rzeźby na stawie

Zawsze wydawało mi się, że pływanie łódką po sztucznym stawie w środku miasta to czysta żenada, poruta, popelina i wogóle żałosna historia. Coś w najwyższym stopniu uncool. Aż tu musiałem zmienić zdanie – za sprawą wystawy rzeźba na stawie w Városliget, którą ogląda się z łódki wiosłując po stawie.

Staw, po którym w lecie można sobie popływać łódką a w zimie jeździć na łyżwach, przez ostatnie dwa lata poddawa jest remontowi. Dno zostało już wykończony a i nabrzeżny pawilon jest niemal gotowy. Lodowisko – jedno z największych w Europie o ile nie najwięlsze – ma ruszyć w zimie. A póki co można obejrzeć sobie wystawę, co polecam zarówno miejscowym jak i przyjezdnym czytelnikom bloga.

Wystawa jest międzynarodowa- Pokazane na niej są prace 23 artystów, w tym dwoje z Polski: Magdaleny Abakanowicz oraz Krzysztofa M. Bednarskiego. Dla uważających, że pływanie łódką po sztucznym stawie o głębokości 70cm to jednak poruta wszystko do obejrzenia na fajnej stronie internetowej wystawy.

Większość rzeźby podobało mi się a niefajnych było mało. Oto lista moich ulubieńców.

Atlantis – Tea MÄKIPÄÄ 

Víz-vitorla szobor (rzeżba wodno-żaglowa) – Günther Uecker  

 Várakozás (Oczekiwanie) – Erik Binder

Lélek XII (Dusza XII) – Jaume Plensa

 

Magánnyomozások (Prywatne śledzctwa) – Laurens Kolks. Ta łódeczka była przycumowana wśród innych łódek wypożyczalni i początkowo mieliśmy nawet nadzieję, że może można i ją wypożyczyć. Dopiero potem dowiedzieliśmy, że nie tylko jest fajna (nazwaliśmy ją wodnym papamobile) ale w dodatku jest elementem wystawy. 

Na koniec dodam jeszcze, że wystawa daje znakomitą możliwość do zainteresowania obcowania ze sztuką także dla dzieci. Oglądanie rzeźb na piechotę jest pewnie piekielnie nudne, robienie tego z łódki to zupełnie inna sprawa, jak doświadczyliżmy tego z Chłopakiem.