parszywi komuniści

To już trzeci taki przypadek więc coś musi w tym być. A mianowicie, że prawicowcy w dyskusjach łatwo indyczą się i bluzgają. Opiszę może ostatni raz jak się z tym zetknąłem.

W Hortobágy zatrzymaliśmy na znalezionej w internecie kwaterze prywatnej. Dom położony z dala od środka wsi, ładna zagroda. Nasz pokój w przerobionej stajni w tylnej części. Uderzyło nas tylko przy wejściu, że na domu wisi flaga z pasami Árpádów, ale co zrobić, w końcu mamy tu tylko spać.

Rozmawiamy z gospodarzem. Wpisuje nasze dane do księgi gości, którą prowadzi dal celów podatkowych. Mówi nam, że Węgrom daje zniżkę 10 procent. Bardzo miło, cieszymy się i dziękujemy. A ja z głupia frant, czy w Unii to tak wolno mieć różne ceny w zależności od narodowości gościa. Mnie unia nic nie obchodzi, czerwienieje, ja tu sam decyduję! wypala gospodarz. Sumituję się: wie pan, za socjalizmu …, zaczynam chcąc dokończyć, że wtedy też były inne (wyższe) ceny dla cudzoziemców, ale gospodarz, teraz już jeszcze bardziej czerwony nie daje mi skończyć. Wybucha: socjalizm zniszczył ten kraj! Parszywi, śmierdzący komuniści to zrobili, to oni za to odpowiadają, ci wszyscy sekretarze.

Milczymy dając obserwując jak strumień bluzgu wypływający z naszego gospodarza stopniowo zmniejsza swoją gwałtowność zamieniając się w strumyczek i w końcu wysychając. Żegnamy się uprzejmie choć krótko. A mnie po głowie latają złośliwe myśli, że żeby tylu antykomunistów, ilu teraz tu mamy było w czasach kiedy jeszcze nie było wolno to by tu wtedy komunistom lekko nie było – o ile w ogóle jacyś komuniści by tu w ogóle byli.

Typowa scenka. Prawicowy rozmówca, któremu w głowie mały przełącznik przeskakuje po tym jak w rozmowie padnie słowo-klucz (tutaj: socjalizm), bluzg, którego nieodłącznym składnikiem jest słowo "parszywy" (po węgiersku mocskos, czyli dosłownie brudny), niemożliwość jakiejkolwiek dalszej dyskusji. Wszystko przy tym strasznie emocjonalne.

Żal mi i to z dwóch powodów. Po pierwsze, bo widzę jak ta agresja słowna sublimuje z czasem/czasem w agresję fizyczną. Po drugie, bo coraz trudniej rozmawiać o polityce, bo takie wybuchy dyskusję po prostu kończą. A ja tak lubię spory o politykę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s