jak doprowadziłem do zabetonowania kawałka Budapesztu

Niechcący. I niedużego. Ale nie uprzedzajmy faktów, wszystko po kolei.

W Budapeszcie wystartował serwis jarokelo.hu (przechodzień.hu), korzystając z którego można w prosty sposób zgłaszać odpowiednim organom mniejsze i większe problemy w otoczeniu: wyboje na ulicach, nieusuwane śmieci, graffiti, itp. Idea pochodzi od słynnego już brytyjskiego serwisu FixMyStreet robionego przez znakomite mySociety. Ty zgłaszasz problem a system przekazuje go do odpowiedniego urzędu. Nie musisz szukać odpowiedniego urzędnika, wszystko jest rejestrowane na stronie internetowej serwisu więc inni też mogą obserwować jak twój problem jest rozwiązywany a urzędnik czuje na sobie liczne oczy internetu.

Postanowiłem wypróbować serwis a także na ile organy węgierskie reagują na problemy zgłaszane przez obywateli i wrzuciłem od razu na niego parę miejscowych bolączek. Między innymi rozryty od lat już chodnik na ulicy Király, tym wspólnym wstydzie szóstej i siódmej dzielnicy, które te ulicę jakiś czas temu fatalnie wyremontowały za straszne pieniądze. Moje zdjęcie wyglądało tak:

Kiraly utca Budapest

Jak widać, brak płyt chodnikowych, na chodniku jest nierówno, idzie się przez błoto i wodę.

Parę dni później przejeżdzałem tamtędy i cóż widzę: chodnik z granitowych płyt, czyli luksusowego jak na Węgry kanienia, naprawiono ale betonem!

Kiraly utca Budapest

(ciekawostka: nogi na zdjęciu są polskie, podsłuchałem te dziewczyny robiąc zdjęcie, rozmawiały po polsku).

Z jednej strony więc dobrze, że zrobiło się równo i sucho, z drugiej jednak chodnik nie wygląda reprezentacyjnie. Na problem zwróciły uwagę blogi (ten i ten), na tym drugim pojawiło się sporo niepochlebnych komentarzy pod adresem rozwiązania.

Niechcący więc doprowadziłem do nieestetycznego zabetonowania kawałka chodnika. Co zrobć, swoją przygodę z jarokelo będę jednak kontynuował (z nadzieją na więcej szczęścia następnym razem), i zachęcam do tego innych polskich budapeszteńczyków!