pokolenie, którego nie było na Węgrzech

Należał do pokolenia wychowanego i w stopniu decydującym ukształtowanego w Polsce Międzywojennej i był tego pokolenia wybitnym przedstawicielem. Reprezentował patriotyzm i kulturę, zarówno osobistą, i jak polityczną, typową dla przedwojennej inteligencji.

Ta fraza z artykułu o śmierci Wiesława Chrzanowskiego utkwiła mi jakoś w pamięci. Telepała mi się po głowie, telepała aż uświadomiłem sobie w końcu dlaczego: Węgrzy nie mają mitu przedwojennej generacji, który mamy w Polsce.

Zupełnie inaczej postrzegany jest okres przedwojenny w obu krajach. W Polsce to radość z osiągniętej niepodległości, duma z sukcesu wojnie 1920 roku i osiągnięć w budowaniu kraju. Na Węgrzech to kultutywowana żałoba po Trianonie, doświadczenie komuny a potem białego terroru, poczucie klęski.

W Polsce funkcjonuje mit patriotycznie nastawionego pokolenia, które wyrosło w niepodległym kraju a potem „wspaniale zdało egzamin” w okresie wojny, często ginąc za Polskę, na Węgrzech tego wogóle nie ma.

Nie sugeruję, że na Węgrzech nie było wspaniałych ludzi czy też, że nikt tu nie zginął za kraj, chodzi mi tylko o to, że nie wykształcił się mit przedwojennego pokolenia jako punktu odniesienia, dumy i inspiracji.

Nie było też związanej z tym kontynuacji, związków między pokoleniami. Szacunek jakim darzy się określenia „akowiec”, „był u Andersa” czy „walczył u Maczka” nie ma tu swojego odpowiednika.

Przytoczę tu anegdotę. Oglądaliśmy ze Śliwką film pt. Osiemdziesiąt milionów, w którym pojawia się starszy mężczyzna, jak się z czasem okaże były cichociemny, który pomoga młodym chłopakom z Solidarności. Ciągłość pomiędzy podziemiem z okresu wojny i późniejszymi ruchami opozycyjnymi jest oczywista dla Polaka, Śliwce natomiast musiałem to tłumaczyć bo tego na Węgrzech nie było.

Inną rzeczą wskazującą na nieobecność tego mitu jest brak węgierskich odpowiedników słów „społecznik” czy „państwowiec”, istotnych elementów słownictwa łączącego się z pokoleniem przedwojennym, który sugeruje brak odpowiadających im pojęć a przynajmniej ich mocnego osadzenia w języku.

Kolejna subtelna różnica między naszymi krajami.