Mocny film wczoraj widziałem

Dwa filmy ostatnio widziałem, które zrobiły na mnie wrażenie, jakiego dawno nie doświadczyłem wobec filmów węgierskich (o innych ciekawych, choć nie aż tak, filmach pisałem tu).

saulfiafilmplakat_OK

Pierwszy to oskarowy Syn Szawła (Saul fia, reż. László Nemes). Opowiada historię więźnia obozu koncentracyjnego pracującego w krematoryjnym sonderkomandzie. W pewnym momencie postanawia pochować młodego chłopaka, który przeżył gazowanie i został potem uduszony przez Niemca. Utrzymuje, że to jego (tytułowy) syn. W międzyczasie szykuje się bunt więźniów: wiedzą, że wkrótce na nich przyjdzie pora i poza powstaniem nie widzą dla siebie żadnej szansy (najwyraźniej historia nawiązująca do wydarzeń w Sosiborze). Powstanie wybucha, więźniowie uciekają, nasz bohater jednak ginie, nie udaje mu się też dokonać pochówku chłopaka, którego zwłoki zabiera ze sobą podczas ucieczki. Nie ocala życia, nie ratuje też, symbolicznie, godności mordowanych dając choć jednemu z nich pogrzeb.

Ten film w przejmujący sposób pozwala przeżyć tragedię obozów koncentracyjnych, wczuć się w tam cierpiących więźniów. Głównie oddziaływuje sugestywnymi zdjęciami (Mátyás Erdély) i grą głównego aktora (Géza Röhrig). Po takich filmach z kina wychodzi się w milczeniu, trudno się o nich pisze.

Zupełnie inaczej zadziałał na mnie Biały bóg (Fehér isten, reż. Kornél Mundruczó). Jego akcja dzieje się w Budapeszcie dziś choć to inne miasto niż jak je znamy. Ważnym elementem tła jest kampania przeciwko kundlom: za ich posiadanie płaci się wysokie kary, na ulicach łowią je hycle, powszechnie są nienawidzone. Dziewczynka, która z powodu wyjazdu matki trafia na trzy miesiące do ojca, z którym jej matka się rozeszła, posiada właśnie takiego kundla-owczarka, jej wielkiego przyjaciela. Gwałtowny i nie potrafiący nawiązać kontaktu z nastoletnią córką ojciec, wyrzuca go na ulicę, Lili wpada w rozpacz. Losy wyrzucone psa i historia jego poszukiwań przez Lili stanowią treść filmu.

Mundruczó nie stroni od trudnych tematów – jako reżyser teatralny zajmował się handlem kobietami, eutanazją, chorobami psychicznymi – i nie boi się mówić o nich brutalnym jak one językiem (o jednym z jego spektakli pisałem tu). I tym razem widzimy przemoc, psychiczną i fizyczną, bezwzględność, a nade wszystko przerażające społeczeństwo, które temu patronuje.

Pies, o wagnerowskim imieniu Hagen, unika schwytania przez hyclów tylko po to by trafić w ręce trenującego do walk psy mężczyzny. Przechodzi przez piekło takich przygotować i w walce zagryza przeciwnika. W zamieszaniu ucieka, ale jego wolność jest krótka bo łapią go hycle.

W podejrzanym schronisku dla psów po selekcji, w wyniku której trafia do “gorszej” grupy zwierząt (można tylko zgadywać co je czeka) staje na czele buntu. Banda psów wybiega do miasta i zabiera się za systematyczne mordowanie swoich uprzednich ciemiężycieli. Przeciwko nim mobilizowana jest policja strzelająca ostrymi kulami.

W ostatniej scenie Lili i Hagen się spotykają. Pies się zmienił: warczy na swoją dawną panią, szczerzy zęby i szykuje się do ataku. Ta w ostatniej chwili wyciąga trąbkę (gra w orkiestrze młodzieżowej) i – jak kiedyś – grą uspokaja Hagena i zebraną za nim psią bandę.

Film przeraża jako alegoria. Oglądając go w trakcie rządowej kampanii nienawiści wobec imigrantów nie sposób nie odczytać go jako opowieści o zbiorowym Woyzecku: groźny bunt ze strony poniżanej, dręczonej dotąd bezkarnie, zdawałoby niezdolnej do takiego buntu, grupy społecznej. Te psy to nie ludzie, można powiedzieć – o ilu grupach w społeczeństwie panuje taka opinia? Akurat pisałem o żydach, dla nazistów podludziach, a są przecież są i Cyganie, są migranci, są i inne grupy, które, tak jak psy, nie przychodzą nam do głowy jako odczuwające – i zdolne do rebelii. Ten film to profecja, nie wiadomo tylko jak zostanie wypełniona.

Zwykle narzekam, że kino węgierskie cierpi od pięknoduchostwa i niezdolne jest by opowiedzieć coś o rzeczywistości. Biały bóg, choć przedstawia ją w zniekształconej postaci, mnóstwo nam o niej mówi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s