pulsująca MÜPA

Zauważyłem, że w większości przypadków gdy oglądamy jakieś miasto – czy też je komuś pokazujemy – koncentrujemy się zwykle na rzeczach starych, najlepiej od razu kilkusetletnich. Nowych rzeczy się na ogół nie ogląda ani pokazuje, co w smutny sposób pokazuje jak mało interesującą rzeczywistość tworzymy obecnie wokół siebie. Tym bardziej cenię sobie więc takie wyjątki jak Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie czy też Stary Browar (wbrew nazwie, rzecz nowa) w rodzinnym Poznaniu, że na przykładach polskich się ograniczę.

W Budapeszcie mamy na szczęście parę takich niezłych nowych miejsc. Jednym z nich jest MÜPA (Müveszetek Palotája) czyli Pałac Sztuk. Budynek jest ciekawszy z wewnątrz niż z zewnątrz, co wieczorem kompensuje jednak jego oświetlenie: pulsujące neony, kiedyś w dodatku jeszcze zmieniające cały czas swój kolor. (Jakby ktoś chciał sobie obejrzeć MÜPĘ od środka to wystarczy pogmerać we flickrze, zdjęcia są na przykład tu i tu). Proszę nie myśleć tu o tych błyskających potwornościach jakie "zdobią" kasyna i biurowce w Rosji czy na Ukrainie. Oświetlenie MÜPY przywodzi na myśl raczej rytm miasta i pulsującą muzykę.

Zafascynowany wieczorną MÜPĄ zrobiłem mały filmik pokazujący budynek wieczorem. Nie jestem z niego specjalnie zadowolony ale zawsze jakoś on MÜPĘ pokazuje.

 
Mój entuzjazm co do MÜPY zgasił kiedyś nieco Arek Bernaś, który będąc pracownikiem Instytutu Polskiego na kulturze się zna. Otóż dowiedziałem się od niego, że MÜPA zbudowana została w systemie partnerstwa prywatno-publicznego czyli mówiąc normalnie w formie lizingu, który państwo wzięło u prywatnego wykonawcy. Efektem tego jest to, że przez trzydzieści lat niemal 20% budżetu na kulturę wydawane będzie na spłacanie MÜPY (szczegóły w węgierskiej wikipedii). Nieco to drogo, no ale przynajmniej ładnie wyszło.