plac Pekinu

Viktor Orbán niejednokrotnie wyrażał się z uznaniem i sympatią o Chinach. Chętnie używa frazy „wiatr od wschodu” i mówi o upadku Zachodu. Doszło do tego, że podczas wizyty premiera Chin Wena Jiabao uniemożliwiono uchodźcom tybetańskim zorganizowanie protestu – zostali wezwani (w sobotę!) do urzędu ds. cudzoziemców, gdzie czekali na korytarzu tak długo aż premier sobie z Budapesztu wyjechał).

Nie wszystkim się to podoba. Wczoraj o świecie grupa aktywistów zmieniła w nocy nazwę placu Kálmána Szélla na plac Pekinu.

placPekinu

źródło: blog Fent és Lent

A trzeba wiedzieć, że oficjalna nazwa placu została dopiero co zmieniona: przedtem – od lat 50-tych – był to plac Moskwy (jednocześnie zmieniono też nazwę placu Roosevelta w ramach cichej korekty rezultatów drugiej wojny światowej) i że ta zmiana miała być wyrazem odrzucenia serwilizmu w polityce międzynarodowej. Do tego właśnie nawiązali autorzy koncepcji placu Pekinu. Może rodzi się Budapeszteńska Pomarańczowa Alternatywa?