bursztyny w Budapeszcie

Od dawna uważałem, że współczesna polska biżuteria jest ciekawsza niż jej węgierski odpowiednik. No i okazało się, że nie ja jeden bo jak się dowiedziałem od koleżanki Magdy w Budapeszcie jest sklep z polską właśnie biżuterią. Dzisiaj poszedłem go odwiedzić.

Sklep mieści się na ulicy Nagymező 33. Nieduży ale ileż miejsca potrzeba na wystawienie pierścionków, medalionów, naszyjników, bransoletek i tym podobnych. Sklep nazywa się Amber i faktycznie bursztynu jest tam sporo.

Obejrzałem sobie ofertę i odniosłem wrażenie, że choć towar jest charakterystycznie polski to jednak w Polsce widuję dużo ciekawsze rzeczy, tu dominują rzeczy przeciętne choć można znaleźć to i owo ładnego. W przeciwieństwie do polskich galerii gdzie regułą jest podawanie nazwiska twórcy danego przedmiotu tutaj wystawiane są one anonimowo.

Podpytałem nieco sprzedawczynię. Dowiedziałem się, że galeria istnieje już od ponad pięciu lat, co wskazuje na to, że popyt jest w miarę stały. Właścicielka, która studiowała w Polsce, towar przywozi z targów biżuterii, na które regularnie jeździ. Galeria jest otwarta od poniedziałku do piątku od 11 do 19. W soboty jest zamknięta, bo nikt nie przychodził.

Śliwka, której opowiedziałem o moim odkryciu popędziła tam i choć przyszła za dziesięć siódma zobaczyła tylko jak sprzedawczyni – na jej oczach – spuszcza żaluzję i odchodzi. Polska biżuteria, węgierska obsługa.

***

Spodobał ci się post? Przetłumacz go na inne języki na Der Mundo.