tytoń w centrum polityki

Dohány to w węgierskim slangu odpowiednik forsy czy też kasy. Poza tym słowo to oznacza tytoń. Ta dwuznaczność nieźle oddaje niedawne zamieszanie wokół wprowadzanych przez rząd – od wczoraj! – trafik z monopolem na sprzedaż wyrobów tytoniowych.

A zapowiadało się tak pięknie. Ograniczenie ilości punktów sprzedaży papierosów (z 35 tysięcy dotąd do 5400, liczba ta nie wzrośnie bardzo) i poddanie ich państwowemu monopolowi miało być jednym z elementów państwowej polityki ograniczania palenia wśród młodych ludzi. O tym jednak, w kontekście skandalu jaki wybuchł, nikt zdaje się już nie pamiętać.

A było to tak. Rząd opublikował swój plan zmian w zakresie handlu wyrobami tytoniowymi i ogłosił przetarg na koncecje do prowadzenia trafik. Rezultaty przetargu zdumiały dotkniętych zmianami oraz obserwatorów. Po pierwsze, wśród zdobywców koncesji uderzał wysoki udział zwolenników Fideszu a także członków rodzin partyjnych szyszek. Furorę zrobiło nagranie z zebrania Fideszu w Szekszárdzie (do posłuchania tu [HU]), na którym omawiano komu, według ściśle partyjno-koleżeńskich kryteriów, przyznać koncesję. Ujawnił je miejscowy działacz Fideszu Ákos Hadházy.

Dalej, zaskakująco wysoki był sukces nowicjuszy w biznesie tytoniowym. Brak doświadczenia nie był problemem dla podejmujących decyzje. Na przykład okazało się, że sąsiad Orbána ze wsi Felcsút uzyskał lukratywną koncesję w Auchanie w Budapeszcie.

Szybko pojawiły się plotki, że szczęśliwi nowi posiadacze koncesji często ani myślą o otwieraniu swojego biznesu a tylko planują jej ciche udostępnienie – na pewną opłatą, rzecz jasna – osobom faktycznie zainteresowanym sprzedażem papierosów. Prowokacje dziennikarskie [HU] istnienie takiego wtórnego rynku potwierdziły.

Mimo, że teoretycznie nikt nie mógł uzyskać prawa do prowadzenia więcej niż pięć trafik, co efektywnie zapobiegało udziałowi w przetargu przez (zagraniczne więc niedobre) sieci handlowe jak Tesco, Auchan, itd. to i tak około dziesięć procent koncesji przypadło koncernowi tytoniowemu Continental[HU], który uzyskał je poprzez członków rodziny właścicieli, pracowników, ich rodziny itp. Uprzednio  zresztą, dzięki świetnym kontaktom w Fideszie, koncern wziął aktywny udział w pisaniu ustawy o trafikach. Ten proceder nie ograniczał się zresztą do Continentalu.

Już po zakończeniu przetargu Fidesz przegłosował dwuipółkrotne podwyższenie dopuszczalnej marży w trafikach. Niska marża miała być uprzednio gwaracją, że handel tytoniem, choć dopuszczany, nie będzie dla nikogo źródłem wielkich dochodów.

Doniesienia na powyższe tematy zdominowały doniesienia medialne w ostatnim okresie. Zirytowany dociekliwością mediów żądających szczegółów przetargu zdominowany przez Fidesz parlament w przeciągu dwóch dni uchwalił poprawkę do ustawy o informacji publicznej ograniczającej dostęp organizacji społecznych do informacji na temat wydawania pieniędzy publicznych. W tym konteście fakt miejscowych braków papierosów – dawni sprzedawcy pozbyli się już zapasów, nowi jeszcze nie otworzyli swoich trafik – niemal nie miał wartości medialnej, mimo znaczenia dla palaczy.

Na miejscach desygnowanych na trafiki pojawiły się bannery z tekstem „Itt hamarosan nemzeti dohánybolt nyílik” („Tu wkrótce otwarty będzie narodowy sklep z wyrobami tytoniowymi”).

źródło: http://7.kerulet.ittlakunk.hu/uzlet/130602/itt-hamarosan-nemzeti-dohanybolt-nyilik-hol

Dały one pretekst do internetowych i ulicznych żartów. I tak w mojej okolicy pojawiły się plakaty z napisem „Tu wkrótce otwarty będzie narodowy sklep z wyrobami z konopii” czy też „Tu wkrótce otwarty będzie narodowy sklep z bezpłatym piwem”.

narodowy sklep z konopią

A na okładce HVG pojawiła się tablica z napisem „Tu wkrótce otwarty będzie narodowy sklep z ziemią” w nawiązaniu do niedawno uchwalonej wśród gwałtownych protestów w parlamencie ustawy o ziemi (o niej wkrótce).

sklep z ziemią

Śmiech śmiechem, ciekawe jednak na ile żenujące wiadomości na temat przebiegu przetargu, który na korzyść lepiej ustosunkowanych uczestników przegrało wielu małych przedsiębiorców, których Fidesz werbalnie popiera, przełożą się na preferencje wyborców. O  tym dowiemy się dopiero na wiosnę przyszłego roku.