Szkarada i banał

W internecie ostatnio popularna jest kolekcja zdjęć pomników Trianon. Wrażenie dość straszne, te pomniki to mieszanka mniej lub bardziej koszmarnych wariacji na parę tematów: podzielone wielkie Węgry, krzyż Andegawenów, turul, herb, korona. W większości przypadków amatorszczyzna aż boli. Wynik guglowania „trianon + emlékmű” (emlékmű to po węgiersku pomnik) potwierdza reprezentatywność kolekcji.

Dlaczego jest tak? Dlaczego to tak ważne i tragiczne dla Węgier wydarzenie nie może się doczekać dojrzalszego estetycznie i treściowo upamiętnienia (pomnik z Hatvan na tle innych pomników jawi się jako chlubny wyjątek)? Wydaje się, że przedwojenna kodyfikacja Trianonu w mentalności węgierskiej tabu, którego ruszać nie wolno. Potwierdza to fakt bierności kościołów wobec wielu religijnych nawiązań w trianonowskiej narracji, np. przedstawiania ukrzyżowanych Węgier, które ocierają się o bluźnierstwo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pomnik w Dány, źródło: karpat-medence.hu

Te pomniki bardziej niż o Trianonie przypominają o tym jak bardzo dotąd Węgrzy nie potrafią sobie z nim poradzić, jak bardzo pozostają niewolnikami przedwojennego trianonowskiego dyskursu. Kiedy to się zmieni?