kierowców utrzymujących, że to nie oni akurat prowadzili samochód w feralnym momencie. Obecnie muszą potwierdzić to stosownymi dokumentami.

Nie bez znaczenie jest też znaczne zaostrzeżenie, również od początku maja, systemu punktów karnych. Obecnie znacznie łatwiej niż poprzednio jest osiągnąć granicę osiemnastu punktów oznaczającą utratę prawa jazdy. Wzrosła też wysokość grzywien. W początkach maja kierowcę jadącego z prędkością 135 km/h na terenie, gdzie dozwoloną prędkością było 50 km/h ukarano mandatem w wysokości 300.000 forintów, czyli ponad 4.100 złotych.

Bodźcem do rozpoczęcia kampanii jest unijne zobowiązanie do obniżenia do 2015 roku liczby ofiar wypadków drogowych do jednej trzeciej poziomu z 2000 roku. Większość wypadków śmiertelnych powodują nadmierność prędkość i nietrzeźwi kierowcy, stąd kierunek kampanii.

Węgry przewodzą unijnym statystykom wypadkowym. Na przykład w Niemczech, gdzie liczba aut na tysiąc mieszkańców jest dwa razy wyższa niż na Węgrzech, analogiczna liczba śmiertelnych ofiar wypadków była parę lat temu niemal o połowę niższa. W dodatku pomimo spadku liczby ofiar wypadków w innych krajach ta w ciągu ostatnich pięciu lat na Węgrzech stale rosła.

Nieoczekiwaną sprzeciw wobec kampanii przejawił kościół katolicki. Prowadząc samochód po odprawieniu mszy, w czasie której spożywają wino, księża narażają się na utratę prawa jazdy. A do przemieszczania się samochodem są często zmuszeni przez swoje obowiązki duszpasterskie, argumentowała konferencja biskupów.

Zaproponowała by, podobnie jak w ramach porozumienia z państwem z 1974 roku, biskupi mogli wystawiać księżom w swojej diecezji zaświadczenie, że spożywają alkohol w ramach swoich “obowiązków zawodowych”. Rząd okazał się jednak niewzruszony i na propozycję episkopatu nie przystał.

Policja póki co nie poddaje się euforii. Trzeba zaczekać na dane z co najmniej okresu półrocznego, twiedzi Ferenc Pausz, specjalista od bezpieczeństwa na drogach. Nie wystarczy zaostrzać przepisy, trzeba też zmieniać mentalność ludzi, dodaje. Kolejnymi wyzwaniami są prowadzenie pod wpływem narkotyków oraz nieużywanie pasów bezpieczeństwa.