Radio Polonia Węgierska – 7. odcinek podcastu/Trianon

W najnowszym odcinku audycji mówię o tym co mnie dziwi w węgierskim stosunku do Trianonu.

Pełen program podcastu:

1. Powitanie- 00:00
2. Serwis polonijny- 06:58
3. Autorski przegląd polskich tygodników Roberta Rajczyka- 08:41
4. Jeż Węgierski w eterze czyli felieton Jerzego Celichowskiego- 17:38
5. Rozmowa tygodnia- gościem dr Robert Rajczyk- 23:52
6. Książka na Głos- 53:56
7. Matki Boskie Węgierskie-58:44
8. Pożegnanie- 01:01:23

Zbliża się setnia rocznica Trianonu. Tak to się tutaj skrótowo nazywa ten kończący dla Węgier I Wojnę Światową traktat pokojowy (przez Węgrów często określany jako dyktat) podpisany w wersalskim pałacyku Trianon. Wszyscy wiemy jak ważna i jak żywa, można niemal powiedzieć, jak aktualna to dla Węgrów sprawa.

Skutki Trianonu dotknęły Węgry na wielu poziomach. Państwo straciło terytoria. Zmniejszyła się też jego ludność a wielu Węgrów znalazło się poza granicami państwa. Wszystko to doprowadziło do kryzysu humanitarnego a także wielu indywidualnych tragedii.

Nie o samym bez wątpienia tragicznym dla Węgier Trianonie chcę jednak teraz mówić ale o stosunku Węgrów do niego, w którym wiele rzeczy nie przestaje mnie zadziwiać. Oto parę z nich.

Do dziś o Trianonie mówi się jako o akcie „niesprawiedliwości.” Tak jakby przedtem nie było wojny, którą Węgry, jako część monarchii przegrały – a nie zapominajmy, że to monarchia tę wojnę rozpoczęła. Jakby nie było węgierskich polityków, którzy ponoszą odpowiedzialność za doprowadzenie do sytuacji, w której inne państwa mogły swobodnie określać kształt granic kraju. Nie wiadomo przy tym jak miałoby wyglądać „sprawiedliwe” potraktowanie Węgier po tej wielomilionowej hekatombie.

Żywa jest religijna narracja trianońska. Przykład: węgierska kalwaria w Sátoraljaújhely. Zawiera ona, jak każda porządna droga krzyżowa, 14 stacji, upamiętniają one utracone na mocy Trianonu miasta. Ta kalwaria to przykład narracji męki i śmierci państwa, której częścią jest wizja zmartwychwstania czyli odtworzenia Wielkich Węgier. Choć zbudowano ją w 1936 roku to na początku lat 2000-nych lokalny samorząd odremontował ją najwyraźniej uznając jej przekaz za aktualny.

Częste jest też traktowanie Trianonu jako „największej tragedii w historii Węgier”. Największej, czyli nie umywają się do niej najazd tatarski (zginęła niemal połowa ludności kraju), półtorawiekowe rządy tureckie czy też, by wziąć bliższe przykłady, pierwsza wojna światowa (ponad 650 tysięcy zabitych), druga wojna światowa (900 tysięcy zabitych, z czego niemal połowa to Żydzi, ofiary Holocaustu), oraz masowe gwałty zaraz po wojnie, których ofiarą padło pomiędzy 80 a 250 tysięcy kobiet.

Od traktatu mija właśnie sto lat. Być może rewizjonizm, który zrodził, i który był głównym motorem napędowym węgierskiej polityki zagranicznej w okresie międzywojennym, zredukował się do poziomu naklejek z Wielkimi Węgrami oraz przyśpiewek na meczach piłkarskich, to jednak ta żałoba po Trianonie, jego perwersyjny kult w dużej mierze ciągnie się dalej. Ciekaw jestem co mogłoby to zmienić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s