Zrobiliśmy kiełbasę moszczową (o tym co to takiego można poczytać tu). W sumie jakoś nam wyszło i smak nawet ma ona dobry bo użyliśmy niezłego moszczu muskotály, ale nie obyło się bez problemów, przez co jesteśmy teraz nieco mądrzejsi.
Lekcja pierwsza, mieszankę należy tak długo podgrzewać (mieszając cały czas) aż dobrze zgęstnieje. Powinna stawiać silny opór łyżce. Nasza mieszanka była za rzadka przez co kiełbasa nie bardzo chciała się formować.
Lekcja druga, nanizane na nitkę orzechy czy migdały powinny zostać wyprażone potem bo inaczej, zwłaszcza jeśli są świeże, mogą zacząć pleśnieć, co nam się niestety przydarzyło.
Co by nie było, wspólnie z naszymi znajomymi winiarzami z Tarcalu wskrzesiliśmy zapomnianą tradycję. W przyszłym roku mam nadzieję kiełbasę znów zrobimy i to lepiej.
Parę zdjęć dokumentalnych.

Nanizane orzechy

Nanizane migdały

Zanurzanie w mieszaninie

Obciekanie półproduktu

Gotowe kiełbasy w spiżarce