Budapeszt w Warszawie? Niekoniecznie

Z wyborem Andrzeja Dudy na prezydenta przypomniano stare hasło Jarosława Kaczyńskiego “Będzie jeszcze Budapeszt w Warszawie”. Zwycięstwo kandydata PiSu w wyborach prezydenckich ma utorować drogę do zwycięstwa tej partii w wyborach parlamentarnych po czym zaprowadzi się w Polsce system węgierski. Czy będzie tak? Nie do końca.

O podobieństwach PiSu i Fideszu Orbána sporo już powiedziano. Obie partie podzielają eurosceptycyzm, obie nie chcą być w unijnym mainstreamie, obie głoszą polityczny – a także gospodarczy – nacjonalizm, ten ostatni wyrażany choćby przez hasła “polonizacji” czy też “hungaryzacji” banków, obie ostatnio łączy retoryka obrony kredytobiorców walutowych.

Dalej, obie partie łączy deklaratywne przywiązanie do wartości chrześcijańskich (piszę “deklaratywne” bo na razie nie udało mi się pojąć chrześcijańskiego charakteru gnębienia przez Fidesz bezdomnych).

I PiS i Fidesz uważają, że państwo powinno być silne i nie traktują ze specjalnym szacunkiem demoktratycznego podziału władz. I tu i tu pojawiły się głosy poparcia dla kary śmierci. Obie partie aktywnie uprawiają politykę historyczną (przykłady węgierskie tu i tu).

Różnic jednak nie jest mało. Po pierwsze, inny jest stosunek do Ukrainy – chyba, że uniknięcie przez Dudę spotkania z Poroszenko jest oznaką radykalnej zmiany dotychczas proukrainskiego kursu. Na poziomie ogólniejszym jest to odrzucenie rewizjonizmu po stronie polskiej i, jak by to powiedzieć, dwuznaczności po stronie węgierskiej.

Mniej się jednak zwykle zauważa inne, bardzo istotne, różnice, przede wszystkim w sferze społecznej. I tak, Orbán konsekwentnie wspiera zamożnych kosztem biednych (było o tym tu i tu), dla których jest oferta robót publicznych za połowę minimalnej zapłaty, a PiS deklaruje, że będzie bronił pracujących na śmieciówkach i małozarabiających.

Dalej, ostro kontrastuje retoryka antykorupcyjna PiS z niemal ostentacyjną korupcją Fideszu.

Warto też pamiętać, że logika “przyjaciel mojego wroga jest moim wrogiem” zawodzi przy próbie zrozumienia stosunków PiSu i Fideszu. Bo w jej myśl PO powinna być strasznym Fideszu wrogiem a tak nie jest.

PO i Fidesz zasiadają w tej samej frakcji w Parlamencie Europejskim, PiS jest gdzie indziej. Tusk zawsze bronił polityki rządu Orbána starając się niedopuścić do pełnej izolacji tego kraju. Co więcej, przejmując część OFE Tusk skopiował wcześniejszy krok Orbána mimo łagodniej formy realizacji tego pomysłu.

No i pozostaje jeszcze jeden drobiazg. Orbán zrobił to co zrobił bo w dwóch wyborach z rzędu uzyskał większość absolutną co w przypadku partii rządzonej żelazną ręką jaką jest Fidesz oznaczało, że nawet takie kroki jak zmiana konstytucji były kwestią decyzji wąskiego partyjnego kierownictwa. Takiej sytuacji w Warszawie PiS w najbliższej przyszłości spodziewać się na pewno nie może.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s