druga demonstracja przeciwko podatkowi od internetu

Jeśli niedzielna demonstracja zaskoczyła wszystkich rozmachem, to przedwczorajsza to wrażenie przebiła. Krążąca liczba stu tysięcy uczestników jest pewnie przesadna ale tłlum był ogromny, co liczy się tym bardziej, że za demonstracjami nie stoi jakaś bogata w środki partia, która może pozwolić sobie na zwożenie zwolenników z daleka.

Początek ma miejsce tam gdzie i w niedzielę, na placu Józsefa Nándora. Z głośników leci kojarząca się z 1956 owertura Beethovena. Na scenę wychodzi Balázs Gulyás. Mówi krótko, zapowiada następnych mówców. Brak mu energii z niedzieli, widać, że ma za sobą dwa wyczerpujące dni.

Pierwszy mówi Zsolt Várady. To założyciel legendarnego IWIWu, który na Węgrzech poprzedził Facebooka i zgromadził w zasadzie wszystkich użytkowników internetu w tym czasie. Várady IWIW sprzedał już dawno temu (serwis zamknięto jakiś rok temu), obecnie jest raczej aktywistą. W przemówieniu mówi dużo na temat potrzeby wprowadzenia takiego systemu podatkowego, który skłaniał by ludzi do płacenia podatków a nie oszustw. To ciekawe, dużo łatwiej jest pomstować na korupcję rządu i domagać się jego ustąpienia niż w przemówieniu wiecowym mówić, że chciałoby się normalnie płacić podatki. Kończy podaniem wysokości podatku od internetu jaka byłaby do przyjęcia: zero.

Zsolt Várady, jeszcze o nim możemy usłyszeć

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

optymalna wysokość podatku od internetu: zero

Następny jest młody działacz Balázs Füzessi. On jest bardziej ogólny populistyczny. Mówi, że protesty mają miejsce jeszcze w dziesięciu innych miastach – a także w Warszawie, co wywołuje falę aplauzu. Zapowiada, że jeśli parlament podda ustawę o podatku od internetu pod głosowanie, co może mieć miejsce około 17 listopada, będą dalsze protesty, każdy ma starać się być wolny tego dnia.

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

zbiórka bitcoinów na protesty

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

Na sieć! sporo jest kreatywnych transparentów

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

Są nawiązania do Anonymous, ale to tym razem – w przeciwieństwie do demonstracji przeciwko ACTA – margines

Rusza marsz, celem jest kamień z zerowym kilometrem pod zamkiem, skąd liczy się na Węgrzech odległości. Początek jest wolny ze względu na ilość ludzi. Ilu ich jest widać dopiero na moście Erzsébet, który jest wypełniony podczas gdy koniec pochodu nie doszedł jeszcze do Asztórii.

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

na moście, więcej ludzi nie widać jak widać

Atmosfera jest spokojna, nie ma agresji, choć czuje się, że ludzie są wściekli. Dominują okrzyki „Nie pozwolimy” (Nem hagyjuk) i „Przecz z Orbánem” (Orbána takarodj). W powietrzu dron, na wzgórzu Gellérta ludzie machają święcącymi się komórkami.

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

Nie płacimy podatków kryminalistom – sporo jest nawiązań do korupcji w rządzie

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

Gra słów: Minielnök (miniprezydent) – Miniszterelnök (premier) – Orbán nie jest pozytywnym bohaterem demonstrantów

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014 

Znów Orbán

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

Znów o podatkach, z lewej: „1000 miliardów niewpłaconego VATu – 20 miliardów podatku od internetu” w nawiązaniu do niewyjaśnionej do dziś afery machlojek wokół VATu na cukier (ten transparent akurat trzyma były poseł LMP do parlamentu), z prawej: „internet to też usługa komunalna” – przed wyborami rząd kolejny raz nakazał obniżenie opłat komunalnych – zobacz też tu – a teraz je chce podnieść.

Dochodzimy do zerowego kamienia i tam płynny koniec: miejsce jest za małe by pomieścić wszystkich, ludzie przyszedłszy ruszają do domu. Choć nie wszyscy – 1-2 tysiące idą na plac Kossutha, gdzie jednak obywa się bez incydentów.

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

Flaga Unii nad tunelem – nowy symbol opozycji. W trakcie demonstracji skandowano też „Europa, Europa”.

protest przeciwko podatkowi od internetu, Budapeszt 28.10.2014

Jeśli w Fideszie używają Facebooka to zrozumieją