No właśnie? Ano tak
-Are you Polish?
-No
-Akkor két sört kérek
To jest najnowszy dowcip węgierski jaki ostatnio słyszałem. Ostatnio to znaczy w ciągu pewnie ostatnich dwóch lat. Tu jest mało – bardzo mało – dowcipów tak, że nowy dowcip to dla mnie wydarzenie warte odnotowania na blogu.

A słyszałeś jak się zamawia piwo w pubie w Londynie? źródło: fortepan
Węgierskie poczucie humoru to w ogóle ciekawy temat. Węgrzy sprawiają wrażenie jakby mało lubili się śmiać. Kawałów mało, Prima Aprilis nieobchodzony, nawet z codziennymi żarcikami trzeba uważać. Weźmy sytuację, w której się niedawno znalazłem.
Siedzę, gadam sobie z kolegą. Kolega właśnie kupuje działkę będzie budować dom. Umowa podpisana, ma miesiąc na zapłatę. Trzeba zebrać pieniądze z różnych źródeł, jakieś lokaty terminowe, ubezpieczenia połączone z inwestycją, i tym podobne. Trwa to wszystko trochę i kolega się obawia czy wyrobi się na czas z wpłatą.
-Ale nie będzesz musiał chyba sprzedawać nerki, rzuciłem.
Liczyłem na parsknięcie śmiechem, przynajmniej na lekkie prychnięcie, no, może na uśmieszek albo przynajmniej na znaczące spojrzenie. Ale nie, nic z tych rzeczy.
-Nie, pieniądze będą na czas, odparł rzeczowo kolega.
Totalna wtopa, kolejna nieudana próba rozbawienia Węgra. Ile razy już tego doświadczałem, poważna odpowiedź na najbardziej absurdalne stwierdzenie. Trzeba uważać z żartami przy Węgrach:)

węgierskie humory: humor męski, źródło: fortepan

humory węgierskie: humor żeński, źródło: fortepan
PS Dzięki Chłopakowi za dowcip!