Dzięki rządowi dostałem dotąd 15 362 forinty

Proszę tylko popatrzeć jak wygląda nasz niedawny rachunek za gaz: na pomarańczowym polu gazownia pisze, że „na podstawie rozporządzenia rządu o obniżeniu opłat komunalnych” w ostatnim miesiącu za gaz zapłacimy 380 forintów mniej, w sumie w ciągu roku oszczędności jest już 15 362 (219 zł). Kolorowe tło (kwiz: jaki jest kolor partyjny Fideszu?) pomaga nie przeoczyć tej ważnej informacji.

Takie same elementy pojawiły się na rachunkach za prąd i centralne ogrzewanie. Sprawa jest dla rządu ważna: firmy, które nie umieściły tej informacji na rachunkach w porę zapłaciły grzywny.

A od pierwszego lipca w życie również weszły obniżki opłat za wodę, ścieki, opróżnianie szamba, śmieci, gaz w butlach oraz usługi kominiarskie.

Te zmiany to nie koniec. Niedawno Rogán Antal, prezwodniczący parlamentarnej frakcji Fideszu, ogłosił, że jeszcze tej jesieni nastąpi dalsze obniżenie opłat, tym razem o 11,1%. A rząd deklaruje, że na początku następnego roku zbada czy można je dalej obniżyć – nawet w sumie do 30%.

To nie jest jakieś miłe choć marginalne rozporządzenie rządowe. Obniżania opłat (rezsicsökkentés po węgiersku) zajmuje obecnie centralną pozycję wśród działań rządowych. Wychodzi daleko poza zwykłe rozdawnictwo pieniędzy. W oficjalnej propagandzie wpisuje się w walkę o niepodległość, którą rząd prowadzi z Europą, bankami, MFW, międzynarodowymi korporacjami oraz ich „małymi krajowymi pomocnikami”, jak to niedawno określił swoich politycznych oponentów Orbán. To właśnie o obniżaniu opłat mówił Orbán podczas dyskusji na temat Węgier w parlamencie europejskim oraz podczas tutejszej już dyskusji parlamentarnej o kolejnej porcji poprawek do konstytucji. Na zarzuty, że odbywa się demontaż państwa prawa odpowiadał, że atakowany jest za obniżanie opłat, co uderza w interesy firm zagranicznych. Obniżenie opłat ma być głównym tematem kampanii wyborczej na wiosnę następnego roku.

W kraju Fidesz zorganizował kampanię zbierania podpisów poparcia dla obniżenia opłat. Według danych podanych przez partię udało się zdobyć poparcie dwóch i pół miliona Węgrów. Obecnie organizowana jest dla tych ludzi – dostają imienne zaproszenia – seria stu spotkań z prominentnymi przedstawicielami Fideszu. Kampania odbywa się pod hasłami „Węgry nie dadzą się! Brońmy obniżki opłat komunalnych”.

Działacze Fideszu argumentują: według statystyk Eurostatu biorąc pod uwagę siłę nabywczą pieniądza Węgrzy w 2010 roku płacili najwyższe opłaty za gaz, pod względem gazu zajmowali drugie miejsce. Właściciele firm energetycznych, w dużej mierze firmy zagraniczne, wywozili zyski z kraju. Do obecnej obniżki ceny usług komunalnych potrafiły tylko rosnąć, podreślają.

Widać tu dwie główne linie natarcia: polityczni konkurenci – socjaliści – oraz firmy zagraniczne. Rogán zaproponował by wpisać regulację dotyczącą opłat komunalnych do konstytucji tak by socjaliści, gdyby kiedykolwiek wrócili do władzy, nie mogli ich znowu podnieść (to byłaby szósta modyfikacja nowej, reklamowanej jako „twarda jak granit” konstytucji).

Rząd także rzucił hasło przejęcia firm przez państwo. Kupiono już E.ON., trwają rozmowy w sprawie wykupu przez państwo dalszych 6-7 firm. W przyszłości mają działać na zasadach non-profit.

Nie wiadomo na razie jak ma być sfinansowany wykup firm świadczących usługi komunalne. Dochody z prywatyzacji w sektorze gazowym i energii elektrycznej przed 1998 rokiem wyniosły 2,3 miliarda dolarów, co odpowiadało wówczas 6% GDP. Nawet przy obniżonej przez ostatnią kampanię wartości firm mowa jest o olbrzymich pieniądzach. Rząd nie zadeklarował się dotąd skąd je weźmie.

Opozycja jest bezradna wobec ofensywy rządu. Socjalistów nie słychać, Bajnai oświadczył, że on doprowadziłby do 30 procentowej obniżki opłat poprzez promocję energooszczędnych technologii, ale tak trudno przelicytować rząd.

Politycznie rządowi udało się wprowadzić rozdawnictwo pieniędzy nie naruszając, przynajmniej krótkofalowo, równowagi budżetowej, co doprowadziło przedtem do implozji socjalistów. Wielu widzi w tym przykład geniuszu politycznego Orbána.

Wykreowanie nowego wroga (firmy zagraniczne), którego wolno łupić kryje w sobie jednak szereg niebezpieczeństw. Zapłaci się z pewnością zaufaniem inwestorów. Społeczeństwo zacznie wierzyć, że rząd jak chce to może obniżać ceny i będzie oczekiwać dalszych takich obniżek stawiając przyszłe rządy w niemożliwej sytuacji. Podważa to też zasady działania gospodarki rynkowej.

Fidesz przejawia socjalistyczną wiarę w kompetencje państwa w zarządzaniu firmami, na razie czekamy jeszcze na dowody. Przykład samorządowych czyli też państwowych zakładów komunikacyjnych BKV, które co roku dochodzą do krawędzi bankructwa i przeżyć mogą jedynie dzięki zastrzykom finansowym od państwa, dobitnie to pokazuje (jakoś nie mówi się przy tym o obniżeniu wysokich cen transportu miejskiego). Firmy, którym obniżył się zysk mogą zmniejszyć inwestycje, co z kolei doprowadzić może do gorszych usług, na przykład przerw w dostawach prądu.

Dla sektora technologii energooszczędnych skutki nowych regulacji będą z pewnością negatywne. Trzeba też dodać, że na zmianach bogaci, których konsumpcja jest wyższa, skorzystają w większej mierze niż biedni, choć to akurat rząd Orbána, który oficjalnie głosi program wspierania klasy średniej pewnie za problem nie uważa.

Warto też pamiętać, że rząd jedną ręką daje, i o tym głośno mówi, a drugą odbiera, o czym jest ciszej. Podwyższony podatek od tranzakcji finansowych (np. wypłaty pieniędzy z bankomatu) to sumy podobnego rzędu jak oszczędności z opłat. Daje przy tym nie ze swojego a zabiera dla budżetu – dla siebie.

Post zamieszczony również na stronie Blogerzy ze świata 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s