czy Polacy to nowi Niemcy?

Kiedyś na początku każdego lata pojawiała się – długo wyczekiwana – informacja w wiadomościach: nad Balaton przyjechali Niemcy. Bo Niemcy, zwłaszcza ci wschodni, byli jednym z głównych filarów nadbalatońskiej turystyki. Niedługo, wygląda na to, podobna informacja może zacząć się pojawiać w odniesieniu do Polaków przyjeżdzających do regionu tokajskiego.

Zawsze tu byli ale ich ilość w tym roku robi wielkie wrażenie. Wszędzie polskie samochody, głównie klasa średnia na wakacjach choć zdarzają się i autobusy, wciąż polski język. Bez porównania więcej niż jakichkolwiek innych narodowości wlicząjąc w to bliską Słowację. I często nie jest to powierzchowna turystyka ale starannie skomponowana trasa przez wyselekcjonowane piwnice winne. Widziałem kogoś z książką kucharską Makłowicza w ręku. Poznałem ludzi, którzy przyjeżdzają już tu kolejny raz.

Rzecz jest świeża i poza większą ilością polskiego na napisach czy w jadłospisach niewiele się wyczuwa uwagi poświęconej tym nowym gościom. Na jakimś sklepie winnym widziałem powieszoną polską flagę, przed innym powieszono wierszyk Polak-Węgier.

Zastanawiam się czy jest to może początek jakiegoś dłuższego trendu. Jeśli tak, jak zaznaczy się w stosunkach polsko-węgierskich? Czy pojawi się zależność od „Polaków” podobna do zależności od Niemców nad Balatonem? Czy napis „Pokoje” będzie tak częsty jak „Zimmer frei”? Czy w Polsce (znów) zrobią się popularne węgierskie wina? Czy pojawi się nowa fala małżeństw polsko-węgierskich? Jak odbije się to wszystko w kulturze? No i czy więcej ludzi zacznie czytać mojego bloga?;)