rodzić po węgiersku

Polecam mój artykuł na temat Ágnes Geréb, który ukazał się w Dzienniku Opinii Krytyki Politycznej (o jego bohaterce pisałem już wcześniej tu i tu). Zaczyna się on tak:

Gdy pojawiła się po raz pierwszy przed sądem, na rękach i nogach miała zaciśnięte kajdany. Ta drobna, ciemnowłosa kobieta traktowana jest jak zbrodniarka. W więzieniu poddawana była rewizjom osobistym. W zamknięciu była ponad trzech lata; początkowo w areszcie śledczym, potem domowym. W jej obronie odbywają się demonstracje matek z niemowlętami na rękach i w wózkach. W jej urodziny, mimo mrozu, kilkudziesięciosobowa grupa jej zwolenników śpiewała pod więzieniem Sto lat. Takie wystąpienia mają miejsce nie tylko w jej rodzinnym Budapeszcie, ale i w Nowym Jorku czy Pradze. Nawet w Warszawie pojawiło się poświęcone jej graffiti. Kim jest Ágnes Geréb?

Odpowiedź jest, rzecz jasna, w tekście.

Współpraca z redaktorem nie udała się tak, jakbym sobie to wymarzył więc proszę o zrozumienie dla paru stylistycznych poślizgów.

A sama Geréb została tydzień temu zwolniona z aresztu domowego. Wolno jej teraz poruszać się w ramach komitatu peszteńskiego. Nie wolno jej jednak wogóle stykać się z kobietami w ciąży, więc jej wolność dalej jest mocno ograniczona. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s