Protesty lekarskie: Węgry – można inaczej

Dogasł w Polsce protest lekarski, podpisano porozumienie, trwają już tylko dyskusje o zachowaniu lekarzy i ministerstwa a także losie pacjentów w trakcie protestu. Czytam sobie i czytam na ten temat i myślę, że czegoś takiego to tutaj wyobrazić sobie nawet nie można.

Poza jednym – o nim zaraz – nie pamiętam ani jednego przypadku protestów w tutejszej służbie zdrowia. Żadnych strajków, demonstracji albo choćby nawet ich groźby. Związki zawodowe zachowują się nadzwyczaj spolegliwie. Nie ma listów otwartych, propozycji reform czy dyskusji nad nimi. Jedynym przypadkiem protestów była groźba masowych wymówień złożona przez porozumienie lekarzy stażystów parę lat temu.

Na licznych ostatnio demonstracjach opozycyjnych są przedstawiciele różnych zawodów – szczególnie aktywni są nauczyciele – ale nie wystąpił występują na nich przedstawiciele służby zdrowia. Jedynym wyjątkiem było przemówienie młodej lekarki, która pracuje w Anglii.

Proszę nie myśleć, że po prostu sytuacja jest tak dobra, że w służbie zdrowia nie ma powodów do protestów. Są jak najbardziej. Jednak w miejsce konfrontacji tutejsi pracownicy służby zdrowia obrali inną, nader węgierską (nie moja to tylko opinia) strategię, w skład której wchodzą dwa elementy: koperty – od dawien dawna, oraz, nowsza rzecz, emigrację. (Węgrzy wogóle unikają otwartych konfliktów z władzą radząc sobie zmiękczaniem norm, przeciw którym na pozór nie protestują.)

Nieprzypadkowo dwa przykłady protestu, które jestem w stanie zacytować dotyczyły młodszych lekarzy. Ci są na dnie dość feudalnej hierarchii medycznej więc nie zaliczają się do beneficjentów systemu kopertowego (zwanego tu hálapénz czyli pieniądze wdzięcznościowe) albo też nie chcą w niego wchodzić, dlatego często decydują się na emigrację. W sumie w ciągu ostatnich ośmiu lat z Węgier wyemigrowało [HU] ponad osiem tysięcy lekarzy oraz ponad dwa i pół tysiąca pielęgniarek i pielęgniarzy.

Spot a Brit: lekarze w przychodni w Brystolu

Ci co zostają często wpasowują się w system kopertowy. Od dawna nie margines w służbie zdrowia, coraz bardziej jest jej elementem konstytutywnym. Niedawne badania [HU] wykazały, że 70% pacjentów uważa, że koperta – przypomnijmy, nominalnie wyraz wdzięczności dla lekarza za pomoc – jest niezbędna by nie zostać gorzej obsłużonym. Jedna czwarta dała lekarzowi kopertę w ciągu ostatniego roku. Zarówno ci co dali pieniądze jak i ci co tego nie robią nie zgadzają się ze stwierdzeniem, że ludzie dają lekarzom koperty bo ci mają niskie zarobki.

Rzecz jasna nie oznacza to wcale, że lekarze węgierscy źle leczą. Jest wśród nich masa świetnych fachowców, problemem jest system, w którym muszą pracować.

Zastanawiać się można co jest lepsze: model “polski” czyli niekiedy dość brutalne konflikty ale rozstrzygane w otwarty sposób oficjalnymi rozwiązaniami czy też model “węgierski” czyli pozorny brak sporów maskowany nieformalnymi normami de facto zinstytucjonowanej korupcji. Osobiście uważam, że lepiej jest jeśli takie spory mają miejsce otwarcie mimo wszystkich związanych z tym niedogodności. Alternatywy nie są wcale lepsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s