krwiodawstwem obchodźmy przyjaźń polsko-węgierską

Przemówienie-msza-pomnik-wystawa-tańce ludowe. Tak w skrócie wyglądały obchody dnia przyjaźni polsko-węgierskiej w tym roku (szczegóły tu na stronie 9). W sumie dość schematycznie mimo obecności prezydentów Komorowskiego i, wówczas jeszcze, Schmitta. Zwykle zresztą mamy w takich sytuacjach nieco skromniejszą kombinację przemówień, mszy i pomników.

Dla mnie to puste, choć rozumiem, że są ludzie, dla których takie symboliczne-rytualne obchody są potrzebne, ale przecież to nie oni muszą nadawać ton w takich sytuacjach. Można zrobić coś ciekawszego. Proponuję, żeby to święto obchodzić akcją oddawania krwi przez uczestników.

Dlaczego? Oto parę argumentów za.

  1. Krwiodawstwo jest samo w sobie pożyteczne, oddaną krwią pomagamy innym. Trudną ofiarować więcej niż kawałek siebie.
  2. Krwiodawstwo nawiązuje do 1956 roku kiedy Polacy oddawali krew dla Węgrów.
  3. Krwiodawstwo łączy w sobie dosłowność pomocy z subtelną symboliką mieszania polskiej i węgierskiej krwi.
  4. Dla obdarzonych poczuciem humoru dodam, że oddawanie krwi przez Polaków może być traktowane jako element przebiegłego planu wzmocnienia elementu polskiego w Węgrach.

Krwiodawstwo-małe przyjęcie (krwiodawcy muszą coś zjeść po oddaniu krwi)-a potem choćby i przemówienia, msze, pomniki – czyż tak nie byłoby ciekawiej? A i Węgrzy na pewno by ten gest pomocy docenili.