rywalizacja po węgiersku

Niedawno opowiedziano mi historię z rodziny Śliwki. Jej odlegli przodkowie, dwaj bracia, mieszkali na wsi. Jeden był w niej pierwszym gospodarzem a drugi był niewiele tylko gorszy. Rywalizowali ze sobą choć bynajmniej nie w szlachetny sposób. Wyniszczając się nawzajem, były w międzyczasie między innymi i podpalenia na dużą skalę, doprowadzili do tego, że obaj utracili w swoje majątki. Wyemigrowali potem do Ameryki, jeden został, drugi wrócił ale to już inna historia.

Historia jak z kawału o rosyjskim chłopie, któremu Bóg zaoferował czego by ten tylko nie zapragnął z tym, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle: chłop zażyczył sobie, by Bóg mu wydłubał jedno oko …

Nie wiem co z tą historią począć. Przerażająca, samozniszczenie bez jakichkolwiek czynników zewnętrznych, na które możnaby cokolwiek zwalić. Cóż to za mentalność, która doprowadza do takich zachowań. Zastanawiam się czy jest ona chłopska, węgierska czy jakaś jeszcze inna.

***

Spodobał ci się ten wpis? Przetłumacz go na inne języki na Der Mundo.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s