István królem

Opera rockowa pt. István, a király (István królem) była wielkim wydarzeniem kiedy ją pokazano po raz pierwszy przed 30 laty. Opowiada o okresie wprowadzenia chrześcijaństwa na Węgrzech. Umiera władca Węgrów Géza i dochodzi do starcia między jego synem Istvánem, który wprowadza chrześcijaństwo, i Koppányem stajácym na czele buntu pogańskiego. Jak wiadomo Koppány przegrywa, zwycięzcą pozostaje król István. Ta w sumie dość prosta historia przedstawiona przez muzykę rockową zelektryzowała Węgry zarówno przed trzydziestu laty i teraz, w rocznicę prapremiery, za każdym razem z innych powodów. Tak dla ilustracji: gdy w ostatni weekend odwiedzaliśmy starszą krewną mieszkającą na prowincji nawet ona słyszała o spektaklu i spytała nas co o nim sądzimy.

W przedstawieniu w 1983 roku każdy znalazł coś dla siebie. Opozycyjnie nastawiona publiczność zachłystywała się narodową tematyką spektaklu, wielką flagą węgierską na scenie, songami o wolności a także wspólnym śpiewaniem hymnu na koniec przedstawienia. Dla Kádára analogia wprowadzenia chrześcijaństwa siłą do zdławienia powstania 1956 roku była bardziej niż oczywista. Na spektakle chodziły tłumy, przedstawienie przeszło do legendy.

IK1983

Okładka płyty z muzyką z pierwotnego przedstawienia

Tym razem największe kontrowersje wywołało nie tyle samo przedstawienie a osoba jego reżysera, Róberta Alföldi. Ten, obecnie już były, dyrektor teatru narodowego, jest obiektem nienawiści skrajnej prawicy z powodu swojego homoseksualizmu. Wypowiedzi krytyków przedstawienia koncentrowały się na „poniżeniu narodu” do jakiego miało miejsce dojść dzięki reżyserii Alföldiego. Tym niemniej gdy doszło do skandowania w trakcie pikiety z flagami w pasy Árpádów przed budapeszteńską premierą – koło niej wchodziło do hali gdzie spektakl miał miejsce – to poleciały już tylko tradycyjne „parszywe pedały” (mocskos buzik). Swoją drogą kiedy to ostatni raz miały tu miejsce demonstracje z powodu przedstawienia teatralnego?

Paradoksalnie, choć spojrzawszy na demontrantów można było wątpić czy faktycznie widzieli przedstawienie – a jeśli nawet to czy coś z niego zrozumieli,  w pewnym sensie mieli rację. Obecny István, a király nie tyle celebruje chwalebne momenty historii co opowiada o dramacie przyjęcia chrześcijaństwa. Wojna bratobójcza, wpływ cudzoziemców (Niemców – żona Istvána była Niemką), przemoc przy wprowadzaniu nowej wiary, zmuszanie do wyparcia się dawnej wolności to rzeczy, o których rzadko myślimy, a które też są częścią tej historii. Na Węgrzech jest to tyle ważniejsze, że Węgrzy, w przeciwieństwie do Polaków, dla których przyjęcie chrześcijaństwa zlewa się w jedno z powstaniem państwa, posiadają silną świadomość swojego przedchrześcijańskiego istnienia.

Samo przedstawienie oddziaływało przede wszystkim reżyserią i scenografią. Głosy wykonawców, którymi w większości byli aktorzy (nieliczni wokaliści rockowi miło się na ich tle odbijali) wydawali się nie dorastać do zadania.  Choć biorący udział w przedstawieniu nosili współczesne stroje, poltyki tym razem nie było. Ukłonem wobec spektaklu sprzed trzydziestu lat było zaangażowanie dwóch biorących w nim udział wokalistów do pomniejszej roli w obecnym przedstawieniu, publiczność gest doceniła sprawiając im rzęsistą owację.

Scenę wypełniło rusztowanie o kształcie półotwartej korony węgierskiej, akcja odbywała się na trzech poziomach. Pod koniec, kiedy István już zwyciężył, korona się zamknęła a znajdujący się w środku lud rzucił się na kratę. Czas wyboru się skończył, wolność zniknęła. Hymn kończący spektakl śpiewany był cicho przez Istvána, orkiestra w trakcie przestaje grać. Nawet publiczność choć włączyła się do śpiewu robiła to cicho, bez zwykłego wówczas zapału. Bardziej niż manifestację dumy narodowej mieliśmy wspomnienie tragedii.

Fascynujące było widzieć jak ta rockopera pisana w warunkach socjalistycznej cenzury, trzydzieści lat później, w innej sytuacji może również tak działać. Nie wszystkim twórcom to się udaje.

Dla głębiej zainteresowanych najlepsza recenzja spektaklu jaką znalazłem tu [HU].

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s