słonina mydełkowa

Dziś poznałem dwa określenia, które mnie nieźle rozbawiły. Pierwsze to szappan szalonna a drugie to adidas szalonna. Spieszę z tłumaczeniem i wyjaśnieniem.

Mowa jest słoninie mydełkowej i słoninie adidasowej. Określenia te odnoszą się, odpowiednio, do zwykłej, białej (albo, ściślej mówiąc, szarawej) słoniny oraz boczku z, rzecz jasna, trzema paskami mięsa.

Słonina cieszy się na Węgrzech dużo większą miłością niż w Polsce. Chłopi, i zresztą nie tylko, tradycyjnie jedzą słoninę na śniadanie odkrawając plasterki scyzorykiem noszonym w kieszeni. Na ognisku smaży się nie kiełbaski ale właśnie słoninę, teraz już wiem, mydełkową skapując stopiony tłuszcz na podstawiany chleb. Wytopione skwary (piszę tak bo są dużo większe to niż zwykłe skwarki) kupuje się w woreczkach do jedzenia tak po prostu.

Lubię humor, który zawierają te ludowe – slangowe – określenia. Już czekam aż trafię na podobne kwiatki.