Węgry a Unia jak to widać na ulicach

Coraz częściej słychać na Węgrzech retorykę antyunijną. Ostatnio wpadł mi w oko plakat koncertowy zespołu Kárpátia z logo przedstawiającym przekreślone EU. Kto wie, może to zapowiedź wizualnej ofensywy tego symbolu.

plakat zespołu Kárpátia

O Kárpátii warto wiedzieć, że to czołowy przedstawiciel narodowego rocka, który przez ostatnie dwadzieścia lat stał się istotnym składnikiem tutejszej sceny muzycznej. Politycznie jest blisko Jobbiku i innych skrajnie prawicowych ugrupowań.

Ciekawostką jest nazwa zespołu pisana rowaszem (starym alfabetem węgierskim) zaraz pod Kárpátią pisaną alfabetem łacińskim. Do rowaszu, który zupełnie wyszedł z użytku, chętnie odwołuje się skrajna prawica podkreślając przez jego symboliczne używanie odrębność Węgrów. Jobbik na przykład prowadzi kampanię stawiania tablic z nazwą miejscowości pisanych właśnie tym alfabetem. O symbolicznym charakterze tej czynności próba postawienia takiej tablicy w Nagykőrös przez frakcję Jobbiku w miejscowym samorządzie. Kiedy wiceburmistrz pokazał przewodniczącemu frakcji Jobbiku trzy słowa napisane rowaszem z pytaniem, które jest zapisem nazwy miejscowości ten nie potrafił go pokazać – i w konsekwencji w Nagykőrös nie ma tablicy z rowaszem.

Inną ciekawostką jest, że nastroje na Węgrzech nie są tak antyunijne jak można by wnioskować na podstawie oficjalnej retoryki. Jak pokazuje niedawne badanie Medianu poparcie dla członostwa w Unii jest nadal wysokie (67%) a jego niedawny spadek nie jest duży. Interesujące jest, że jest ono najwyższe wśród zwolenników Fideszu oraz LMP (Polityka Może być Inna). Nawet wśród wyborców Jobbiku wynosi ono ponad 40%.

median_EU

źródło: http://www.median.hu/object.b6d77502-e6d7-4a47-99f2-c78752aaf1a6.ivy

A na koniec ładna okładka najnowszego HVG. Węgierski cyrk.

magyar_cirkusz1