Radio Polonia Węgierska 48 / herbata na Węgrzech, wino w Polsce

W najnowszym odcinku podcastu biadam nad jakością herbaty na Węgrzech (20:10). Ale nie tylko, warto posluchać. Pełen program podcastu i mój tekst poniżej.

– powitanie
– serwis informacyjny 
– przegląd prasy
– Jeż Węgierski w eterze 
– Dzień Polonii i Polaków za granicą – życzenia uczniów Szkoły Polskiej przy Ambasadzie
– Dzień Polonii i Polaków za granicą – „Pogadajmy jak Polak z Polakiem”
– pożegnanie

przygotowali: A. Szczęsnowicz-Panas, R.Rajczyk, J.Celichowski, P.Piętka

W restauracji, i to z gatunku tych wypasionych – niebanalne menu, trendy design, niezły wybór win, zamawiam po kolacji herbatę. Przynoszą mi gruby kubek z nie do końca zagotowaną wodą (jest na niej piana), do tego maczajka Earl Greya. Na pytanie czy nie mają zwykłej czarnej herbaty kelner robi okrągłe oczy: pojęcia nie ma, że ta herbata jest aromatyzowana olejkiem bergamotowym. Innej swoją drogą i tak nie ma.

To sytuacja, która wielu Polakom żyjącym czy też przebywającym na Węgrzech, nie jest obca. Na Węgrzech mało się pije herbaty, dostępny jest zwykle jedynie Earl Grey i to pośledniejszego sortu, z kulturą podawania herbaty też nie jest najlepiej.

Dla Węgrów punktem odniesienia jeśli chodzi o herbatę jest przedszkole. Wszyscy pamiętają podawany tam słomkowy w kolorze, mocno ocukrzony, ze smakiem lekko tylko złamanym kwaskiem cytrynowym, napój.

Mocna herbata Węgrów przeraża. Namiętni konsumenci kawy odmówią picia herbaty, kiedy już jest, dajmy na to, po 15, „bo nie będą mogli spać w nocy”. Nawet światowe marki, jak na przykład Yellow Label, na rynek węgierski robią produkt mniej intensywny w smaku – wiem, bo kiedyś dla eksperymentu kupiłem Yellow Label w kilku krajach i zrobiłem sobie degustację porównawczą.

Tak więc na Węgrach można sobie poużywać jeśli rodzi o herbatę. Ale nie radzę bo możliwe to jest i w drugą stronę.

Węgrzy przyjechawszy do Polski nie mogą się nadziwić piciu zalewanej kawy. Plucie fusami to temat nienudzących opowieści.

Szokujący jest też dla nich niski poziom kultury picia wina. Byłem kiedyś na weselu w wypasionej restauracji w wypasionej miejscowości – obejdzie się bez nazw – gdzie dostarczone przez młodą parę czerwone, białe i deserowe, słodkie wina zostały po prostu odkorkowane i porozstawiane na stołach między butelkami wódki i napojami gazowanymi. Wizja, że kelner nalewa gościom odpowiednie do danej potrawy wina się nie zrealizowała. Byłbym zapomniał – białe wina podane nieschłodzone.

Wszędzie znajdziemy i coś, co nas zdziwi brakiem wyrafinowania oraz coś, co nas zachwyci i nam zaimponuje. Sam staram się zawsze cieszyć tym, co w danym miejscu najlepsze.

A na herbatę chodzę do tureckich barów – jest ona tam nie do pobicia.

Picie herbaty na Węgrzech rzadko tak wygląda, na zdjęciu sekretarki szwajcarskiego konsultu we Wiedniu w trakcie wizyty w Budapeszcie. źródło: Fortepan / Archiv für Zeitgeschichte ETH Zürich / Agnes Hirschi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s