Radio Polonia Węgierska 45 / (ogólna) duma z Węgier

Z czego na Węgrzech są Węgrzy dumni? O tym mówię w najnowszym odcinku podcastu Radio Polonia Węgierska (23:00). Pełen program oraz mój tekst poniżej.

1, Powitanie
2. Serwis polonijny
3. Przegląd prasy polonijnej
4. Jeż Węgierski w eterze
5. pożegnanie

Węgrzy to, wiadomo, dumny naród ale często w ogólny tylko sposób. Uświadomiłem to sobie gdy kiedyś przyszło mi do głowy by popytać znajomych co tak konkretnie, poza jednak turystyką czy kuchnią, jest fajnego na Węgrzech, z czego można być dumnym.

Reakcje na moje pytanie były interesujące. Węgrzy – pytałem też cudzoziemców, o nich zaraz – nawet ci najdumniejsi ze swej węgierskości, tysiącstoletniej historii kraju, itd., albo odpowiadali, że niczego nie są w stanie wymienić albo prosili o czas do namysłu – po którym zwykle i tak nie byli w stanie niczego powiedzieć. Co więcej, zdarzyło mi się, że na pytanie co jest dobrego na Węgrzech obecnie jeden z takich dumnych Węgrów powiedział: nic, absolutnie nic, cały kraj nam do szczętu rozwalili!!

Tutejsi cudzoziemcy, wygląda na to, bardziej lubią Węgry od Węgrów bo zawsze mieli coś do powiedzenia. Pewnie dlatego, że potrafili porównać Węgry do swoich krajów ojczystych i dostrzec różnice na korzyść Węgier – a wielu Węgrów nie zna innych krajów na tyle by takich porównań dokonać. Może też dlatego, że skoro już tu mieszkają to pewnie coś się im tutaj podoba.

Podam parę przykładów tego co mi powiedziano. Pokojowy tłum: jak tu się dużo ludzi zbierze to, z wyjątkiem meczy piłkarskich oraz demonstracji skrajnej prawicy, nie wyzwala to w nich agresji. Podam przykład: kiedy się odbywają sierpniowe fajerwerki w Budapeszcie to schodzi się je oglądać jakiś milion ludzi i nic, nikt nie rzuca butelek w powietrze, nie ma burd, wyzwisk. Pilnuje tego pewnie jakiś trzydziestu policjantów, co zupełnie starcza.

Dalej: bezpieczeństwo publiczne: Budapeszt – Węgry – są strasznie bezpiecznym miejscem. Na ulicach w nocy można chodzić, od napotkanych ludzi nie oczekuje się agresji. Kolega Francuz zwrócił moją uwagę, że tu nie widzi się bójek na ulicach. Kolejna rzecz, której się nie widuje to pijani. Alkohol można kupić wszędzie i o każdej porze, pálinkę można legalnie pędzić w licznych małych, miejscowych gorzelniach – i nic. Pijanych, poza turystami z zagranicy, nie ma.

Z innej beczki: szoborpark czyli park pomników. Jedyni w Europie Wschodniej Węgrzy genialnie zachowali wszystkie swoje pomniki komunistyczne przenosząc je do parku na przedmieściach Budapesztu, ku pamięci – i ku uciesze turystów.

Kolejna rzecz: Węgierska Partia Psa o Dwóch Ogonach potrafi zarazem rozśmieszyć przypominającymi Pomarańczową Alternatywę happeningami czy też hasłami a także wzbudzić szacunek aktywizmem, pardon, pasywizmem, jak to sama partia nazywa, swoich członków.

Plakaty wyborcze Węgierskiej Partii Psa o Dwóch Ogonach: Niech wszystko będzie lepiej! oraz Rozdawnictwa pieniędzy!

No i rzecz jasna porszívó-orrszívó czyli genialny oczyszczacz nosa dla dzieci. Dzięki niemu nie ma problemu zatkanego nosa u małych dzieci. Nie pamiętam już ile z nich posłałem (cały dumny) znajomym do Polski. Mała rzecz a cieszy.

Mógłym jeszcze długo, długo wyliczać. Ale co tam, zadajcie lepiej sami to pytanie swoim węgierskim i niewęgierskim znajomym i zobaczcie co ciekawego Wam powiedzą.