stu tysiącom nie podoba się system

Pod takim hasłem (Nie podoba nam się system – Nem tetszik a rendszer) odbyła się w Budapeszcie spora demonstracja antyrządowa. Jak poprzednio (pisałem o tym tu i tu) zorganizowała ją facebookowa grupa Egymillióan a magyar sajtószabadságért czyli Milion ludzi o wolność prasy

Nie umiem oszacować liczby uczestników, organizatorzy podali sto tysięcy, w każdym razie było nas dużo. Jak poprzednio atmosfera była zrelaksowana, inteligencka. Organizacja lepsza, więcej transparentów, i bardziej wiecowe przemówienia. Najlepsze z nich wygłosił Balázs Dénes z TASZ-u (Társaság a Szabadságjogokért, Stowarzyszenie Wolności). 

Parę wątków dominowało wystąpienia. Po pierwsze, apartyjność ruchu. Żadna z partii nie wyraża pragnień zebranych, większość społeczeństwa nie identyfikuje się z żadną z nich. Po drugie, liczne były wezwania do samoorganizacji. Dalej, wielu mówców podkreślało, że wolność trzeba wywałczyć – w przeciwieństwie do 1989 roku, kiedy sama wpadła nam w objęcia. 

Kolejna demonstracja zapowiedziana została na święto narodowe 15 marca. Ma być wtedy wybrany alternatywny prezydent kraju, cokolwiek miałoby to znaczyć, szczegółów nie znamy. 

wklejka reklamująca demonstrację z motywem wycinania herbu we fladze, tym razem sugeruje się usunięcie pomarańczy, symbolu Fideszu

Grupa działaczy partii LMP (Polityka Może Być Inna) w drodza na demonstrację, na transparencie napis „chłopaki peszteńskie (określenie bojowników z 1956 roku) byliby z nami” 



Tłum na ulicy Kossutha między Astorią i mostem Erzsébet

W tłumie widać transparenty tutejszej niedawno powstałej Solidarności z flagą węgierską zamiast polskiej.

A na koniec zabrzmiał nabierający coraz większej popularności polityczny protest song Nem tetszik a rendszer (Nie podoba mi się system). Wśród komentarzy masa zachwytów nad urodą wokalistki.