precz ze ścieżkami rowerowymi!

… malowanymi na chodnikach. Znaczy nie prawdziwymi ścieżkami rowerowymi ale pseudościeżkami powstałym na odwal poprzez namalowanie na chodniku żółtego paska albo zaledwie symbolu roweru. Dzisiaj demonstrowałem w tej to właśnie sprawie – taka rozgrzewka przed masą krytyczną ogłoszoną na przyszły tydzień.

Jak pisałem wczoraj, demonstracja miała miejsce między placem Batthyányego a mostem Łańcuchowym. Kiedy przybywam na miejsce zaczyna się lekko ściemniać i choć nie padał deszcz to jest jakoś wilgotno. Sporo kurierów choć dominują normalni rowerzyści tacy z jakimi mijam się codziennie na mieście. Organizatorzy rozstawiają nas tak, żebyśmy stali równomiernie na całym odcinku. Ktoś nas policzył i okazało, że jakiś dwustu ludzi (i rowerów) – bo tylu nas było – wystarczy na stworzenia żywego łańcucha między placem a mostem. O wpół do podnosimy, mówi przechodząc János László szef Węgierskiego Klubu Rowerowego. I faktycznie, o wpół do siódmej dzwonią dzwonki a potem rowery idą w górę. Potem ruszamy rowerami w stronę mostu Łańcuchowego i potem zawracając ulicą do placu Batthyányego. Tam jeszcze jedno podnoszenie i koniec. Poniżej parę zdjęć z imprezy.

ścieżka niby jest jak to sugeruje znak …

.. ale tak naprawdę to chodnik dzieli się z pieszymi i to w dodatku nie wiadomo dokładnie jak

stoję mniej więcej na wysokości parlamentu koło grupy kurierów. zwracam uwagę mój na dzielnie demonstrujący rower.

w oddali most

jak zawsze na takich demonstracjach pojawiają się Dziwne Rowery

podnosimy, tzn. wszyscy poza mną bo akurat robię zdjęcia

a policja tylko patrzy

tlum

nasz tłum (ale może raczej tłumek) na placu Batthyányego

plakatCM

plakat w czterech językach nawołuje do udziału w masie krytycznej w poniedziałek

pożegnalne podnoszenie

Spodobał ci się ten post? Przetłumacz go na inny język na Der Mundo.