Subiektywny atlas Węgier

Subiektywny atlas Węgier (Magyarország szubjektív atlasza) jest odświeżająco subiektwny wobec męcząco obiektywnej nacjonalistycznej wizji kraju, którą jesteśmy zalewani ze wszystkich stron.  Z przedmowy Lajosa Parti Nagy, która wyjątkowo mi się spodobała:

Kto przejrzy sobie tę niezwykłą  i oczywistą książkę dowie się niezwykłych i oczywistych rzeczy na temat Węgier.  Na przykład, że istnieje tyle krajów o nazwie Węgry ilu ludzi ma na temat Węgier jakieś wyobrażenie, z małą przesadą, tyle ilu ludzi żyje lub żyło tutaj lub raz kliknęło na ten kraj.  Dowie się dalej nasz szanowny widzo-czytelnik, że Węgry są tylko subiektywne. Wielorakie, pstre, różnorakie – wiele zbieżnej różności, charakterystycznej, metaforycznej przypadkowości. Lubię ten atlas bo jest inteligentnie a przy tym żarłocznie subiektywny, przedstawia mój kraj a zarazem tego nie robi. A jednak bo chodzi w nim o kreatywność, a Węgry są naprawdę kreatywne, prawda, każdy kraj jest kreatywny, to znaczy jego mieszkańcy, bez której kraj jest tylko zarysem na mapie.

Atlas jest subiektywny i świeży. Niemal każda strona składająca się z ilustracji i tekstu – głównie ilustracji – ma inny temat i innego autora. (Książka jest dziełem wielu autorów związanych z interesującym centrum technologii i sztuki Kitchen Budapest.) Są rysunki, fotografie, grafiki, wizualizacje. Są mapy Węgier, nie obywa się rzecz jasna bez wielkich Węgier ale z przymrużeniem oka. Jest Budapeszt widziany z samolotu Google Earth (tak – każdy może sobie tak polatać, Chłopak jak znalazł tę informację zaczął namiętnie latać na komputerze). Jest historia miłosna pewnego mostu i kościoła w Budapeszcie, nie zdradzę jednak jakiego. Archeologia miejska reprezentowana jest przez serię zdjęć miejsc po tabliczkach na ścianach. Architektura ludowa, której ukoronowaniem jest dom-kostka ze spadziestym dachem, ten samiec alfa architektury jednorodzinnej, jest również obficie przedstawiona.

Są fotografie właścicieli psów („bez psa ich nie poznam”) a także szkolnych stroi karnawałowych. Są straszne bo dosłowne ilustracje do niewinnych jak się nam zdawało wierszyków dziecięcych. Z kulinariów mamy zdjęcia rzeczy, które da się spanierować oraz, dla odważnych, różnych főzeleków.  Jest gra planszowa o tematyce zamieszkowej. Jest formuła matematyczna przekonująco wyjaśniająca dlaczego Węgrzy są dominującą potęgą jeśli chodzi o nagrody Nobla. Mapa z zaznaczonymi ulicami Kossutha i Petöfiego pokazuje czemu ci dwaj są gigantami w nazewnictwie ulic. Całość kończy się zestawem alternatywnych flag Węgier, z których poniżej zamieszczam jedną reprezentującą unikalne poczucie humoru wymagające pewnej wiedzy z obszaru budowy stron internetowych a także kultury węgierskiej.

Zadziwiająco nudne są strony 66 i 67 poświęcone wsi. Szereg kliszowatych, „ładnych” fotografii wiejskich pomaga uświadomić sobie jak świeże są pozostałe strony.

Atlas polecam, zarówno turystom (jest dwujęzyczny, węgiersko-angielski) jak i tutejszym. Pomoże się zorientować w Węgrzech.

HUsubiekt0

HUsubiekt1

Błogosławieństwo domowe

HUsubiekt2

Tak wygląda narysowany niewinny wierszyk dziecięcy

HUsubiekt4

Prosta kalkulacja wykazująca węgierską przewagę w dziedzinie noblowskiej

HUsubiekt3

Coś dla geeków zafascynowanych kulturą węgierską