„Dzień gniewu”

„Dzień gniewu” w ostatni poniedziałek był kolejną z serii opozycyjnych demonstracji. Tym razem zorganizowała go facebookowa grupa Nem némülünk el (Nie zamilkniemy). I tak jak dotąd mieliśmy demonstrację przeciwko podatkowi od internetu, potem o odwołanie Ildkikó Vidy tak teraz tematem było odrzucenie całej elity, dotychczasowej polityki, ostatnich dwudziestu pięciu lat. Tak, tak: łał.

demonstracja Dzień gniewu, Budapeszt, 17.11.2014

flaga norweska, zarfaz się rozlegnie Ria, Ria, Norwegia!

demonstracja Dzień gniewu, Budapeszt, 17.11.2014

Miss Europa, rozmawiałem z nią, suknię uszyła jej koleżanka-projektantka mody jeszcze kiedy Węgry wstępowały do Unii, obecnie to już symbol opozycyjny

Budapeszteńska demonstracja – było ich więcej, nie tylko w innych miastach węgierskich ale i w Europie – odbyła się na placu Kossutha, który jak dotąd kojarzył się raczej z demonstracjami antygyurcsányowymi. Nie jestem w stanie ocenić ilości ludzi, ale zdaje się, że plac się wypełnił choć nie przelewał. Zaskoczyła mnie obecność zorganizowanych aktywistów kredytów walutowych. Ostatnio parlament z wielkimi fanfarami uchwalił ustawę mającą „ostatecznie” zamknąć sprawę poprzez wymuszenie na bankach zwrotu części pieniędzy kredytobiorcom a także uforintowienie pozostałego długu. To, że przyjęto rynkowy kurs franka nie spodobało się najwyraźniej części kredytobiorców, stąd ich obecność na placu.

demonstracja Dzień gniewu, Budapeszt, 17.11.2014

Żądamy państwa prawa a nie uforintowienia kredytów!

Dominowali młodzi, dla mnie przynajmniej, nieznani mówcy. Ich wystąpienia stanowiły mieszankę emocji (powtarzane „dühös vagyok” – „jestem wściekła” – było leitmotivem jednego z wystąpień), ogólników (rządy kradną), rewolucyjnej retoryki i miejscami kabotyństwa, pokoleniowego buntu z totalnym odrzuceniem ostatnich dwudziestu pięciu lat. W wyliczance dostało się i politykom opozycyjnym a nawet maleńkiej partyjce 4K, która domaga się legalizacji marihuany. Pojawiło się żądanie nowej „zmiany systemu” jak na Węgrzech określa się okres lat 1989-1990. Tak na marginesie, pomyśleć tylko, że w Polsce często się mówi o dwudziestu pięciu latach wolności, tu to dla wielu okres zmarnowany.

demonstracja Dzień gniewu, Budapeszt, 17.11.2014

Mówca rewolucyjny, koszulka CCCP

Demonstracja Dzień gniewu w Budapeszcie, 17.11.2014

„Przestępcom nie płacimy podatków. Republikański Ruch Oporu” – takie naklejki rozdawano w tłumie

Najkonkretniejsza była nauczycielka ze szkoły średniej, która protestowała przeciwko ostrym cięciom w budżecie oświaty zaproponowanym w obecnym budżecie oraz András Horváth, który mówił o społecznej inicjatywie stworzenia nowych instrumentów antykorupcyjnych. Przyprowadził na scenę byłego policjanta, który stracił pracę po tym jak zbyt gorliwie prowadził śledztwo w sprawie niewyjaśnionych do dziś przekrętów na ropie, które w latach 90-tych doprowadziły do gigantycznych strat budżetowych. I tak obecne machlojki symbolicznie zostały połączone z aferami poprzedniego okresu.

demonstracja Dzień gniewu, Budapeszt, 17.11.2014

nauczycielka, nazywała się, o ile pamiętam, Emília Nagy

Z ciekawszych haseł skandowano „Ria, Ria, Norwegia” (jak w piłkarskim „Ria, Ria, Hungaria”) na znak poparcia dla organizacji społecznych rozdzielających fundusze norweskie i za to atakowanych przez rząd a także „Rząd-mafia” czy też „Nie ma już Fideszu”.

demonstracja Dzień gniewu, Budapeszt, 17.11.2014

Od czasu demonstracji przeciwko podatkowi od internetu pojawiają się nawiązania komputerowo-internetowe

demonstracja Dzień gniewu, Budapeszt, 17.11.2014

takie też, V.O. to oczywiście Orbán Viktor

Demonstracja Dzien gniewu w Budapeszcie, 17.11.2014

i takie: demonstrant high-tech, na ekranie jego tableta przebiegało na okrągło jakieś hasło

Demonstracja Dzień gniewu w Budapeszcie, 17.11.2014

Są też hasła low-tech jak to: „Nie będziemy kolonią” – parodia rządowej retoryki antyunijnej

Demonstracja Dzień gniewu w Budapeszcie, 17.11.2014

„Viktor, może tak zrozumiesz” i dalej rowaszem. Można się domyśleć co tam napisali

Po demonstracji obalono barierki oddzielające tłum od parlamentu, ale mimo, że tłum stał oko w oko z uzbrojonymi policjantami do przemocy nie doszło. Na razie nie ma planów na następne demonstracje.

Demonstracja Dzien gniewu w Budapeszcie, 17.11.2014

opozycyjno-narodowe grzane wino sprzedawane na wszystkich niedawnych demonstracjach

Demonstracja Dzien gniewu w Budapeszcie, 17.11.2014

nieco dziwny Ruch białych chustek, uczestniczki nawołują do pokoju i miłości

Demonstracja Dzień gniewu w Budapeszcie, 17.11.2014

Anonimowi słuchacze w otwartych ale ciemnych oknach parlamentu

Nie wiadomo, czy to koniec fali protestów, czy też może będą kontynuowane ale zapoczątkują społeczny ruch oporu lub reform. Postaram się dalej pisać na te tematy.

Demonstracja Dzien gniewu w Budapeszcie, 17.11.2014

VIktor, конец (nawiązanie do słynnego plakatu) i inne przekazy obcojęzyczne