na moich oczach rodzą się nowe Węgry

Niedawno byłam świadkiem jak rodzą się nowe Węgry. Rzecz dość dyskretna, w zasadzie konspiracyjna, spotkanie wyłącznie za zaproszeniami. Zwołał je, powiedzmy, Tibor, miejscem była kuchnia zakładowa pewnej szkoły w, powiedzmy, siódmej dzielnicy.

Zeszliśmy się koło szóstej. Tibor poganiał, bo czasu mało, a miejsce mieliśmy dla siebie tylko do dziesiątej. Pomoc w kuchni opłacona, strażnik ugadany. Możemy zaczynać.

Tibor jest kucharzem i naszym zadaniem było ugotowanie kolacji – a potem jej zjedzenie. Zeszli się mianowicie amatorzy jedzenia – gotowania, głównie ludzie w jakiś sposób z kręgów winnych: winiarze, dziennikarze kulinarni, handlarze winem, no i ja.

Tibor kręci się jak fryga, przydziela zadania, tłumaczy, pokazuje, odpowiada na niezliczone pytania, popędza. Gotowanie odbywa się z miejscowych produktów choć nie jest to "tradycyjna" kuchnia węgierska, tzn. kuchnia oparta na słoninie, smalcu, panierce, śmietanie i smażeniu. Pieczemy w piecyku suma w kawałkach, gotujemy kaszę gryczaną – niektórzy widzą ją pierwszy raz w życiu, robimy piętrowy deser polany musem owocowym, i całą masę innych rzeczy, który otępiały potem od jedzenia zapomniałem.

Po gotowaniu jedzenie, a jest tego wszystkiego, jeśli o mnie chodzi, dość na trzy a nie jedną kolację. Do jedzenia świetne wina przyniesione przez jednego z uczestników – co potrawa to inne. Po kolacji zrzutka na koszty i Tibora a także na dodatkową działkę dla strażnika, bo kończymy później niż uzgodnione i wszyscy pojedynczo rozchodzą się po domach zabierając resztki jedzenia w zapobiegliwie przyniesionych z domów pudełkach.

Lubię ten nieformalny, amorficzny, undegroundowy ruch kulinarny. Ciekawe jest, że jest on efektem stałego polepszania się jakości win węgierskich. Ludzie, którzy piją je doznają coraz większego niedosytu jeśli chodzi i "tradycyjne" dania kuchni węgierskiej. Uczą się na różnych kursach jak komponować wina z daniami a tu przaśność kuchni węgierskiej aż skrzeczy, i stąd pojawia się w nich pragnienie nauki subtelniejszego gotowania.

Niejednokrotnie słyszałem, że w czasach socjalizmu kuchnia węgierska spospoliciała, a bardziej złożone przepisy uległy zapomnieniu. W efekcie jeśli chodzi o gamę smaków a nawet ilość potraw kuchnia węgierska prezentuje się skromnie. Ruch odnowy kulinarnej powinien to zmienić na lepsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s