najweselszy barak – wystawa nostalgiczna

Zanim przyjechałem na Węgry zawsze myślałem, że określenie najweselszy barak odnosi się do Polski. Tu okazało się, że tak się określali też Węgrzy. No cóż, najwyraźniej musimy się pogodzić, że najweselszych baraków było dwa nawet jeśli to nie całkiem logiczne.

Wczoraj w centrum VAM Design otwarto wystawę pod takim właśnie tytułem: Najweselszy barak (Legvidémabb barakk). Śliwka wyszukała informację o tym, poszliśmy.

Wystawa to fascynujące rozczarowanie. Składa się z niepublikowanych, jak utrzymują organizatorzy, zdjęć agencji fotograficznej MTI (tutejszy PAP), na oko z lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Propaganda, czysta. Rozwój, budowa, entuzjazm, kłosy i maszyny, szczęście. Jest świetnie. I te zdjęcia są prezentowane na wystawie bez w zasadzie komentarza poza paroma objaśnieniami takich terminów jak pożyczka pokojowa czy też realizm socjalistyczny. Brak też zdjęć pokazujących te czasy od innej strony.

Same zdjęcia, trzeba dodać, często świetne, czuć rękę dobrych fotografów.

Na otwarciu bufet ze stołami z obrusami w kratkę, do picia napój Márka, sok z czarnego bzu, kawa z maszynki spirytusowej, do jedzenia kanapki ze smalcem i cebulą i körözöttem. Pełna nostalgia.

Nie bardzo mogę zrozumieć koncepcję wystawy. Co chcą powiedzieć, że te czterdzieste i pięćdziesiąte lata były takie świetnie? Że tak wtedy było fajnie? Z łezką w oku powspominajmy czasy kiedy na codzień się jadło chleb ze smalcem i cebulą? Jakby ten okres nie zakończył się 56 rokiem.