Wybory: znowu Koalicja Obywatelska, znów Polonia Nova


Od wyborów 9 czerwca już minęło nieco czasu ale zauważyłem, że te z ich wyników, które mogą być interesujące dla tutejszych Polaków nie wydają się być opublikowane. Tak więc proszę.

W wyborach europejskich w punkcie w ambasadzie oddano 495 głosów, z czego 492 ważnych. Rezultaty były następujące (protokół wyborczy tu):

  • Koalicja Obywatelska 209 głosów (42.48%)
  • PiS 116 głosów (23.58%)
  • Lewica 76 głosów (15.45%)
  • Konferederacja 44 głosów (8.94%)
  • Trzecia Droga 41 głosów (8.33%)
  • Bezpartyjni samorządowcy 5 głosów (1%)
  • Polexit 1 głos (0.2%)

Dla porównania, na poziomie kraju KO uzyskała 37.06%, PiS 36.16%, Lewica 6.3%, Konfederacja 12.08% a Trzecia Droga 6.91%.

Dominacja KO w Budapeszcie jest bezdyskusyjna, i to jest trend, który widoczny jest od dawna. Zainteresowanym polecam moje wcześniejsze wpisy na temat wyborów przeprowadzanych w ambasadzie, które można znaleźć tu.

***

W wyborach mniejszościowych do Samorządu Krajowego zwyciężyła koalicja stowarzyszeń Polonia Nova, Bema i Dziedzictwa Derenka (protokół wyborczy tu [HU]). Oddano na nią 1 376 głosów (62,29%). Na konkurencyjne Stowarzyszenie św. Wojciecha głosów padło 833 (37.71%).

Skład samorządu krajowego wygląda tak (pisownia nazwisk jak na stronie valasztas.hu, gdzie te informacje znalazłem):

1. ARKABUS-MÁZI ANNA

Stowarzyszenie św. Wojciecha

2. BÁRKÁNYI PÉTER

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

3. BÁTORI ZSOLT

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

4. BEDYNSKI PIOTR

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

5. FELFÖLDI MARIA

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

6. FORREITER BARNA PÁL

Stowarzyszenie św. Wojciecha

7. KÖVESDI HANNA

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

8. MARIKNÉ PULKA MALGORZATA

Stowarzyszenie św. Wojciecha

9. MODRZEJEWSKA EWA KRYSTYNA

Stowarzyszenie św. Wojciecha

10. SZABÓ BALÁZS

Stowarzyszenie św. Wojciecha

11. SZALAI ÁRPÁD ISTVÁN

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

12. TAKÁCSNÉ KALINSKA ALICJA KATARZYNA

Stowarzyszenie św. Wojciecha

13. TÓTHNÉ SZEGEDI IWONA JOLÁN

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

14. WIDOMSKINÉ NOVÁK MÁRIA

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

15. WTULICH ALFRED

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema
Stowarzyszenie Dziedzictwa Derenka

W poprzednich wyborach w 2019 roku na samorząd krajowy zagłosowało 2014 osób, teraz 2209, co jest porównywalną liczbą. Tamte wybory wygrała samodzielnie Polonia Nova zdobywając 5 z 15 mandatów ale to tym razem startując w koalicji uzyskała większość potrzebną do rządzenia samorządem.

Rezultaty ukształtowały się podobnie w wyborach do samorząd stołecznego (protokół wyborczy tu). Tutaj koalicja dwóch stowarzyszeń (Polonia Nova i Bem) dostała 1 376 głosów (62,29%) a stowarzyszenie św. Wojciecha 230 głosów (38,02%). Skład samorządu to:

1. ABRUSÁN GYÖRGYNÉ

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema

2. BALOGH KATARZYNA MIROSLAWA

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema

3. KIS PATRÍCIA

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema

4. MOLNÁRNÉ CIESLEWICZ ELZBIETA MARIA

Stowarzyszenie św. Wojciecha

5. NAGY EMIL BOGUMIL

Stowarzyszenie Polonia Nova
Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema

6. NAGYNÉ TRZCINSKA RENATA

Stowarzyszenie św. Wojciecha

7. SCHAFFLER MARIA JOANNA

Stowarzyszenie św. Wojciecha

Jakby ktoś był ciekaw innych miejscowości, można je sobie posprawdzać tu.

***

No i jak już o polityce to taka ciekawostka: Ambasada RP poparła wspólną deklarację poparcia wydaną przez ambasady 35 krajów (plus szereg instytutów kulturalnych, jednak bez Instytutu Polskiego) z okazji 29 Festiwalu Budapest Pride. Tę informację można znaleźć na stronie ambasady USA ale nie trafiłem na nią ani na stronie internetowej ambasady, ani na jej Facebooku ani na Twitterze (X). Ktoś może wie skąd ta dyskrecja?

Pál Teleki (1879-1941) – artykuł w Polonii Węgierskiej

W najnowszym numerze Polonii Węgierskiej ukazało się moje omówienie książki Balázsa Ablonczyego pt. Pál Teleki (1879-1941). Wyszła też po polsku, warto przeczytać. Mój tekst może zainteresuje kogoś zarówno samą książką jak i tą ciekawą postacią. Zamieszczam go poniżej.

Tak na marginesie, do przeczytania książki zachęcił mnie komentarz Moniki Molnárné Sagun pod moim wcześniejszym wpisem Trudni przyjaciele Polaków. Za tę sugestię dziękuję!

Pál Teleki (1879-1941)

Postać Pála Telekiego Polacy zazwyczaj kojarzą z jego, bardzo pozytywnym, trzeba natychmiast dodać, stosunkiem do Polski, inne aspekty tego ważnego polityka węgierskiego XX wieku zwykle umykają tu uwadze. Wydana po polsku biografia Telekiego pt. Pál Teleki (1879-1941) autorstwa Balázsa Ablonczyego umożliwia pogłębienie wiedzy na jego temat oraz na zniuansowanie jego obrazu.

Polityk

Aczkolwiek Teleki publicznie deklarował, że nie uważa się za polityka, to nim był w pierwszym rzędzie. W okresie 1920-1944 był dwukrotnie premierem (w latach 1920-1921 oraz 1939-1941), był ministrem religii i edukacji oraz szefem MSZ-tu, wielokrotnie zasiadał też w parlamencie nie licząc innych form działalności politycznej i społecznej.

Nacjonalista

Choć wiązał się z szeregiem partii to nie zmieniał swoich poglądów. Zapewne w sporej mierze z powodu swojego arystokratycznego pochodzenia był antyliberalnym konserwatystą i, mimo tego, że jego matka była Greczynką, węgierskim nacjonalistą. W okresie po Trianonie był silnie związany z ideą rewizjonizmu. Nie był wolny od skłonności darwinistycznych: powiedział kiedyś, że „jedyną prawdziwą podstawą nauk społecznych jest biologia”. Przed wojną (choć później już nie) wyrażał się z uznaniem o Niemcach pod rządami Hitlera, chwalił również rządzoną przez Salazara Portugalię.

Był zwolennikiem turanizmu, czyli ideologii, w myśl której narody pochodzące z Azji Środkowej – ludy tureckie, mongolskie, uralskie czy też właśnie Węgrów – łączą kulturowe, językowe i etniczne więzy. Była to odpowiedź na pangermanizm i panslawizm, który jawił się jako zagrożenie. Teleki był członkiem władz Towarzystwa Turańskiego i przejawiał żywe zainteresowanie studiami wschodnimi.

Antysemita

Ważną częścią jego poglądów był antysemityzm. Korzenie miał on w funkcjonującej na Węgrzech przez kilka miesięcy 1919 Republice Rad, którą Teleki uznał za „władzę Żydów”.

Był premierem, kiedy parlament wprowadził ustawę numerus clausus ograniczającą liczbę studentów żydowskich na uniwersystetach. Teleki rozróżniał wówczas Żydów, którzy od dawna mieszkali na Węgrzech od „napływowców z Galicji”, do tych ostatnich miał stosunek negatywny. Rząd wkrótce wprowadził szereg innych rozporządzeń skierowanych przeciwko Żydom.

Kiedy został po raz drugi premierem w 1939 roku tak zapowiadał w expose drugą ustawę antyżydowską „Nie nikt, czy to w kraju czy zagranicą, nie uważa, że ustawa ta – jak się pisze – powstała na wzór niemiecki czy jakikolwiek inny ale też jest wynikiem jakiegoś nacisku”. Argumentował, że asymilacja Żydów jest niemożliwa gdyż Żydzi są rasą umysłową a nie tylko biologiczną. Twierdził, że na przestrzeni dziejów czterema głównymi wrogami Węgrów byli Mongołowie, Turcy, Żydzi i Niemcy.

W przyjętej ustawie zastosowano kryterium religijne: za Żyda uznano osobę której jedno z rodziców lub dwoje dziadków było Żydami. Kategorie te pomogły w organizacji deportacji w 1944 roku. W sumie ustaw antyżydowskich przyjęto trzy.

Rewizjonista

Jak wspomniałem, po podpisaniu traktatu Trianon, Teleki zajął pozycje rewizjonistyczne. Takie podejście podzielane było wówczas w zasadzie przez całe polityczne spektrum. Aczkolwiek opowiadał się za rewizją integralną oznaczającej przywrócenie Węgier w poprzednim kształcie, to jako realista uznawał, że rewizja na podstawie etnicznej jest jedyną możliwą.

Pragnął przywrócić dawną rolę Węgier jako hegemona na terenie kotliny Karpackiej. Uważał, że dawne mniejszości zaakceptują ideę „nowego przymierza”. W dążeniach do rewizji oczekiwał akceptacji wielkich mocarstw, opinia ościennych państw nie była dla niego ważna.

Aktywnie brał udział w negocjacjach wiodących do uzyskania przez Węgry części Czechosłowacji w 1938 roku. Promował wtedy ideę autonomii dla Rusi Zakarpackiej, której jednak nie udało się zorganizować. Prowadził również działania dyplomatyczne prowadzące do odzyskanie części Siedmiogrodu, gdzie zabiegał o zatrudnianie urzędników pochodzących z mniejszości narodowych i podtrzymał obowiązkową naukę rumuńskiego w szkołach.

Cały czas jednak starał się przy tym zachować dostateczny dystans wobec Niemców by nie zrywać możliwości porozumienia z Aliantami. Z czasem jednak możliwości działania kurczyły się coraz bardziej. W 1939 roku jeszcze był w stanie odrzucić niemieckie żądania udostępnienia terytorium kraju do ataku na Polskę mimo że Węgry dopiero co dzięki poparciu Niemiec uzyskały terytoria byłej Czechosłowacji, ale gdy w 1941 roku Niemcy zaproponowały Węgrom odzyskanie południowych terytoriów w zamian za atak na Jugosławię, Teleki czuł, że nie ma już pola do manewru.

Nie sprzeciwiał się działaniom militarnym mimo podpisanego dopiero co traktatu o przyjeźni z tym krajem, ale nie zgadzał się ze skalą planowanych działań. Ostrzeżenie z Londynu, że w przypadku udziału w agresji na Jugosławię u boku Niemiec Wielka Brytania wypowie Węgrom wojny uświadomiło mu, że polityka balansowania między stronami wojny poniosła klęskę i los kraju teraz będzie w pełni związany z Niemcami.

Popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę 3 kwietnia 1941 roku. W liście do Horthyego napisał:

Staliśmy się wiarołomcami – z tchórzostwa – łamiąc traktat o wiecznym pokoju, oparty na mowie z Mohacza. Naród to czuje, że zszargaliśmy jego honor.

Stanęliśmy po stronie szubrawców – bo ani słowo nie jest prawdą ze zmyślonych aktów bezprawia! Ani przeciwko Węgrom, ani nawet przeciwko Niemcom! Będziemy rabusiami trupa! Najnędzniejszym z narodów.

Nie powstrzymałem cię. Jestem winny.

Harcerz

Teleki był naczelnikiem węgierskiego harcerstwa (cserkészest). W przeciwieństwie do Polski nie było ono ruchem masowym. Grupowało dzieci i młodzież z klasy średniej, było silnie zorientowane na wartości religijne i w pełni oddane idei rewizjonizmu.

Teleki był organizatorem Jamboree – międzynarodowego spotkania skautów – w Gödöllő w 1933 roku i uczestniczył w Jamboree w Spale w 1935 roku. Entuzjastyczne przyjęcie, z jakim spotkała się tam węgierska delegacja zrobiło na nim ogromne wrażenie i być może to ono właśnie wpłynęło na jego propolskie zachowanie w okresie II wojny światowej.

Geograf

Przez całe życie geografia cieszyła się dużym zainteresowaniem Telekiego, prowadził w tej dziedzinie działania naukowe i miał szereg osiągnięć. Był autorem słynnej „czerwonej” etnograficznej mapy Węgier, którą stworzył w 1918 roku. Jej nazwa pochodziła o czerwonego koloru, którym oznaczono na niej tereny zamieszkałe przez Węgrów. Mapę używano w trakcie negocjacji poprzedzających traktat Trianon.

Przyjaciel Polaków

Wygłaszając parlamentarne expose gdy po raz pierwszy został premierem w lipcu 1920 roku, podkreślał rolę Polski jako jednego z głównych partnerów Węgier na arenie międzynarodowej i deklarował wolę pomocy w walce z bolszewikami. Węgry wysyłały wówczas pomoc wojskową dla Polski, Teleki odgrywał w tym istotną rolę.

W okresie międzywojennym odwiedział Polskę kilkakrotnie. Poza wspomnianą wizytą w Spale ich powodem były kontakty naukowe a nawet rodzinne: odwiedził mieszkającą w zamku w Niedzicy Ilonę Bethlen, krewną swojej żony.

Prowadził, uwieńczone sukcesem, działania prowadzące do powstania polsko-węgierskiej granicy.

Premierem został ponownie w krytycznym dla Polski 1939 roku. Jak wspomniałem, odmówił wówczas Niemcom udostępnienia węgierskiego terytorium dla transportu wojska biorącego udział w kampanii przeciw Polsce. Ich żądanie miało zresztą na celu raczej skompromitowanie Węgier niż osiągnięcie ważnych celów militarnych. Rząd Telekiego przyjął też 70-90 tysięcy uchodźców polskich wystawiając się na ataki Niemców i strzałokrzyżowców. Obozy dla uchodźców zakładano blisko granicy z Jugosławią by ułatwić ucieczki na zachód.

Jak pisze autor książki, mimo propolskich przekonań Telekiego, jego polityka współpracy z Polską nie zawsze przynosiła efekty bo nie było to możliwe. W okresie międzywojennym Polska stała na stanowisku status quo podczas gdy Węgry dążyły do zmiany sytuacji.

Warto wspomnieć aspekt taktyczny przyjaźni wobec Polski. Teleki, polityk przecież, swoją polityką wobec Polski pragnął zachować otwartą furtkę do aliantów by zapewnić pole manewru dla węgierskiej polityki zagranicznej.

***

Pál Teleki był tragiczną postacią. Jego polityka nakierowana na rewizjonizm przyniosła klęskę: związane z Niemcami Węgry wojnę przegrały tracąc, jak się okazało, tymczasowe zdobycze terytorialne. To, że do tego może dojść widział wcześniej niż inni, co doprowadziło do jego samobójstwa. Ustawy antyżydowskie, które tak popierał, okazały się być pierwszymi krokami w kierunku Holocaustu, choć tego nie mógł jeszcze wiedzieć.

Paradoksalnie, Teleki cieszy się szacunkiem wielu Węgrów nie tyle chyba z powodu swoich osiągnięć ale dlatego, że miał odwagę przyznać się do przegranej, co politykom zwykle nie przychodzi łatwo.

Z szeregiem jego poglądów trudno się dziś utożsamiać, ale jego stosunek do Polski i Polaków pozostaje do dziś jednym z jaśniejszych aspektów życia tego nieprzeciętnego polityka.

Lengyel piac żyje – artykuł w Polonii Węgierskiej

W najnowszym numerze Polonii Węgierskiej (bardzo piękna okładka swoją drogą) ukazał się mój artykuł pt. Lengyel piac żyje. Historia polskiego handlu w najweselszym baraku. Jest to rozszerzona wersja wcześniejszego posta na ten temat. Oto i sam artykuł, w bonusie niepublikowane w PW zdjęcia.

Lengyel piac żyje. Historia polskiego handlu w najweselszym baraku

Lengyel piac czyli polski rynek to wyrażenie nie mające dobrych konotacji. Brzmi to trochę jak ruski bazar a i pierwotnie było czymś tego rodzaju. Zjawisko polskich handlarzy na węgierskich bazarach, dzięki tym handlarzom właśnie nazywanych polskimi rynkami (lengyel piac) pojawiło się w okresie socjalizmu.

Lengyel piac jako zjawisko łączy się z intensyfikacją ruchu turystycznego pomiędzy Polską a Węgrami w latach 70-tych, który wzrósł wówczas o niemal 700% w przypadku wyjazdów Polaków na Węgry i o niemal 400% procent wobec odwiedzin Polski przez Węgrów.

Co ciekawe, początkowo to Węgrzy przodowali w handlu. Już pod koniec lat 60-tych władze zauważyły, że węgierscy turyści oficjalnie znacząco wydają w Polsce dużo mniej niż Polacy na Węgrzech. Różnica brała się stąd, że część swoich wydatków Węgrzy finansowali ze sprzedaży przywiezionych towarów. Węgrzy nie tylko jednak sprzedawali ale i kupowali: w tym czasie w Nowym Targu działał jeden z największych rynków w Europie obsługujący w dużej mierze właśnie ich.

Siekiera, motyka, bimbru szklanka

Z czasem jednak pałeczkę przejęli Polacy. W drugiej połowie lat 70-tych głównym ośrodkiem handlu stały się okolice dworca Keleti, gdzie przyjeżdzały pociągi z Polski. Wielu “turystów” stawało się profesjonalistami: budowali swoje kontakty handlowe, utrzymywali stałe miejsca noclegowe, specjalizowali się w konkretnym asortymencie towarów, na które był akurat popyt na Węgrzech.

Handlowe wyjazdy zagraniczne Polaków wymuszała bieda. Sprzedawali oni te nieliczne towary, które były do dostania w Polsce konkurując głównie ceną, z rzadka tylko oferując specyficznie polskie towary trudno dostępne gdzie indziej jak kryształy czy też kołnierze z lisa. Tak na marginesie, to właśnie dzięki polskim handlarzom tutejsze kobiety zaczęły nosić lisy na szyjach, taki import kulturalny.

Kiedy oni pójdą stąd

Rynki, które wtedy właśnie zyskują nazwę lengyel piac, powstają wówczas wszędzie. Mimo, że są popularne, władze patrzą na nie krzywym okiem. Organizowane są naloty milicji – Polacy dzierżą wówczas palmę pierwszeństwa wśród sprawców przestępstw popełnionych przez cudzoziemców (28%), chodzi głównie o wykroczenia walutowe i celne. Rusza, dość toporna, skierowana przeciw Polakom propaganda, w myśl której nie chce im się pracować a swoim handlem doprowadzają do niedoborów na rynku węgierskim.

W nocy nalot, w dzień łapanka

Z czasem polscy turyści stają się podejrzani nie tylko jako potencjalni handlarze ale także jako rozsiewcy ideologicznej zarazy, jaką była Solidarność.

Po okresie stanu wojennego handel powrócił. Trasy handlowe niejednokrotnie nie przebiegały wyłącznie pomiędzy Polską a Węgrami ale zahaczały też o inne kraje, głównie socjalistyczne choć często także o Turcję, odzwierciedlając coraz bardziej złożony cykl międzynarodowej tranzakcji, w ramach których zysk powstawał poprzez łańcuch zakupów w jednym i sprzedaży w kolejnym z krajów trasy.

Co ciekawe, władze polskie na ten nieformalny handel zapatrywały się pozytywnie, choć rzecz jasna nie głosiły tego oficjalnie. Powodem było to, że do kraju napływały będące jego owocem dewizy, które były niezbędne do funkcjonowania mocno zależnej od nich polskiej gospodarki.

Nazwa lengyel piac jakoś przetrwała i do dziś używana jest w odniesieniu do podmiejskich zwykle bazarów. Sam bazarowy handel polskimi towarami jednak także obecnie ma się dobrze, choć nieco zmienił charakter. Teraz handluje się nie towarami przemysłowymi a spożywczymi takimi jak sery, masło, ryby, takie jak śledzie czy też wędzone szprotki, wędliny, cukierki, ciastka, czekolady, sosy i tak dalej – trudno to wszystko wyliczyć.

Kartek w twoim paszporcie wyrywać nie muszę

Kolejna różnica w odniesieniu do lat 80-tych to to, że handlarzami są nie Polacy a Węgrzy. Zwykle jeżdzą oni do nadgranicznych supermarketów w Polsce, kupują tam duże ilości towaru, który potem sprzedają na rynku gdzie mają stałe punkty sprzedaży.

Brak wyczerpującego spisu takich miejsc ale drogą nieformalnych wywiadów udało mi się dowiedzieć, że takie stoiska istnieją na bazarach w Budaörs, Egerze, Érd, w budapeszteńskiej dzielnicy Lőrinc, Nyíregyházie, Parád, Szigethalom i Veszprém. Mniejsze-większe sklepy funcjonują w Mezőkövesd i w Szerencsu. W Budapeszcie działa stragan z polskimi wędlinami w dużej hali, jest też sklep na Margit körút. Polskie towary do dostania są też na budapeszteńskich rynkach na placu Bosnyák i Lehel. Podejrzewam, że te „polskie” stoiska są zjawiskiem powszechnym.

Dobre, bo polskie

Skąd ten sukces? Sądzę, że powodów jest kilka. Po pierwsze, w Polsce kupić można towary, których na Węgrzech nie ma, przykładem niech będą tu ryby. Po drugie, czasami towary są jak najbardziej do dostania na Węgrzech ale te z Polski, na przykład, masło, mają lepszą opinię. W końcu, towary te mogą być tańsze, co jest zawsze ważne w tego typu miejscach.

Ciekawe, że na bazarach można dostać rzeczy, których nie znajdzie się w normalnych sklepach. Najwyraźniej obrotni handlarze bazarowi szybciej wyczuwają popyt na te towary niż nieruchawe w porównaniu sieci handlowe. Podobnie było i za socjalizmu, dziwne, że jest też tak i obecnie w, nominalnie, kapitaliźmie. Prawdziwej gospodarki rynkowej można doświadczyć na lengyel piac.

***

Autor korzystał z książki Miklósa Mitrovicsa pt. A szociálizmus csapdájában. Politka, gazdaság, kultúra és sport a magyar-lengyel kapcsolatokban (1945-1990) oraz Pomocnika historycznego Polityki Polacy i Węgrzy. Bratankowie. Dzieje sąsiedztwa. Prawdy i mity. Wojny i pokoje. (Nr 8/2023).

Tablica na placu Hunyadyego w Budapeszcie, lata 90-te

Lengyel piac – nazwa używana do dziś, tu przykład z Veszprém

Polska Market w Tarcalu

Kék Pelikán

Film dokumentalny (ziewnięcie) powstały bez żadnego materiału wizualnego (znowu ziewnięcie) wyłącznie na podstawie wywiadów (ponowne ziewnięcie) w dodatku odczytywanych przez lektorów (długie ziewnięcie). Coś takiego nie miało prawa wzbić się w powietrze a jednak, wzleciało i poleciało, i to wysoko i daleko. Piszę to o niedawno pokazanym filmie pt. Kék pelikán.

Mimo ornitologicznego tytułu, jego tematem nie są te kolorowe ptaki ale coś tak ekscytującego jak bilety kolejowe. W początku lat dziewięćdziesiątych upadek socjalizmu przyniósł ze sobą likwidację wielu ograniczeń w podróżowaniu (paszporty, wizy, dostęp do walut), ale węgierskie koleje nadal wydawały bilety, można by powiedzieć, jak za króla Ćwieczka czyli na wypisywanych ręcznie papierowych bloczkach, co stanowiło niewielką barierę dla fałszerstw. Kék pelikán odtwarza historię ekipy, która cud rozmnażania możliwości podróżowania koleją na podstawie jednego biletu uczyniła rutynową operacją.

W kolejce do biura wymiany walut poznaje się przypadkowo trzech młodych ludzi. Kupują marki wschodnioniemieckie, żeby w nowozjednoczonych Niemczech wymienić je 1:1 na marki zachodnioniemieckie i zaznać kilku dni królewskiego życia za tak zdobytą fortunę. Biznes markowy kończy się szybko, głód podróżowania pozostaje a pieniędzy na to jak nie było tak nie ma. Dostępne domorosłe fałszerstwa biletów zagranicznych są żałosne: poprawiane ręcznie nazwy stacji docelowych są nazbyt oczywiste dla każdego konduktora.

Do zadania zabierają się metodycznie. Ustalają, że najkrótsza trasa, na którą można dostać zagraniczny bilet prowadzi do granicznego Komarna. W tak tanio zdobytym bilecie trzeba teraz zmienić trasę na pożądaną dłuższą. Po wielu eksperymentach udaje im się wyprodukować mieszankę, która wywabia z bloczka atrament. Zdobywają też spory zapas sztywnych kartonowych książeczek, w które wszywany jest bilet. Wiedzą też już, że bilety wypisuje się przez kalkę o nazwie właśnie Kék pelikán. Wszystkie elementy technologii są więc na miejscu.

Początkowa umowa, że z nowoodkrytej możliwość niemal nieograniczonego podróżowania korzystać będą tylko oni sami w mgnieniu oka zostaje złamana. Wkrótce dniem i nocą odzywają się do nich ludzie, którzy planując wyjazd za granicę, ale nie chcą czy też nie są w stanie, kupować pełnopłatnych biletów. Dochodzi do niecodziennych sytuacji: jeden z recenzentów filmu podał przykład, kiedy gdy wyjechał takim sfałszowanym biletem na stypendium do Danii, zwrot, koniec końców, nieponiesionych przez niego, kosztów podróży dokonany na podstawie tego biletu uczynił go na jakiś czas zamożnym człowiekiem.

Proceder przez dłuższy czas kontynuowany jest w zasadzie bezkarnie. Jedynym problemem jest pewien francuski konduktor, który sprawnie wyłapuje podróżujących lewymi biletami. Węgierska policja jest w bezradna: złapani podróżni zawsze twierdzą, że gdy stali w kolejce po bilet podszedł do nich ktoś oferujący bilet zupełnie przypadkowo wystawiony potrzebne im trasę i dzień i tak weszli w jego posiadanie.

Z czasem dochodzi jednak do wsypy, jeden z fałszerzy wpada. Kończy się wszystko stosunkowo niegroźnie bo grzywną ale biletowa bonanza już nie powróci. Węgierskie koleje też, wolno bo wolno, wprowadzą bilety, których już tak łatwo fałszować się nie da. Pozostanie legenda tęsknoty za podróżą, młodzieńczego wybryku, niewinności oskubywania państwa (przecież pociągi i tak by jeździły czy zapłacę za ten bilet czy nie).

Autorzy filmu (wspomnę tu reżysera i autora scenariusza László Csákyego) przez kilka lat zbierali materiał rozmawiając z szeregiem osób w taki czy inny sposób pojawiających się w tej historii: trójką falszerzy, korzystającymi z biletów, przedstawicielem kolei a także policjantem pracującym nad sprawą. Z brakiem materiałów wizualnych poradzili sobie kreatywnie tworząc film animowany. Kreśląc bohaterów paroma kreskami nadali im przy tym każdemu z nich zdumiewająco wyrazistą osobowość na ekranie. Do animacji dołożyli pomagające się wczuć w klimat okresu, o którym opowiada film nagrania: parę sekund jadącego filmu, peron, itd.

Ogląda się to znakomicie. Dla wielu to nostalgiczna opowieść o młodości ale film zainteresuje też tych, którzy tego okresu nie znają. To sama w sobie ciekawie opowiedziana świetna historia, która sprawdziła by się, uważam, także jako film fabularny. Okres tranzycji od socjalizmu do obecnego systemu rzadko pojawia się w węgierskiej kulturze co dodatkowo dodaje wartości filmowi.

No i ciekawostka: ponieważ w filmie pojawia się popularny w latach 90-tych informator kulturalny Pesti Est, w ramach promocji filmu – jednorazowo – wydano go ponownie.

Rumuni to wszy

Zresztą nie tylko Rumuni, także Serbowie, Chorwaci, Niemcy no i Słowacy. Przynajmniej według wiersza pt. Życie albo śmierć (Élet vagy halál) autorstwa nie kogo innego jak Sándora Petőfiego.

Wiersz ten pojawił się w druku po raz pierwszy pod tytułem Septemb. 30. (30 września) w czasopiśmie Életképek 15 października 1848 roku. Inspiracją do jego napisania była informacja o rumuńskim powstaniu i przejściu na stronę cesarską rumuńskiego oddziału, który to akt cieszył się poparciem okolicznej – rumuńskiej – ludności (rzecz miała miejsce w Siedmiogrodzie). Tu dziękuję Irenie Makarewicz za pomoc w zdobyciu tych informacji.

Żyjące na Węgrzech mniejszości narodowe, które wówczas stanowiły ponad połowę ludności, w trakcie mającej wówczas miejsce Wiosny Ludów zgłosiły swoje własne postulaty dotyczące politycznych i językowych praw. Te postulaty zostały odrzucone przez Węgrów, co doprowadziło do antywęgierskich wystąpień zbrojnych Rumunów, Serbów oraz Słowaków. Mniejszości te były wówczas popierane przez Habsburgów.

Wiersz podaję poniżej wraz z moim zupełnie nieliterackim tłumaczeniem, które ma tylko oddać jego treść (nie udało mi się nigdzie znaleźć żadnego tłumaczenia tego utworu na polski). W tekście zszokował mnie przebijający się z niego szowinizm. Węgrzy walczący o wolność dla siebie nie chcą uznać, że inni mogą chcieć tego co i oni. Petőfi porównuje za to występujące przeciwko Węgrom mniejszości do wszy, bydła czy padlinożernych kruków. Pojawia się też nie wyrażony wprost paternalizm: mniejszości na Węgrzech mają żyć podporządkowane Węgrom pod ich dobrotliwą, ojcowską opieką.

To jest postawa, z którą i dziś można się spotkać. Wiodąca rola Węgrów w kotlinie Karpackiej to jedna z podstawowych tez węgierskiego nacjonalizmu. Nie wiedziałem, że można ją znaleźć już u Petőfiego.

W klimacie tekst przypomina wiersz Józefa Brodskiego pt. Na niepodległość Ukrainy. I tu i tu wyczuwa się zdumienie i wściekłość przedstawicieli panującego narodu na dotąd podporządkowany inny naród na to, że śmie on pragnąć niezależności. I tu i tu prowadzi to do niewybrednych bluzgów pod jego adresem.

I jeszcze jedno. Ten wiersz, mimo szowinistycznych akcentów, nie jest jakimś marginalnym, wstydliwym utworem tego poety, który raczej pomija się w zebranych wydaniach jego poezji. Jego pierwsza zwrotka widnieje na pomniku Kossutha przed parlamentem, a muzykę do wiersza napisał sam Zoltán Kodály.

Co ciekawe, w obu wypadkach wzmianki o wszach, bydle czy też padlinożercach zostały dyskretnie pominięte pozostawiając zwrotki ogólniejsze w charakterze.

Élet vagy halál

A Kárpátoktul le az Al-Dunáig
Egy bősz üvöltés, egy vad zivatar!
Szétszórt hajával, véres homlokával
Áll a viharban maga a magyar.

Ha nem születtem volna is magyarnak,
E néphez állanék ezennel én,
Mert elhagyott, mert a legelhagyottabb
Minden népek közt a föld kerekén.

Szegény, szegény nép, árva nemzetem te,
Mit vétettél, hogy így elhagytanak,
Hogy isten, ördög, minden ellened van,
És életed fáján pusztítanak?

S dühös kezekkel kik tépik leginkább
Gazúl, őrülten a zöld ágakat?
Azok, kik eddig e fa árnyékában
Pihentek hosszu századok alatt.

Te rác, te horvát, német, tót, oláhság,
Mit marjátok mindnyájan a magyart?
Török s tatártól mely titeket védett,
Magyar kezekben villogott a kard.

Megosztottuk tivéletek hiven, ha
A jószerencse nékünk jót adott,
S felét átvettük mindig a tehernek,
Mit vállatokra a balsors rakott.

S ez most a hála!… vétkes vakmerénnyel
Reánk uszit a hűtelen király,
S mohó étvággyal megrohantok minket,
Miként a holló a holttestre száll.

Hollók vagytok ti, undok éhes hollók,
De a magyar még nem halotti test,
Nem, istenemre nem! s hajnalt magának
Az égre a ti véretekkel fest.

Legyen tehát ugy, mint ti akartátok,
Élet-halálra ki a síkra hát,
Ne légyen béke, míg a magyar földön
A napvilág egy ellenséget lát,

Ne légyen béke, míg rosz szívetekből
A vér utósó cseppje nem csorog…
Ha nem kellettünk nektek mint barátok,
Most mint birókat, akként lássatok.

Föl hát, magyar nép, e gaz csorda ellen,
Mely birtokodra s életedre tör.
Föl egy hatalmas, egy szent háborúra,
Föl az utósó ítéletre, föl!

A századok hiába birkozának
Velünk, és mostan egy év ölne meg?
Oroszlánokkal vívtunk hajdanában,
És most e tetvek egyenek-e meg?

Föl, nemzetem, föl! jussanak eszedbe
Világhódító híres őseid.
Egy ezredév néz ránk itélő szemmel
Atillától egész Rákócziig.

Hah, milyen múlt! hacsak félakkorák is
Leszünk, mint voltak e nagy ősapák,
El fogja lepni árnyékunk a sárba
És vérbe fúlt ellenség táborát!


Życie albo śmierć

Od Karpat aż po dolny Dunaj
Wściekły ryk, burza gwałtowna!
Z rozwianymi włosami, zakrwawionym czołem,
Stoi w burzy sam Węgier.

Jeśli bym nie urodził się Węgrem,
To bym się teraz do tego ludu przyłączył,
Bo jest opuszczony, jest najbardziej opuszczony
Spośród wszystkich narodów na okręgu ziemi.

Biedny, biedny naród, mój osierocony naród,
Co takiego popełniłeś, że tak zostałeś opuszczony,
Że Bóg, diabeł, wszyscy przeciw tobie,
I drzewo twego życia niszczą?

I kto z zaciekłością, wściekłymi rękoma
Okrutnie, dziko drze zielone gałęzie?
Ci, którzy przez długie stulecia odpoczywali
W cieniu tego drzewa.

Ty, Serbie, Chorwacie, Niemcu, Słowaku, Rumunie,
Dlaczego każdy z was napada na Węgra?
Bronił on was przed Turkami i Tatarami,
Węgierskie ręce dzierżyły miecz.

Dzieliliśmy z wami wiernie co dobre,
Gdy szczęście nam sprzyjało,
I połowę cierpień braliśmy na siebie,
Jakie zsyłał los na wasze barki.

I teraz taka za to wdzięczność! Król niewierny
Podjudza was przeciwko nam bez litości,
A wy rzucacie się nas z żarłocznością,
Jak kruki na padlinę.

Jesteście krukami, podłymi głodnymi krukami,
Ale Węgier to nie martwe ciało,
Nie, na Boga nie! I świt sobie maluje
Na niebie waszą krwią.

Niech będzie więc tak, jak chcieliście,
Życie lub śmierć na polu bitwy,
Niech nie będzie pokoju, póki na węgierskiej ziemi
W świetle dnia choć jednego wroga widać.

Niech nie będzie pokoju, dopóki z waszych złych serc
Nie spłynie ostatnia kropla krwi…
Jeśli nie chcieliście nas jako przyjaciół,
Zostaniemy zatem waszymi sędziami.

Powstań więc, narodzie węgierski, przeciw temu stadu bydła,
Które pragnie twojej ziemi i życia.
Powstań do potężnej, świętej wojny,
Powstań do ostatecznego sądu!

Stulecia daremnie walczyły przeciwko nam,
A teraz czy jeden rok ma nas pokonać?
Kiedyś walczyliśmy z lwami,
A teraz czy wszy mają nas zjeść?

Powstań, mój narodzie, wstań!
Wspomnij słynnych przodków, podbijających świat.
Tysiąc lat patrzy na nas i osądza
Od Attyli po Rákócziego.

O, jaka to była przeszłość! Nawet gdybyśmy byli
Tylko cieniem tych wielkich przodków,
To nasz cień wdeczpe w błoto
Obóz wroga utopionego we krwi!

Pomnik z przodu

Pomnik z tyłu

A tu i sam wiersz

A tu wiersz z muzyką Kodálya

Bez powietrza

Nie raz zdarzało mi się narzekać na unikanie przez kino węgierskie współczesnych tematów społecznych. Robi się tu, lepsze czy też gorsze, filmy na różne tematy, pojawił się na przykład subtelny film o autyźmie (Dusza i ciało – Testről és lélekről), są hojnie sponsorowane przez państwo, nierzadko ciężkawe, filmy historyczne jak Hadik, jest nieco kryminałów, na przykład Budapest Noir, powstają niezbyt śmieszne komedie, weźmy tu Nagykarácsony ale generalnie tego co się dzieje wokół nas w filmach raczej się nie zobaczy. Filmy nie są częścią dyskusji społecznych.

Aż tu objawienie, pojawił się film pt. Bez powietrza (Elfogy a levegő), będący zresztą kinowym debiutem Katalin Moldovai. Warto zacząć od tego, że oparty jest on, choć nie całkowicie to jednak w dużej mierze, na autentycznych wydarzeniach.

Nauczycielka węgierskiego ze znajdującej się w siedmiogrodzkim miejscowości Torda gimnazjum Adela Stan poleciła swoim uczniom do obejrzenie film Agnieszki Holland pt. Całkowite zaćmienie. Opowiada on o życiu Artura Rimbaud przedstawiając, między innymi, jego homoseksualny związek z innym poetą, Paulem Verlainem. Jeden z rodziców jej uczniów dowiedziawsyz się oburzony doprowadził do odejścia nauczycielki ze szkoły. Tak jak wspomniałem, to zdarzyło się naprawdę i to nie tak dawno, w 2017 roku.

Filmowa Ana jest nauczycielką z powołania. Lekcje prowadzi w niebanalny sposób, zajmuje się też kółkiem dramatycznym, gdzie zajmują się poezją. W uczniach często udaje się jej wzbudzić zainteresowanie literaturą, dobrze zdają maturę, wielu z nich trafia po szkole na uniwersytet.

Jednak ojciec jednego z jej uczniów dowiedziawszy się o filmie pisze list do szkoły, w którym domaga się wydalenia nauczycielki. Argumentuje, że film jest niewłaściwy dla małoletnich uczniów – mowa jest o siedemnastolatkach, a w ogóle szkoła powinna przekazywać wartości, wśród których nie ma miejsca na homoseksualizm.

Rozmowy z ojcem, które przeprowadzają dyrektorka szkoły a potem i Ana do niczego nie doprowadzają. Sam ojciec jest wpływową lokalnie postacią i doprowadza do wstrzymania dotacji dla szkoły.

Dla Any zaczyna się seria komisji, które zajmują się jej sprawą. Podejmują kolejne decyzje, od prostej nagany, żeby pokazać, że Ana została ukarana nie robiąc jej zbyt wielkiej krzywdy, kończąc na zawieszeniu jej w pracy. W międzyczasie pozostaje coraz bardziej osamotniona, grunt usuwa się jej pod nogami czyli, jak to się mówi po węgiersku, powietrze wokół niej zaczyna rzednąć (stał tytuł).

Tyle ta historia, która, sprawnie opowiedziana, już sama w sobie robi wrażenie. Parę rzeczy subtelnie pozostaje niedopowiedziane do końca, pozostawiając inteligencji widza odczytania ich z filmowego obrazu. Dobrym przykładem jest tu scena kiedy dyrektorka szkoły dzwoni do burmistrza: nic nie mówi tylko słucha tego, co mówi on jej przez telefon a ze zmieniającego wyrazu jej twarzy od razu rozumiemy, że szkoła dotacji nie dostanie.

Film nie oszałamia tempem ani nie czaruje spektakularnymi widokami – jego akcja dzieje się w prowincjonalnym, dość bezbarwnym siedmiogrodzkim mieście – a jednak jest wizualnie ciekawy. Siedmiogród, i to nie ten mityczny, jak sobie go wielu wyobraża, ale autentyczny z wyraźnie odciśniętym piętnem socjalistycznej Rumunii Ceaucescu, rzadko pojawia się w kinach. Jest to trochę inny świat, który mimo, że nam współczesny to jednak jakby trochę zapóżniony, co odczuwa się głównie patrząc na ubrania postaci a także samochody czy też wystrój wnętrz.

Swoją kafkowską atmosferę film w dużej mierze zawdzięcza właśnie wnętrzom. Przesadnie wielkie sale o klimacie lat 80-tych, w których spotykają się kolejne komisje stanowią tło znakomicie podkreślające opresywną sytuację, w której znalazła się Ana. To tam mają miejsce spory co do jej „wykroczenia”. To tam, w kulminacyjnym momencie filmu, Ana pyta członków kolejnej komisji, kto z nich widział inkryminowany film a ci odpowiadają milczeniem i odwracaniem głów.

Historia, i ta prawdziwa i ta filmowa, miała miejsce w Rumunii ale oczywistym jest, że mogłaby się zdarzyć także na Węgrzech – a również i w innych miejscach. Jej główny problem autonomii nauczycieli i szkoły, wolności intektualnej i kulturalnej, także w oświacie, homofobii nie jest ograniczony do jednego miejsca. I dlatego też tak poruszająca jest ta historia prowincjonalnej nauczycielki węgierskiego z Siedmiogrodu.

Na koniec jeszcze jedna rzecz. Film dostał nagrodę na 39 Warszawskim Festiwalu Filmowym. Jeszcze niedawno pewnie byłoby to miłe wyróżnienie ułatwiające mu karierę filmu festiwalowego. Teraz jednak, choć tylko z angielskimi napisami, jest on dostępny także na Netfliksie, co znakomicie ułatwia dostęp do niego wszystkim zainteresowanym. Warto z tego skorzystać.

Marsz królików

Polska rzadko pojawia się w węgierskiej literaturze ale właśnie mam w ręku mało znany wyjątek: powieść pod tytułem Nyúltrapp czyli Marsz królików.

Książka oparta jest na historii koloni dla dzieci polskich zorganizowanych nad Balatonem przez węgierskich opozycjonistów w 1981 roku (pisałem o tym wcześniej). Autor, Ákos Gábor Tóth, brał w nich udział jako organizator i choć na jej początku pojawia się rytualne zaklęcie „podobieństwo pomiędzy bohaterami książki a rzeczywistymi postaciami jest dziełem przypadku” to oczywistym jest, że czerpie ona obficie z tego co autor tam widział i doświadczył. Choć, rzecz jasna, nie może być ona traktowana jako źródło informacji o koloniach to zapewne dość wiernie oddaje klimat tego niecodziennego projektu.

Główny bohater angażuje się w niego przez przypadek. Jego posiadający kontakty wśród opozycji przyjaciel poprosił go o przysługę: czy nie mógłby przez jakiś czas pomagać przy koloniach dla polskich dzieci jako kierowca? Powodem tej prośby była najnowsza kochanka przyjaciela, która uniemożliwiała mu osobiste wypełnienie tej zadania.

Sam bohater, przezwyciężający właśnie przy pomocy namiętnej kochanki kryzys spowodowany rozwodem, zgadza się. Jest typowym młodym Węgrem nie mieszającym się w politykę, robi to dla przyjaciela – i dla świętego spokoju.

Wypożyczoną mu przez sympatyczkę opozycji Ładą, w kolumnie aut oklejonych emblematami Solidarności, wraz z innymi wiezie nad Balaton polskie dzieci. Jemu przypadają dwie płowowłose, co nieustannie podkreśla, bliźniaczki, Ala i Ewa.

Kolonie nie przypominają obozów harcerskich. Dzieci absorbują wyjścia nad Balaton, wycieczki po okolicy a także okazje do zarobku przy zbieraniu owoców czy też butelek z kaucją na plaży, a także codzienne wieczorne posiłki gotowane w kociołku na ognisku. Opiekunowie, w dzień zajmują się dziećmi oraz sprawami organizacyjnymi, wieczorami natomiast oddają się imprezowaniu – są tam gitara i poważne rozmowy – oraz intensywnemu życiu miłosnemu, któremu sprzyjają i lato, i miejsce i niecodzienny skład tej grupy.

Bohater z sympatią pisze o polskich dzieciach, nawet kiedy urwisują. Ciepło opisuje też miejscowych, którzy początkowe zdziwienie i kręcenie głową nad zwyczajami „budapeszteńczyków” z upływem czasu zastępują gestami poparcia i pomocy.

On sam i jak jego dziewczyna z czasem jednak zaczynają czuć, że cała ta sytuacja ich przerasta. Ich pokolenie wyrosło niezdolne do oporu, do niezeleżnego myślenia o rzeczywistości. Nie wytrzymują napięcia, jakie łączy się z tą konfrontacją z systemem, którą są kolonie, i uciekają.

Tu najwyraźniej widać, że polskie dzieci, całe kolonie są tłem, na którym zarysowane są postaci Węgrów tego okresu, zarówno tych nastawionych opozycjnie jak i przypadkowo zaplątanych jak sam bohater. To więcej niż prosta relacja z tego niezwykłego wydarzenia.

Warto dodać, że jest to barwna relacja. Autor używa bogatego, pełnego potoczcyzny i zaskakujących, nierzadko zabawnych porównań języka. Oto parę przykładów:

Stary był egzemplarzem wystawowym tego typu faceta, który uważa, że talenty wszechmogącego dyrektora wyssał już w łonie matki. Przy tym jednak paroma ruchami niemal udało mu się zniszczyć cały ciężki przemysł kraju. I był na najlepszej drodze by zniszczyć także życie swojej córki.

Próbowałem ją uspokoić. Było to tak próba wydmuchania nosa w wichurze. Wiatr wszystko zwiewa ci na twarz.

Helenke w szczycie rozkoszy wydawała z siebie takie dźwięki jak wykolejony ekspres. Z jej gardła wydobywał się odgłos syreny wozu strażackiego, usta skrzywiały się do płaczu. Bolesne jęki rannych przecinały chłód świtu.

Odłożył gitarę z taką lekkością i tak szybko jak ciężarowiec, który opuszcza dwustukilową sztangę uznawszy, że dodatek kaloryczny jest za niski.

Słońce bezlitośnie świeciło jak gdyby pracowało na godziny. O świcie odbija kartę na bramie, potem zaciera ręce i zabiera się do roboty.

Książkę wydano w 1990, w gorącym okresie przemian ustrojowych na Węgrzech. Mimo pokusy, którą mógł mieć wówczas autor, by przedstawić się jako niezłomny uczestnik walki z komunizmem, klimat powieści jest zdecydowanie antybohaterski. Postaci występujące w książce są bardzo ludzkie. Ten wielki gest wsparcia dla Solidarności nie był dziełem herosów ale zwykłych, choć nieprzeciętnych w swojej odwadze i myśleniu, ludzi. Dobrze, że ta książka zachowuje pamięć o nich w takiej właśnie formie.

Ilu Polaków mieszka na Węgrzech? artykuł w Polonii Węgierskiej

Na ten temat zamieściłem już wcześniej post na blogu, obecnie publikuję rozszerzony tekst, który ukazał się w ostatnim numerze Polonii Węgierskiej.

***

Z tym pytaniem spotykam się, zapewne, nie tylko ja, dość regularnie, tym niemniej trudno dać na nie precyzyjną odpowiedź.

Problemem jest to, że mowa jest o kilku grupach: od lat mieszkających tu na stałe, posiadających obywatelstwo węgierskie osobach, o ludziach, którzy przyjechali tu służbowo, niejednokrotnie z rodzinami, dla których Węgry to tylko przystanek w międzynarodowej karierze, o przebywających tu na określony okres studentach czy też wreszcie ludziach, którzy przybywszy tu „na chwilę”, na przykład do pracy w call centerze, zostali jednak nieco dłużej. Są też osoby deklarujące się jako Polacy choć z pochodzenia Węgrzy, którzy choć nie zawsze znają język polski to jednak, zwykle przez związki rodzinne, z polskością się identyfikują.

Całkowitą liczbę można szacować śledząc uczestnictwo w polskich wydarzeniach kulturalnych, religijnych, WOŚP-ie, wyborach do samorządów mniejszościowych czy też internetowych forach, pomocne mogą być dane o osobach z obywatelstwem polskim ale pozwala to najwyżej na ostrożną próbę określenia rzędu wielkości.

W obiegu potocznym mówi się zwykle o grupie dziesięciu-piętnastu tysięcy, na przykład węgierska wikipedia w artykule Magyarországi lengyelek wspomina szacunkową liczbę 10-12 tysięcy Polaków.

Do utworzenia grafiki użyto logo z Seeklogo CC BY 4.0 Deed, Attribution 4.0 International

Z pomocą przyszedł zeszłoroczny spis powszechny. Jego dane pretendują do kompletności i dokładności ponieważ wypełnienie kwestionariuszy było obowiązkowe dla wszystkich osób mieszkających na Węgrzech, włączywszy to obcokrajowców, którzy przebywają na Węgrzech przynajmniej od 3 miesięcy, więc zapewne to najlepsze, co mamy.

Dla osób mających w głowie liczbę dziesięciu-piętnastu tysięcy liczby ze spisu mogą być zaskoczeniem. Piszę „liczby” a nie „liczba” bo choć spis powszechny podaje dokładne dane to jednak jednej odpowiedzi na tytułowe pytanie nie daje.

Zacznijmy więc od najszerszej kategorii czyli „należących do mniejszości polskiej” („lengyel nemzetiséghez tartozó”): takich osób jest obecnie 7 398. Jeśli spojrzeć na nieco węższą kategorię osób „polskiej narodowości” („lengyel nemzetiségű”) to jest ich 5 602.

Różnica pomiędzy tymi kategoriami jest zapewne taka, że do pierwszej należą osoby wybierające narodowość polską jako pierwszą lub drugą, z którą się identyfikują (było to możliwe w ramach spisu) a do drugiej te, dla których narodowość polska jest pierwszym a może i jedynym wyborem.

Mamy dalej pytanie o język ojczysty, w przypadku polskiego osób takich jest 3 398.

W końcu mamy informacje o osobach z obywatelstwem polskim mieszkających na Węgrzech: jest ich 1 884.

Dane są nie tylko ciekawe ale i ważne, bo to na ich podstawie rząd węgierski formułuje różne polityki społeczne.

Widać, że jest nas Polaków na Węgrzech niewiele choć w porównaniu do ubiegłych spisów powszechnych, które miały miejsce w roku 2011 i 2001, więcej. Liczba Polaków w Budapeszcie przy tym zmalała a poza Budapesztem, niemal wszędzie, wzrosła.

Uderza ponaddwukrotny wzrost liczby osób z obywatelstwem polskim. Przypuszczać można, że chodzi tu o osoby, które na Węgry przyjechały zawodowo niekoniecznie z zamiarem osiedlenia się tutaj na stałe.

Na podstawie anegdotycznych informacji wiadomo, że część Polaków przenoszących się na Węgry to osoby posiadające węgierskiego męża lub żonę, z którymi przedtem mieszkali na Zachodzie gdzie też się poznali. To nowa kategoria tutejszych Polaków, ilu ich jest spis niestety nie podaje.

Swoją drogą, przy tak niskiej liczbie Polaków na Węgrzech niezwykła jest wysoka liczba samorządów mniejszościowych (46) i organizacji, które w środowisku tutejszej polonii istnieją.

Poniżej podaję dane do poziomu województwa oraz dzielnicy w Budapeszcie. Gdyby to kogoś interesowało, zmieniając ustawienia filtru Település, járás, vármegye, regió można zejść niżej aż do poziomu najmniejszych nawet miejscowości na Węgrzech.

Linki:

Dziękuję Marii Felföldi i Piotrowi Bedyńskiemu za pomoc w pracy z tymi danymi.

Rok spisu powszechnego
200120112022
Dane terytorialne: Osoby należący do mniejszości polskiej
Węgry5,1447,0017,398
Budapeszt2,0442,7582,560
Budapeszt 01. dzielnica.455839
Budapeszt 02. dzielnica.141179151
Budapeszt 03. dzielnica.175241186
Budapeszt 04. dzielnica.119173135
Budapeszt 05. dzielnica.686053
Budapeszt 06. dzielnica.5810182
Budapeszt 07. dzielnica.809582
Budapeszt 08. dzielnica.99110135
Budapeszt 09. dzielnica.4411297
Budapeszt 10. dzielnica.114122117
Budapeszt 11. dzielnica.171236215
Budapeszt 12. dzielnica.81104130
Budapeszt 13. dzielnica.132169245
Budapeszt 14. dzielnica.128152172
Budapeszt 15. dzielnica.9910577
Budapeszt 16. dzielnica.64125105
Budapeszt 17. dzielnica.86134116
Budapeszt 18. dzielnica.107184123
Budapeszt 19. dzielnica.737678
Budapeszt 20. dzielnica.486671
Budapeszt 21. dzielnica.517554
Budapeszt 22. dzielnica.456876
Budapeszt 23. dzielnica.161321
Województwo Baranya237213217
Województwo Bács-Kiskun150145207
Województwo Békés89134121
Województwo Borsod-Abaúj-Zemplén312663566
Województwo Csongrád-Csanád166186207
Województwo Fejér220305307
Województwo Győr-Moson-Sopron164196283
Województwo Hajdú-Bihar169176207
Województwo Heves106125126
Województwo Jász-Nagykun-Szolnok83122160
Województwo Komárom-Esztergom200215227
Województwo Nógrád596472
Województwo Pest5861,0271,190
Województwo Szabolcs-Szatmár-Bereg67131190
Województwo Somogy125121163
Województwo Tolna775697
Województwo Vas5675119
Województwo Veszprém166197243
Województwo Zala6892136
Dane terytorialne: Osoby narodowości polskiej
Węgry2,9625,7305,602
Budapeszt1,1852,2521,988
Budapeszt 01. dzielnica.214726
Budapeszt 02. dzielnica.81148117
Budapeszt 03. dzielnica.110189148
Budapeszt 04. dzielnica.8512698
Budapeszt 05. dzielnica.355343
Budapeszt 06. dzielnica.357770
Budapeszt 07. dzielnica.508362
Budapeszt 08. dzielnica.5192108
Budapeszt 09. dzielnica.169779
Budapeszt 10. dzielnica.699888
Budapeszt 11. dzielnica.102185163
Budapeszt 12. dzielnica.3179101
Budapeszt 13. dzielnica.76146193
Budapeszt 14. dzielnica.79114126
Budapeszt 15. dzielnica.578458
Budapeszt 16. dzielnica.419784
Budapeszt 17. dzielnica.5011087
Budapeszt 18. dzielnica.62165106
Budapeszt 19. dzielnica.377059
Budapeszt 20. dzielnica.325360
Budapeszt 21. dzielnica.326439
Budapeszt 22. dzielnica.286258
Budapeszt 23. dzielnica.51315
Województwo Baranya125179164
Województwo Bács-Kiskun83109142
Województwo Békés4711589
Województwo Borsod-Abaúj-Zemplén185609497
Województwo Csongrád-Csanád91158161
Województwo Fejér122233231
Województwo Győr-Moson-Sopron95170202
Województwo Hajdú-Bihar74122132
Województwo Heves619997
Województwo Jász-Nagykun-Szolnok4994125
Województwo Komárom-Esztergom126181163
Województwo Nógrád345451
Województwo Pest355817888
Województwo Szabolcs-Szatmár-Bereg47114140
Województwo Somogy6894108
Województwo Tolna434867
Województwo Vas366584
Województwo Veszprém97152181
Województwo Zala396592
Dane terytorialne: Osoby, dla których polski jest językiem ojczystym
Węgry2,5803,0493,398
Budapeszt1,0591,3641,439
Budapeszt 01. dzielnica.182220
Budapeszt 02. dzielnica.748396
Budapeszt 03. dzielnica.108115107
Budapeszt 04. dzielnica.679968
Budapeszt 05. dzielnica.333327
Budapeszt 06. dzielnica.376762
Budapeszt 07. dzielnica.414749
Budapeszt 08. dzielnica.394985
Budapeszt 09. dzielnica.195065
Budapeszt 10. dzielnica.615860
Budapeszt 11. dzielnica.90116107
Budapeszt 12. dzielnica.325784
Budapeszt 13. dzielnica.73100145
Budapeszt 14. dzielnica.587491
Budapeszt 15. dzielnica.574943
Budapeszt 16. dzielnica.436163
Budapeszt 17. dzielnica.415563
Budapeszt 18. dzielnica.557558
Budapeszt 19. dzielnica.353334
Budapeszt 20. dzielnica.243633
Budapeszt 21. dzielnica.273821
Budapeszt 22. dzielnica.224148
Budapeszt 23. dzielnica.5610
Województwo Baranya12010687
Województwo Bács-Kiskun857386
Województwo Békés284641
Województwo Borsod-Abaúj-Zemplén9010885
Województwo Csongrád-Csanád827893
Województwo Fejér117149150
Województwo Győr-Moson-Sopron7893132
Województwo Hajdú-Bihar707585
Województwo Heves575152
Województwo Jász-Nagykun-Szolnok434546
Województwo Komárom-Esztergom917896
Województwo Nógrád302427
Województwo Pest319475584
Województwo Szabolcs-Szatmár-Bereg393649
Województwo Somogy646478
Województwo Tolna383038
Województwo Vas393363
Województwo Veszprém9481105
Województwo Zala374062
Dane szczegółowe odnośnie obywatelstwa: Osoby z obywatelstwem polskim
Budapeszt7547391,884
Województwo Baranya758084
Województwo Bács-Kiskun533760
Województwo Békés212136
Województwo Borsod-Abaúj-Zemplén5250145
Województwo Csongrád-Csanád646084
Województwo Fejér8774107
Województwo Győr-Moson-Sopron5547104
Województwo Hajdú-Bihar454386
Województwo Heves504651
Województwo Jász-Nagykun-Szolnok322648
Województwo Komárom-Esztergom774869
Województwo Nógrád253729
Województwo Pest240263340
Województwo Szabolcs-Szatmár-Bereg171827
Województwo Somogy473469
Województwo Tolna282142
Województwo Vas322049
Województwo Veszprém676284
Województwo Zala311867

Lengyel piac żyje!

Zjawisko polskich handlarzy na węgierskich bazarach, dzięki tym handlarzom właśnie nazywanych polskimi rynkami (lengyel piac) zdawało się przynależeć do okresu socjalizmu. Wtedy bieda wymuszała handlowe wyjazdy zagraniczne Polaków, między innymi na Węgry. Sprzedawali oni te nieliczne towary, które były do dostania w Polsce konkurując głównie ceną, z rzadka tylko oferując specyficznie polskie towary trudno dostępne gdzie indziej jak kryształy czy też kołnierze z lisa. (Tak na marginesie, to właśnie dzięki polskim handlarzom tutejsze kobiety zaczęły nosić lisy na szyjach, taki import kulturalny.)

Wjazd na bazar w Veszprém

Nazwa lengyel piac jakoś przetrwała i do dziś używana jest w odniesieniu do podmiejskich zwykle bazarów. Uświadomiłem sobie niedawno, że i sam bazarowy handel polskimi towarami jednak także obecnie ma się dobrze, choć nieco zmienił charakter. Teraz handluje się nie towarami przemysłowymi a spożywczymi takimi jak sery, masło, ryby (ach, te śledzie czy też wędzone szprotki), wędliny, cukierki, ciastka, czekolady, sosy i tak dalej – wszystkiego nie jestem w stanie wyliczyć z pamięci. Kolejna różnica w odniesieniu do lat 80-tych to to, że handlarzami są nie Polacy a Węgrzy. Zwykle jeżdzą oni do nadgranicznych supermarketów w Polsce, kupują tam duże ilości towaru, który potem sprzedają na rynku gdzie mają stałe punkty sprzedaży.

Takie stoiska widziałem na bazarach w Veszprém, Budaörs i w Szerencsu czyli w zasadzie wszędzie gdzie takie ryneczki odwiedziłem, trzeba dodać do tego, rzecz jasna, także stragan z polskimi wędlinami w dużej hali w Budapeszcie. Podejrzewam, że te „polskie” stoiska są zjawiskiem powszechnym.

Stoisko „Lengyel élelmiszer” w Budaörs
W Szerencsu poza stoiskiem na rynku pojawił się nawet kiosk z „polskimi towarami”

Skąd ten sukces? Sądzę, że powodów jest kilka. Po pierwsze, w Polsce kupić można towary, których na Węgrzech nie ma, przykładem niech będą tu ryby. Po drugie, czasami towary są jak najbardziej do dostania na Węgrzech ale te z Polski, na przykład, masło, mają lepszą opinię. W końcu, towary te mogą być tańsze, co jest zawsze ważne w tego typu miejscach.

Ciekawe, że na bazarach można dostać rzeczy, których nie znajdzie się w normalnych sklepach. Najwyraźniej obrotni handlarze bazarowi szybciej wyczuwają popyt na te towary niż nieruchawe w porównaniu sieci handlowe. Podobnie było i za socjalizmu, dziwne, że jest tak i w nominalnie rynkowej gospodarce obecnie.

Czy znacie inne bazary gdzie funkcjonują stoiska z polskimi towarami?

Nieudane wsparcie dla Zakarpackich Smoków

W grudniu wrzuciłem posta nawołującego do wsparcia Zakarpackich Smoków (Закарпатські Шаркані), jednostki w armii ukraińskiej, w której walczy szereg tamtejszych Węgrów. Jej członkiem był do niedawna Fegyir Sándor, obecny ambasador Ukrainy na Węgrzech. Wsparciem jednostki zajmuje się grupa internetowych wolontariuszy o nazwie Zaopatrzeniowcy Zakarpackich Smoków (Kárpátaljai Sárkányellátó). Włączmy się w ich działania, apelowałem, i zbierzmy pieniądze na generator, na który jest zapotrzebowanie. Poza postem apel rozesłałem do szeregu polskich znajomych na Węgrzech.

Koniec końców jedyną kwotą jaka wpłynęła była wpłata ode mnie.

Zastanawiałem się, co spowodowało ten brak reakcji. Z pewnością problemem było to, że, jak parę osób mi napisało, w grudniu o uwagę i wsparcie konkuruje szereg, niejednokrotnie wartościowych, celów. Kontrowersje mogło wywołać odwoływanie się do proukraińskich sentymentów wśród zakarpackich Węgrów podczas gdy sporo jeśli nie większość ludzi tutaj uważa, że Węgrzy w Ukrainie doznają szykan, do tego kraju mają dlatego stosunek obojętny jeśli nie wrogi, i stąd też mój apel, kończący się słowami „Niech żyje przyjaźń polsko-węgiersko-ukraińska!”, mógł być uważany za odstający od rzeczywistości. Nie bez znaczenia jest zapewne i fakt, że przyzwyczailiśmy się do wojny w Ukrainie, nie wywołuje ona emocji ani potrzeby pomocy a czas oddolnej pomocy w dużej mierze minął. W końcu, pewnie sam zrobiłem za mało, żeby apel rozpropagować i zachęcić ludzi do wsparcia.

Dziękuję tym, którzy choć sami nie mogli się włączyć do zbiórki to poparli mnie dobrym słowem, no i zachęcam wszystkich do dalszego pomagania Ukrainie/Ukraińcom w takiej czy innej formie, możliwości pozostaje dużo. Powody, dla których próbowałem zorganizować zrzutkę pozostają ważne tak samo i dziś. Mnie może się nie udać, Ukrainie udać się musi.