Viktor Orbán napisał do mnie list

Byłem już na piwie z premierem, a teraz (inny) premier napisał do mnie list. Poważnie, nie bujam! List wygląda tak:

Po polsku tekst brzmi następująco:

Drogi Rodaku!

Chciałbym podzielić się z Panem/Panią dobrą wiadomością, która dotyczy wszystkich Węgrów.

Unia Europejska jest zmuszona zakończyć prowadzoną wobec naszej ojczyzny od 2004 roku procedurę nadmiernego deficytu. Od teraz będziemy mieli dostęp do wszystkich środków unijnych, które przysługują Węgrom. Oznacza to, że Węgry wygrały ważną bitwę.

Procedurę dlatego wszczęto wobec nas bo za poprzednich rządów deficyt budżetowy w każdym roku przekraczał dozwolony poziom.

W 2010 roku ludzie wybrali zmianę. Działając z upoważnienia, które dostaliśmy od Państwa uporządkowaliśmy sprawę budżetu kraju. Dzięki temu już trzeci rok wypełniamy swoją powinność, co więcej, robimy to z nadwyżką.

Unia obecnie kłaniając się wobec faktów uznała osiągnięcia Węgrów, rezultaty węgierskiego podejścia do kryzysu.

My Węgrzy na ten sukces zapracowaliśmy wspólnie. Potrzebna była do tego praca każdego Węgra, jego wysiłek, wsparcie i wspólnie poniesione ofiary.

Chciałbym podziękować Państwu, że przyczyniliście się do zwycięstwa Węgier.

Z wyrazami szacunku

Viktor Orbán

Piękny jest ten tekst. Piękny bo tyle mówi o naszym rządzie. Mamy więc ukochany język walki („wygrana ważna bitwa”), jest Unia-wróg Węgier („zmuszona zakończyć procedurę”), mamy ostatnio obowiązujący zwrot propagandowy („wypełniamy swoją powinność, co więcej, robimy to z nadwyżką”), troszkę megalomanii (Węgry jako przykład dla innych „rezultaty węgierskiego podejścia do kryzysu”) czy małe kłamstwo („Od teraz będziemy mieli dostęp do wszystkich środków unijnych, które przysługują Węgrom” – odcięcie dostępu do funduszu spójności pojawiło się jako opcja, nigdy do tego jednak nie doszło).

Warto zwrócić uwagę na samą populistyczną formę spersonalizowanego listu premiera do każdego z obywateli (na liście zapikselowałem moje nazwisko i adres, Śliwka dostała taki sam list). Wiadomość o zakończeniu procedury nadmiernego deficytu, które miało miejsce dokładnie miesiąc temu – proszę mi wierzyć – była w mediach, informowanie ludzi o tym nienajtańszą drogą listową nie wydaje się być konieczne.