Nacjonaliści i feministki

Jedenastego listopada grupa aktywistów Jobbiku wzięła udział w Marszu Niepodległości a inna grupa węgierska związana z CÖF (Civil Összefogás czyli Współpraca Obywatelska) organizatorem prorządowych Marszów Pokoju pojawiła na organizowanych przez PiS obchodach święta w Krakowie.

Były to rewizyty, podobne grupy odwiedzały się już w przeszłości, najbardziej spektakularna z nich była wizyta paru tysięcy członków klubów Gazety Polskiej na Węgrzech w święto narodowe 15 marca zeszłego roku. Akcentu polsko-węgierskiego doczekała się nawet spalona tęcza: na fejsbuku, z dochodzącym obecnie do trzydziestu tysięcy poparciem, powstała grupa Odbudujmy tęczę w barwach Polsko-Węgierskich.

Powstaje wrażenie, że stosunki polsko-węgierskie całkowicie zdominowane są przez nacjonalistycznął prawicę. Nie jest tak do końca: tegoż 11 listopada inspirowany przez polski Kongres Kobiet w Budapeszcie miał miejsce Nőkongresszus czyli właśnie Kongres Kobiet.

Był to pierwszy taki kongres na Węgrzech. Z Polski przyjechały na niego Ewa Woydyłło-Osiatyńska oraz Katarzyna Zwolak, dyrektorka biura Stowarzyszenia Kongres Kobiet. Przekaz w formie wideo przesłała Danuta Hübner. Pojawił się też ambasador Roman Kowalski.

Rozmawiam z jedną z organizatorek Enikő Pap. Mówi o sukcesie: oddźwięk, zarówno ze strony uczestników jak i w mediach, był pozytywne Na kongresie pojawiło się ponad 630 osób (tyle się zarejestrowało), czyli sporo. Bardzo dobrze przyjęta była Eve Ensler, autorka Monologów waginy. Wystawę o równouprawnieniu kobiet w Norwegii otworzył ambasador tego kraju.

Rozmawiano o przemocy wobec kobiet, prawach kobiet w Europie, udziale kobiet w polityce, ekonomicznej niezależności kobiet, prawach reprodukcyjnych, dyskryminacji kobiet należących do jakiejś mniejszości np. lesbijek czy Romek, i o miejscu kobiet w społeczeństwie.

Kongres zakończyła degustacja win z piwnicy Nyilas robionych przez winiarki (rodzaj żeński słowa winiarz:) oraz koncert piosenkarki Bei Pálya. Pełen program po angielsku tu.

***

Niesamowite są te równoległe fascynacje: polskich nacjonalistów ich węgierskimi odpowiednikami („będzie jeszcze Budapeszt w Warszawie”), węgierskich kibiców polskim kibolstwem a teraz węgierskich feministek polskim działaczkami.

Post opublikowany również na stronie Blogerzy ze świata.